Krakowski sąd: sprawa oskarżonych lekarzy do poprawki

Artur Drożdżak
Oskarżeni neurochirurdzy: Marek M. i Marek P.
Oskarżeni neurochirurdzy: Marek M. i Marek P. Andrzej Banaś
Sąd zwrócił krakowskiej prokuraturze sprawę lekarzy z oddziału klinicznego neurochirurgii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie: ordynatora Marka M. i jego zastępcy Marka P.

Prokuratorzy oskarżyli ich o nieumyślne narażenie ciężarnej pacjentki na niebezpieczeństwo utraty życia. Marek M. i Marek P. nie podjęli decyzji o operacji kobiety, co zdaniem biegłych, zniweczyło znikomą, ale istniejącą szansę na przeżycie pacjentki i jej dziecka. Obaj lekarze nie przyznają się do winy.

W styczniu 2008 r. będąca w siódmym miesiącu ciąży Marta S., 20-letnia mieszkanka Barwałdu Średniego koło Wadowic, trafiła do krakowskiego szpitala przy ul. Kopernika. Źle się czuła, ale nie stwierdzono zagrożenia ciąży, więc lekarze zdecydowali o leczeniu zachowawczym. Kobiecie podano leki, lecz nie zdecydowano się na operację. Tak się stało dopiero po dwóch dniach. Przeprowadzono cesarskie cięcie, starano się ratować dziecko, jednak zarówno ono, jak i kobieta zmarły.

Na podstawie opinii biegłych z Wrocławia oskarżono dwóch lekarzy, których proces miał się rozpocząć wczoraj przed krakowskim sądem. Ich obrońcy złożyli wniosek o zwrot sprawy do prokuratury. - Nie przesłuchano ważnych świadków: innych lekarzy, którzy diagnozowali i leczyli pacjentkę - mówił mec. Stanisław Kłys.

Wtórował mu mec. Leszek Wojtasik. - W aktach tej sprawy nie ma nawet protokołu sekcji zwłok, co ma istotne znaczenie dla ustalenia przyczyny zgonu - podkreślał. I dodał, że taki dokument istnieje, trzeba go tylko dołączyć do akt.

Sąd zgodził się z tymi argumentami. - Sprawę należało zwrócić celem uzupełnienia istotnych braków postępowania przygotowawczego - uznała sędzia Małgorzata Tyndel. I wyliczyła liczne niedociągnięcia. - Zwłaszcza opinia biegłych lekarzy w tej sprawie jest lakoniczna, nierzetelna i niepełna. Na pewno musi zostać uzupełniona i poszerzona choćby o specjalistę od neonatologii, który wypowie się na temat możliwości leczenia noworodka, szans jego przeżycia i przyczyny niedotlenienia dziecka - mówiła sędzia Tyndel. Dodała, że biegli wypowiedzieli się także, iż dziecko miało defekty, ale nie opisali jakie. Zauważyła ponadto, że - faktycznie - prokurator przesłuchał w sprawie aż 39 pielęgniarek, ale zaniechał zdobycia zeznań najistotniejszych świadków. Oprócz oskarżonych nie ma zeznań ani jednego z lekarzy, którzy zajmowali się pacjentką. W dużej części oparto się za to na zeznaniach pokrzywdzonych.

- Będę składał zażalenie na taką decyzję sądu- zapowiedział prokurator Radosław Przybyła, autor aktu oskarżenia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie