Nauczyciel zgłosił się wczoraj na pobranie komórek do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Rozmawiał z nami w trakcie
zabiegu. Razem z Fundacją DKMS (Baza Dawców Komórek Macierzystych) chcieli pokazać, że to proste. Krew pobierana jest z ręki, przechodzi przez specjalne wirówki (pobierane są wtedy komórki macierzyste), reszta krwi wraca do organizmu. Ilość pobranego płynu to tyle, co puszka coli.
- Pacjent spędzi tu około 5-6 godzin. Potem pójdzie do domu i będzie czuł się jak przed zabiegiem - wyjaśnia Zbigniew Walter, kierownik pracowni separacji krwinek i banku komórek. Przed zabiegiem przez 5 dni dawca przyjmował zastrzyki stymulujące produkcję komórek. Jak zapewnia, są nieuciążliwe i robił je sam (w brzuch).
- Są dwie metody pobrania. Ta, którą obserwujemy u pana Łukasza, jest stosowana w 80 proc. przypadków - wyjaśnia Tomasz Oćwieja, koordynator ds. rekrutacji dawców w DKMS. Druga metoda to pobranie szpiku z talerza kości biodrowej. To wymaga ok. 2-dniowego pobytu w szpitalu. O wyborze metody pobrania decyduje rodzaj białaczki, która trzeba wyleczyć.
W Polsce mamy zarejestrowanych ok. 0,5 mln dawców. - Jesteśmy w czołówce Europy, zaraz po Niemczech i Wielkiej Brytanii - cieszy się prof. Aleksander Skotnicki, ordynator kliniki hematologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.
Najbliższa akcja poszukiwania dawców odbędzie się 5, 9 i 10 kwietnia na krakowskich uczelniach. Zgłosić może się każdy od 18. do 55. roku życia. Rejestracja to chwila: należy patyczkiem pobrać wymaz z jamy ustnej i wypełnić formularz. Szczegóły są w internecie: www.dkms.pl/pl/dni-dawcy.
Łukasz Filip od chwili odebrania telefonu myśli o biorcy.- Jeżeli jest młody, to ma całe życie przed sobą. Jeżeli to osoba w średnim wieku, pewnie ma rodzinę, dzieci, plany i marzenia. A jeżeli to osoba starsza: kochają ją dzieci, ma wnuki, którym musi jeszcze wiele przekazać - zamyśla się Łukasz Filip.
Napisz do autora:
[email protected]
Artykuły, za które warto zapłacić! Sprawdź i przeczytaj
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+