Libiąż. „Janina” schodzi 800 m pod ziemię. Nasi reporterzy byli tam z górnikami [ZDJĘCIA]

Magdalena Balicka
Reporterzy „Gazety Krakowskiej” we wtorek mieli okazję zjechać 781 metrów pod ziemię, gdzie aktualnie drążone są korytarze i sprawdzić, jak ciężka jest praca górników z dala od powierzchni, ale też dopytać władze kopalni i Taurona, czy niebezpieczeństwo wstrząsów rzeczywiście jest tak duże.

Kopalnia „Janina” budzi sprzeczne emocje. Z jednej strony nadzieję na byt dla ponad 2,6 tys. górników i ich rodzin, a z drugiej strach przed groźnymi wstrząsami. Po trzech ostatnich posypały się dachy, kominy, popękały ściany. Kilkuset mieszkańców wystąpiło o odszkodowania.

Okazuje się, że „Janina” sięga coraz głębiej po węgiel. Reporterzy „Gazety Krakowskiej” mieli okazję sprawdzić, jak wyglądają prace przy drążeniu nowego poziomu.

Gwarkowie dotarli już 784 metry pod ziemię. Do zakończenia prac zostało im jeszcze 40 metrów. Mają na to czas do jesieni przyszłego roku.

Potem zaczną się prace na powierzchni. Inwestycja już pochłonęła 100 mln zł. Drugie tyle trzeba będzie jeszcze wydać, zanim ruszy wydobycie węgla. A to planowane jest na 2020 rok.

- Dzięki inwestycji pracę będzie miało zagwarantowanych prawie 3 tysiące osób i to na co najmniej 60 najbliższych lat - zaznacza Witold Kasperkiewicz, dyrektor Zakładu Górniczego „Janina” w Libiążu.

Dodaje, że w planach jest zejście jeszcze niżej pod ziemię do poziomu 1050 metrów.

- Oprócz gwarancji bytu wielu ludzi z naszego regionu nowy poziom zwiększy też ich bezpieczeństwo - podkreśla. Jak tłumaczy, w planach jest budowa nowej klatki, która nie dość, że pomieści naraz 200 osób (aktualnie jedną czwartą jaka jest), to dotrze bezpośrednio pod ścianę, gdzie prowadzona będzie eksploatacja. - Górnicy nie będą musieli tracić sił i czasu na dojście nawet kilku kilometrów do celu - precyzuje. Na nowym poziomie będzie także znacznie mniejsze ryzyko pożarowe.

84-letnia Irena Malik z Żarek, której wstrząs z 30 września zniszczył dom, boi się, że podobnych silnych tąpnięć będzie więcej i będą częstsze.

- Straciłam cały dobytek życia - załamuje głos starsza pani, która zatrzymała się u córki i zięcia. I choć kopalnia obiecała jej odszkodowania, nie zdąży z naprawami przed zimą. Boi się, że i ich dom, choć znacznie nowszy, też popęka.

Wstrząsów obawiają się także mieszkańcy Chrzanowa, także w blokach wielorodzinnych.

Anna Gruszka z os. Północ przyznaje, że nigdy w życiu nie czuła, jak traci grunt pod nogami. - Ziemia zakołysała, łóżko się przesunęło o kilka centymetrów, a sąsiadowi spadł telewizor z półki - mówi.

Witold Kasperkiewicz nie zamierza obiecywać, że wstrząsy się nie powtórzą. - To naturalne zjawisko, z którym zmagają się wszystkie zakłady wydobywcze - podkreśla, zapewniając, że kopalnia zrobi wszystko, by im zapobiec lub chociaż je zminimalizować.

- Już dziś według wytycznych Okręgowego Urzędu Górniczego znacznie zwiększyliśmy ilość wystrzałów torpedujących - informuje.

Liczy, że wkrótce zakład wznowi wydobycie na zamkniętym po wstrząsach pokładzie 207.

I choć równocześnie „Janina” fedruje jeszcze na dwóch innych pokładach, straty z zamknięcia jednego poziomu liczone są w milionach.

Po serii mocnych wstrząsów spowodowanych przez „Janinę” w październiku mieszkańcy okolicznych gmin boją się, że ich domy runą tak, jak 84-letniej Ireny Malik z ul. Pstrowskiego w Żarkach i jej sąsiada Czesława Gucika z ul. Fałata. I choć „Janina” na razie wstrzymała wydobycie na pokładzie 207, gdzie doszło do tąpnięć, to jest w trakcie budowy nowego poziomu 800. - Rozbudowuje się w głąb ziemi, co może oznaczać, że będzie trzęsła jeszcze bardziej i to przez kolejne dziesiątki lat - mówi Mariusz Gruca z Libiąża.

Reporterzy „Gazety Krakowskiej” we wtorek mieli okazję zjechać 781 metrów pod ziemię, gdzie aktualnie drążone są korytarze i sprawdzić, jak ciężka jest praca górników z dala od powierzchni, ale też dopytać władze kopalni i Taurona, czy niebezpieczeństwo wstrząsów rzeczywiście jest tak duże.

