Łęg Tarnowski. Pojechali na ratunek, zaatakował ich furiat

Paweł Chwał
- Jedziemy na sygnale po to, aby komuś pomóc, a nie na rozróbę. Nie mamy przy sobie broni czy paralizatorów - mówi Mateusz Nijak
- Jedziemy na sygnale po to, aby komuś pomóc, a nie na rozróbę. Nie mamy przy sobie broni czy paralizatorów - mówi Mateusz Nijak Paweł Chwał
42-latek wezwał ratowników pogotowia na pomoc. Gdy ci zapukali do drzwi jego domu, zaatakował ich ponad 30-centymetrowym nożem.

Mężczyzna, dzwoniąc pod numer alarmowy pogotowia przekonywał, że uszkodził sobie nogę po tym, jak upadł ze schodów i pilnie potrzebuje pomocy. Dyspozytor wysłał do niego karetkę typu P (podstawową, z 3-osobowym zespołem ratowników) z podstacji w Lisiej Górze.

- 42-latek najpierw nie reagował na pukanie do drzwi. Gdy je wreszcie otworzył, przywitał ratowników z kuchennym nożem w ręku. Zaczął nim niebezpiecznie wymachiwać w kierunku 24-letniej ratowniczki Katarzyny C. - na wysokości jej brzucha. W pewnym momencie zamachnął się tak, jakby chciał ją nim ugodzić - mówi Ireneusz Pietryka z Prokuratury Rejonowej w Dąbrowie Tarnowskiej, który prowadzi w postępowanie w sprawie incydentu w Łęgu.

Kobieta instynktownie, w ostatniej chwili, odskoczyła. Ratując się ucieczką, przeleciała m.in. przez barierkę przy wejściu do budynku i tak niefortunnie upadła, że uszkodziła sobie nogę (ma pękniętą kość).
- Ratownicy z karetki wezwali policję. Do domu 42-latka ponownie weszli już w asyście funkcjonariuszy. Obejrzeli jego nogę, ale okazało się, że nie wymagała interwencji - wyjaśnia Witold Duda, kierownik tarnowskiej dyspozytorni pogotowia.
Mężczyzna był pijany, a powodem jego agresji miały być pretensje do ratowników w związku ze śmiercią jego matki. - 42-latek już wcześniej był karany za inne przestępstwa. Policjanci na miejscu zabezpieczyli nóż, którym miał zaatakować zespół pogotowia - tłumaczy prokurator Ireneusz Pietryka. Na jego wniosek Sąd Rejonowy w Dąbrowie Tarnowskiej zdecydował o tymczasowym aresztowaniu mieszkańca Łęgu na trzy miesiące. Grozi mu nawet 10 lat więzienia.

- Ratownicy medyczni mają status funkcjonariusza publicznego na służbie, dlatego atak na nich jest traktowany tak jak na policjanta - wyjaśnia Witold Duda.
W programie szkolenia ratowników są zajęcia z samoobrony i podstaw judo. - Chodzi o to, abyśmy umieli w razie czego zareagować, gdy nas ktoś zaatakuje i potrafili wytrącić mu nóż czy broń z rąk, aby nikomu nie stała się krzywda. Sami broni przy sobie nie nosimy, nie używamy też paralizatorów czy gazów paraliżujących. Jedziemy na sygnale przecież po to, aby komuś pomagać, a nie na rozróbę - tłumaczy Mateusz Nijak, ratownik z 10-letnim stażem.

Jemu samemu w pracy w karetce już nieraz zdarzało się wykorzystać umiejętności, które zdobył na zajęciach z samoobrony. - Kilka osób groziło mi nożem, a raz nawet ktoś próbował postraszyć mnie siekierą. Tak naprawdę nigdy nie wiadomo, co nas spotka na miejscu interwencji - opowiada.
Ratownicy mają przede wszystkim pamiętać o swoim bezpieczeństwie, dlatego w sytuacji, kiedy widzą, że pacjent jest agresywny i może im zagrażać, mogą odstąpić od wykonywania czynności do czasu przyjazdu policji lub strażaków. W wyjątkowych sytuacjach, kiedy agresorem jest osoba psychicznie chora, mogą założyć jej kaftan bezpieczeństwa lub podać dożylnie środki uspokajające.

Miasto i powiat obsługuje w sumie 13 zespołów wyjazdowych tarnowskiego pogotowia (karetki stacjonują w sumie w 10 miejscach). Trzy z nich to karetki typu S - specjalistyczne, z 2 ratownikami i lekarzem w składzie, pozostałe są typu P - podstawowe z 3 ratownikami. Zespoły dobierane są tak, aby była w nich najwyżej jedna kobieta, nie więcej, w trosce o ich bezpieczeństwo.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dominika
Tak na miejscu Policja zabezpieczyła nóż i co w tym dziwnego jak nim wywijał to i narzędzie jest. Co się czepiasz Prokuratora - wykonuje tylko swoją pracę tak jak ja i ratownicy medyczni. Niestety w dzisiejszych czasach jest coraz więcej takich przypadków. Niejednokrotnie i my policjantki jak i inne służby mają kłopot czy też z pijanymi czy też z psychicznymi. Jak to się mówi ryzyko wpisane w zawód. Ale tak na poważnie w takiej sytuacji nie chciałbym się znaleźć
i
internauta_czytelnik
czytelnik odpowiedz mi sensownie na jedno bardzo proste pytanie - w jakim celu zespół pogotowia miałby sobie taką historyjkę wymyślać?
c
czytelnik
Policjanci na miejscu zabezpieczyli nóż, którym miał zaatakować zespół pogotowia - tłumaczy prokurator Ireneusz Pietryka.

Ktorym mial,czy zaatakowal tym nozem,rece opadaja to co zespol pogotowia sobie wymyslil?????????
Dodaj ogłoszenie