Matka zostawiła ich siedem lat temu, jednak miłość ojca im to wynagradza

Krystyna Trzupek
Krystyna Trzupek
Mateusz (od lewej) i Andrzej od urodzenia cierpią na niedorozwój umysłowy. Tata poświęca im każdą wolną chwilę, by zrekompensować im nieobecność matki. Ich marzeniem jest zamieszkać na wsi
Mateusz (od lewej) i Andrzej od urodzenia cierpią na niedorozwój umysłowy. Tata poświęca im każdą wolną chwilę, by zrekompensować im nieobecność matki. Ich marzeniem jest zamieszkać na wsi Krystyna Trzupek
Adam Leśniak samotnie wychowuje trzech synów. Dwóch z nich cierpi na niedorozwój umysłowy. Mężczyzna musiał zrezygnować z pracy, żeby zająć się dziećmi. Żyją z zasiłku opiekuńczego

Żółte żonkile w wazonie nieśmiało wychylają główki w kierunku słońca. Na szafce stoi jeszcze wielkanocny stroik. Mieszkanie skromnie urządzone, ale wysprzątane na błysk, aż trudno uwierzyć, że w domu rządzi tylko ,,męska ręka”. 20-letni Mateusz z ciekawością przygląda się gościom. 25-letni Andrzej schował się pod kołdrą.

- On żyje w swoim świecie - uśmiecha się pan Adam.

- Na początku było ciężko, teraz radzimy sobie, jak umiemy, dla mnie na pierwszym miejscu jest szczęście moich synów - dodaje.

W roli taty i mamy

Żona odeszła 7 lat temu. Sąd pozbawił ją praw rodzicielskich. Specjalnie nawet nie protestowała. Teraz przyjeżdża w odwiedziny kilka razy w miesiącu. Czasem są to wizyty dłuższe, czasem kilkunastominutowe.

- Byliśmy razem 20 lat, było dobrze, żona zajmowała się domem i dziećmi - wspomina pan Adam. Mężczyzna nie ocenia swej byłej małżonki.

- Nie wiem, może opieka nad synami ją przerosła... - zastanawia się. - Ja zawsze lubiłem spędzać czas z chłopakami, pobawić się z nimi. Z reguły to ojcowie odchodzą w takich sytuacjach, u nas było inaczej - dodaje.

25-letni Andrzej wymaga nieustannej opieki. Nie mówi, słabo chodzi. U chłopaka zdiagnozowano cechy autystyczne: np. skłonność do napadowego śmiechu. Trzeba go nakarmić, ogolić, umyć, ubrać, założyć pampersa. Chłopak jest po operacji refluksu, ma specjalną dietę, przyjmuje jedzenie zmiksowane. Musi być pod stałą kontrolą lekarską.

20-letni Mateusz ma także niedorozwój umysłowy. Uczęszcza do specjalnego ośrodka wychowawczego w Krakowie. Trzeci, najmłodszy syn - Szymon jest zdrowy.

Na podwójnym etacie

- Wszystkiego jestem nauczony, sprzątania, gotowania, prasowania. Wszystko to wyniosłem z domu rodzinnego - wtrąca mężczyzna ojciec. - Domowe obowiązki mnie nie przeraziły - uśmiecha się.

Gorzej było pogodzić opiekę nad synami z pracą zawodową. Pan Adam pracował na trzy zmiany. Mimo pomocy mamy, do synów trzeba było wynająć opiekunkę, która przychodziła na około 10 godzin dziennie. Za opiekę nocną była wyższa stawka. Z początku jej pensja wynosiła 900 zł, potem 1200. Po zapłacie opiekunce panu Adamowi zostawało jakieś 500 zł na przeżycie. A tu trzeba było jeszcze opłacić rachunki, zrobić zakupy… - Do tego dochodził stres, cały czas się zastanawiałem, co w domu, czy Andrzej jadł, czy jest przebrany, w końcu nie wytrzymałem tego dłużej psychicznie - zaznacza mężczyzna.

Z ciągłego stresu i napięcia mężczyzna nabawił się głębokiej cukrzycy. Rok temu zrezygnował z pracy. Teraz utrzymują się z zasiłku opiekuńczego.

- To była dobra decyzja. Odkąd jestem w domu, mam wszystko pod kontrolą. Ja jestem spokojny i synowie szczęśliwsi. Czasem obecność kogoś bliskiego, jest cenniejsza od pieniędzy - dodaje.

Marzenie o własnym kącie

Rodzina mieszka na 4 piętrze. W bloku nie ma windy. Andrzej jest praktycznie uwięziony. Pan Adam ma chory kręgosłup, nie jest w stanie znosić syna po schodach, dlatego wyjścia są rzadkością. Mieszkanie nie należy do pana Adama tylko do jego żony. W przyszłości mężczyzna chciałby zamieszkać u mamy na wsi. Tylko drewniany domek wymaga gruntownego remontu, przystosowania do potrzeb niepełnosprawnych dzieci. Trzeba zrobić centralne ogrzewanie, łazienkę, przerobić kotłownię. Jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia… Póki co każde wakacje synowie spędzają u babci.

Oprócz błękitnego nieba

Mateusz to taki ogrodnik, uwielbia kwiaty i krzewy, potrafi cały dzień spędzić z babcią, buszując w ogródku.

- Plewi, kopie, pielęgnuje - uśmiecha się tata.

Andrzej ma tam przysłowiowy raj. Mieszkanie od podwórka dzieli zaledwie próg, dlatego chłopak prawie cały dzień siedzi na polu i wsłuchuje się w śpiew ptaków. Chłopcy są tam bardzo szczęśliwi.

Nie powinny żyć?

- Takie dzieci powinny być od razu utylizowane - usłyszał pewnego razu pan Adam, gdy był na spacerze z Andrzejem. Słowa te powiedziała elegancka kobieta, zniesmaczona widokiem 25-letniego mężczyzny w wózku. Pan Adam nic nie odpowiedział, bo i po co… trudno zmienić mentalność ludzką.

- Nie rozumiem, jak ktoś może tak pomyśleć, takie dzieci też mają prawo do życia i do szacunku - podkreśla. - Moim marzeniem jest, by synowie byli szczęśliwi. Będę się nimi opiekował, dopóki starczy mi sił - dodaje.

Pomóż spełnić marzenie

Każdy, kto chciałby pomóc rodzinie, proszony jest o wpłatę na konto: Limanowska Akcja Charytatywna, BS: 53 8804 0000 0000 0021 9718 0001 z dopiskiem: dla ANDRZEJA i MATEUSZA.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Niezwykła historia o sile i przekraczaniu granic. Zumba dała jej drugie życie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie