W lasach żyje coraz więcej wilków. Mieszkańcy zaczynają bać się drapieżników, które kilka razy zaatakowały owce pasące się w przydomowych zagrodach.

Choć nie ma powodów do paniki, to niektórzy mieszkańcy regionu są mocno zaniepokojeni tym, że wilki podchodzą nawet do gospodarstw domowych. Najbardziej obawiają się hodowcy owiec.

W internecie nie brakuje zdjęć zwierząt, które zostały przypadkowo sfotografowane przez wędrowców i leśników podczas spacerów po lasach Beskidu Wyspowego i Sądeckiego. Nadleśniczy przyznają, że wilków, które są w Polsce pod ścisłą ochroną, jest coraz więcej.

Wilk upolował owcę

Z relacji mieszkańców powiatu limanowskiego wynika, że w ostatnim czasie wilki miały się pojawić między innymi na górach - Lubogoszcz i Łopień. W kilku przypadkach ślady ich obecności zostały sfotografowane.

Stanisław Budacz, mieszkaniec ulicy Leśnej w Mszanie Dolnej, dobrze pamięta, jak przed dwoma tygodniami wilk podszedł pod jego gospodarstwo. Właściciel przypuszcza, że zwierzę szukało tam pożywienia.

- O godzinie siódmej rano zakradł się pod moje gospodarstwo. Zawsze wtedy wstaję, żeby nakarmić zwierzęta domowe. Wilk szybko uciekł, może się mnie przestraszył - opowiada gospodarz z Mszany Dolnej.

Ale wilk nie dał za wygraną i dzień później, tym razem wieczorem, pojawił się u sąsiada pana Stanisława. Udało mu się upolować owcę, która ze stadem pasła się na ogrodzonej łące.

- Nikt takiej szkody nigdzie nie będzie zgłaszał, bo strata jest niewielka, większy strach - dodaje Budacz.

Burmistrz Mszany Dolnej Józef Kowalczyk poinformował o zajściu Nadleśnictwo Limanowa. Jednocześnie przestrzegł mieszkańców i osoby przebywające na tym terenie, żeby zachowywały szczególną ostrożność spacerując szlakami turystycznymi na górze Lubogoszcz.

W ostatnim tygodniu wilk był widziany również w Dobrej. Dostojnie przemieszczał się przez drogę krajową nr 28. Zapewne chciał dostać się na Łopień.

Nadleśniczy uspokajają

Wzmożoną migrację wilków przez Beskid Wyspowy obserwują na bieżąco pracownicy Nadleśnictwa Limanowa. Nie uważają jednak, żeby sytuacja taka była czymś szczególnie wyjątkowym.

- Powinniśmy zwracać szczególną uwagę, aby nasze psy prowadzić na spacer na smyczy, ale nie wiązać ich na łańcuchu. Uwiązane nie mają szans na obronę i ucieczkę - zaznacza Jan Legutko, nadleśniczy Nadleśnictwa Limanowa.

Uważa, że nie ma powodów do niepokoju, bo wilki na terenie Beskidu Wyspowego były zawsze, a to, że podchodzą czasami do gospodarstw, nie ma nic wspólnego z ich agresywnym zachowaniem.

- Wilki w naszym regionie mają świetne żerowisko. W lasach jest dużo zwierzyny, którą mogą dla siebie upolować. Na pewno nie zrezygnują i nie odejdą z tego terenu - podkreśla Jan Legutko.

Większa liczebność wilków na Limanowszczyźnie wymusza zmiany w zachowaniu szczególnie hodowców zwierząt. Coraz więcej osób hoduje owce, a to łakomy i łatwy kąsek dla dużych drapieżników, jakimi są wilki. Pastwiska powinny być ogrodzone i dozorowane. Jak podkreślają przyrodnicy, wilki w naturze nie atakują ludzi, chyba że w obronie swoich młodych lub gdy czują się osaczone. W przypadku spotkania z wilkami należy jednak zawsze zachować ostrożność.

Także na Sądecczyźnie nie brakuje wilków. Na terenie Nadleśnictwa Piwniczna żyje sześć rodzin, czyli w sumie prawie 30 tych drapieżników.

- Nie mieliśmy jednak sygnałów, żeby podchodziły pod domy, czy zabijały zwierzęta gospodarskie - zapewnia Stanisław Michalik, nadleśniczy z Piwnicznej.

Mniej, bo zaledwie cztery wilki, zamieszkują na stałe Nadleśnictwo Stary Sącz. Jednak przez jego teren przemieszczają się watahy drapieżników.

- Nie tak dawno mieszkaniec Przysietnicy na terenie przysiółka Grabowscy, w ciągu dnia widział watahę dziewięciu wilku - podkreśla Paweł Szczygieł, nadleśniczy ze Starego Sącza. - Prawdopodobnie tylko przechodziły przez nasz teren więc mieszkańcy nie mają się czego obawiać. Z resztą bez problemu znajdują pożywienie w lesie i nie muszą zapuszczać się w tereny zabudowane - dodaje.

KONIECZNIE SPRAWDŹ:

FLESZ: Koniec papierowego L4. Twoje zwolnienie w internecie