Jak ocenia pan grę Henricha Ravasa, dla którego jest to pierwsza runda w bramce Cracovii?
Na razie wygląda to tak, że bardziej szkodzi niż pomaga, spodziewałem się dużo więcej po nim. Bramkarz nie „zrobił” żadnych punktów drużynie. Broni to, co musi wybronić, a nie przypominam sobie, by zrobił coś ekstra.
Przywołam tu jeden taki mecz – w Częstochowie, w którym Ravas dobrze bronił, a Cracovia wygrała 1:0.
Nie pamiętam jakiejś spektakularnej parady, takiej, kiedy już widzimy piłkę w siatce, a on broni… Brakuje mi tego błysku. Chyba czuje się za pewnie. A kilka rzeczy u niego szwankuje, na przykład gra nogami. Więcej jest mankamentów niż pozytywów.
Cracovia straciła już 24 bramki. Czy to jest wina bramkarza, czy obrońców?
Nie do końca bramkarza, staję w jego obronie. Na to pracuje cała drużyna, począwszy od napastników, a skończywszy na defensorach. Jest trochę kłopotów – rotacja w linii obrony jest duża, za duża, jeśli chce się grać o coś więcej. To pewnie duży problem, ale wymuszony. Co do golkipera, to powtarzam, brakuje mi takiego meczu po którym można byłoby powiedzieć, że bohaterem był bramkarz „Pasów”. Patrząc na inne drużyny to można powiedzieć, że golkiperzy pomogli drużynom. Choćby Kewin Komar z Puszczy, który miał słabsze mecze, ale w tym z Lechem pomógł drużynie.
W ostatnim meczu, z GKS-em Katowice Cracovia straciła cztery gole. Myśli pan, że któryś z nich Ravas ma na sumieniu?
Do pierwszej bramki można się doczepić – pobiegł za mur, był spóźniony, by potem znów ustawić się i przyjąć właściwą pozycję. Fatalna jest jego gra na przedpolu. W czwartym golu szczególnie to było widać. Nie ma pewności.
Przy stracie drugiego gola golkiper też niewiele pomógł, choć była to trudna sytuacja z gatunku sam na sam.
Brak mi w tym chłopaku zadziorności, tego, żeby krzyknął, podrygował obroną, ostro wszedł, pokazał, że to on rządzi w polu karnym. Nie ma pewności siebie.
W meczu z Motorem było fatalne wyjście po którym Ravas nie przyjął piłki i powinien paść gol. Cracovia miała w tej sytuacji szczęście, że Ndiaye strzelał za lekko.
Źle obliczył odległość, bo to była piłka do wyjścia, ale nie był odpowiednio ustawiony, bo stał na 10 – 11 metrze, a nie na 16… To doświadczony bramkarz, a nie taki, który uczy się grać, powinien się lepiej zachowywać. Cracovia go ściągała przed sezonem, dostał numer jeden, tylko dlatego że przyszedł, bo uważam, że nie wywalczył sobie miejsca. Od takiego golkipera jak on możemy więcej wymagać.
W zeszłym sezonie dobrze spisywał się Sebastian Madejski. W końcówce miał regres formy i zastąpił go Lukas Hrosso, ale generalnie debiutancki sezon Madejskiego w ekstraklasie był niezły, zgadza się pan?
Miał wahania formy, ale miał spektakularne występy, sporo czystych kont, dawał drużynie punkty. A nie ma co porównywać tamtego składu, do obecnego. Teraz kadra jest mocniejsza, choć kontuzje nie ułatwiają życia trenerowi. Madejski pokazywał się z dobrej strony, bo była rywalizacja z Hrosso, walczyli o miejsce w składzie. Szkoda, że Cracovia odpadła w tym sezonie z Pucharu Polski, bo moglibyśmy zobaczyć też innego bramkarza. Choćby Jakuba Burka, szkoda, że nie może się zaprezentować w kolejnych meczach, bo Cracovia odpadła z PP. Wracając do Ravasa, to moim zdaniem dostał „jedynkę” z urzędu, a na nią nie zasługuje.
Czy pan dokonałby więc zmiany w bramce?
Dokonałbym. Cracovia jedzie do Warszawy na mecz z Legią, nie ma nic do stracenia, każdy punkt przywieziony z Łazienkowskiej będzie na plus. Madejski już okrzepł grając w ekstraklasie. Zrobiłbym tę zmianę, by podnieść rywalizację. Bramkarz jak się czuje pewnie to jest to dobre, ale jak się czuje za pewnie, to nie do końca jest to prawidłowe. Bo myśli sobie – czy pomogę, czy nie to i tak będę grał. A nie na tym polega rywalizacja.
Byłoby to sprawiedliwe, bo Cracovia nie gra świetnie w obronie, „na zero z tyłu” nie ma w tej chwili straconych np. dziesięciu bramek tylko 24. Są chyba wszelkie dane, by coś zmienić.
Ravas w Widzewie prezentował się nieźle, dlatego poszedł do ligi MLS i nagle zniknął. Nie było o nim słychać. Statystyk nie miał oszałamiających, zagrał 8 meczów. A w Cracovii na razie nie pokazuje się z bardzo dobrej strony.