Spotkanie w kopalni wyznaczono na godz. 9, choć zjazd planowany był dwie godziny później. Potrzebny był czas na podstawowe szkolenie na temat tego, jak zachować się w razie zagrożenia, jak poradzić sobie ze sprzętem ratunkowym, w który wyposażona jest każda osoba przebywająca pod ziemią. Kolejnym miejscem, do którego trafiliśmy, była szatnia. Każdy dostał flanelową koszulę i spodnie, bawełniane skarpety, kalosze kask, okulary i rękawice. Tak przebrani, zostaliśmy wyposażeni w aparaty ratunkowe, baterie i lampki górnicze, ważące kilka kilogramów.

Zjazd z emocjami

Sporo emocji wzbudzało czekanie na transport pod ziemię. Tym bardziej że nie mieliśmy się tam dostać tradycyjną windą, a specjalnym, sześcioosobowym „wiaderkiem”. Musieliśmy wejść po drabince do wiszącego na grubych linach kubła, w którym zmieściło się sześć nietęgich osób ściśniętych jak sardynki. - Niewielu górników, nawet tych z imponującym stażem, miało okazję zjechać tak na dół. Kubła używa się go tylko tam, gdzie trwa pogłębianie szybu i jest jeszcze zbyt wąsko, by zainstalować klatkę - tłumaczy nam przed zjazdem Witold Kasperkiewicz, dyrektor ZG Janina. Ostrzeżono nas, by podczas dwuminutowej podróży pod żadnym pozorem nie wystawiać rąk ani głowy za „burtę”. Moglibyśmy je stracić. Gdy kubeł zaczął opadać, każdy w duchu się modlił, by lina nie pękła. Z każdym metrem ciśnienie coraz mocniej uderzało w głowę. Najgorzej było na dole, gdy na kask zaczął padać słony deszcz.

- To tylko drobne przecieki, których pompy nie były w stanie wyssać na zewnątrz - tłumaczy Jacek Szyndler, szef inwestycji z ZG Janina. Choć starał się nikogo nie straszyć, pokazał schody, które w razie katastrofy posłużą do ucieczki na powierzchnię. Opowiadał też o szczurach, które są wszechobecne pod ziemią. - Są wielkie jak koty i wykradają kanapki górnikom. Trzeba uważać, gdy sięga się do kurtki po śniadanie. Mogą ugryźć - mówi.

Jeszcze wiercą

Na dole zastaliśmy grupę sześciu górników, którzy wiercili otwory w górotworze. Do wbicia się na poziom 800 zostało im jeszcze tylko 41 metrów. Nie mogą być pod ziemią dłużej niż sześć godzin dziennie.

- W kość daje nie tylko ciężka praca w trudnych warunkach, ale także brak światła, zapylenie i ciągły huk ciężkiego sprzętu, którego używają do rozdrabniania skał - zaznacza Szyndler.

Nowa inwestycja zapewni gwarkom byt na co najmniej 60 lat. Miejscowym nie da jednak pewności, że ich domy nie popękają w wyniku wstrząsów. a

Ciekawostki

ZG Janina ma 107 lat

Od 2014 r. należy do grupy Tauron. Zajmuje obszar 81 km kwadratowych. Działa na trzech poziomach: 119, 203 i 207, a wkrótce 800. Roczne wydobycie węgla to 2 mld ton. Janina zatrudnia obecnie 2606 osób.

Szyb „Janina VI” od września 2013 roku pogłębiany jest przez firmę KOPEX o 300 m do docelowej głębokości 823 metry. Obecnie jego głębokość wynosi 784 m. Inwestycja kosztuje 100 mln zł. Drugie tyle potrzeba na prace naziemne.

Przewidywany termin realizacji zadania wraz z demontażem wszystkich urządzeń technologicznych i oddanie placu budowy do dalszego etapu prac, tj. zabudowy docelowej infrastruktury powierzchniowej, to IV kwartał 2016 r.

Od 2017 roku rozpocznie się budowa głowicy szybu i budynków infrastruktury powierzchniowej szybu oraz górniczego wyciągu szybowego szybu „Janina VI” z klatką wielkogabarytową umożliwiającą transport materiałów, maszyn i urządzeń bez konieczności stosowania specjalnych pracochłonnych technologii.

Całkowite zakończenie projektu planowane jest na 2020 rok.

Wydłuży to żywotność zakładu nawet do roku 2080, co umożliwi zatrudnienie kolejnym pokoleniom mieszkańców okolicznych gmin. Poprawi też bezpieczeństwo pracy poprzez ograniczenie zagrożenia pożarowego w czynnych wyrobiskach, a także zmniejszy wypadkowość przez ograniczenie niekontrolowanego, pieszego ruchu załogi na dole kopalni na trasie zestawów transportowych. Klatka zwiezie załogę bezpośrednio pod ścianę. Nie będzie musiała iść pieszo kilku kilometrów do celu.

Przedsiębiorcy nie godzą się na lockdown

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
andrus

co za brednie wypisuje autor .brak wiedzy ,mylenie pojęć.to pewnie po tej wycieczce na dół.

J
Jan

Za 60 lat to nikt na powierzchni wegla nie zobaczy raczej jak cena bd 10dol za tone;)

Dodaj ogłoszenie