Miłość jak w filmie

Joanna Weryńska
Garbo i Gilberta połączyła "Symfonia zmysłów"
Garbo i Gilberta połączyła "Symfonia zmysłów" archiwum
Raz był dla niej tylko przyjacielem, innym razem zapewniała go o nieśmiertelnej miłości. Ale nade wszystko Greta Garbo pragnęła być niezależna. Zwłaszcza że po rozstaniu z Johnem Gilbertem odkryła, iż pociągają ją nie tylko mężczyźni. O uczuciach zrodzonych na planie filmowym pisze Joanna Weryńska

Sukces filmu o miłości nie zależy tak naprawdę od fabuły, zdjęć czy nawet scen erotycznych, ale od "chemii" pomiędzy odtwórcami głównych ról. Jeżeli między nimi iskrzy, to są w stanie uratować nawet najbanalniejszą historię.

Najświeższym dowodem na to jest obraz Neila Jordana pt. "Ondine", który obecnie bije rekordy oglądalności w polskich kinach. To właśnie na planie tego obrazu spotkali się po raz pierwszy - krakowianka, Alicja Bachleda-Curuś i hollywoodzki gwiazdor, Colin Farrell. Teraz są nierozłączni, a ich romans zapewne przejdzie do historii jako jeden z najgorętszych w Hollywood. Choćby dlatego, że jego owocem jest ich syn, Henry Tadeusz.

Polska nimfa Farrella
Wszystko zaczęło się niewinnie, późnym latem 2008 roku. Południowo-zachodnia Irlandia. Jordan rozpoczyna zdjęcia do magicznej opowieści o mitycznej nimfie pt. "Ondine". Jej postać gra Bachleda-Curuś. Przystojny Farrell wciela się w postać wyławiającego ją z morza rybaka. Kiedy chłodny powiew wiatru znad oceanu rozwiał włosy Polki, przez ciało hollywoodzkiego podrywacza przeszedł dreszcz. Wtedy ich spojrzenia spotkały się z sobą po raz pierwszy. Potem on pożyczył jej swoją ulubioną kurtkę, żeby nie zmarzła. Z każdym dniem spędzali z sobą coraz więcej czasu.

- To znakomity aktor, a przy tym niesamowicie pracowity i pomocny. W przerwach między zdjęciami rozmawialiśmy o życiu, biznesie i wielu innych sprawach - mówiła wtedy Alicja w jednym z wywiadów.
- Często rozmawialiśmy także o Polsce. Moja wiedza o waszym kraju jest ograniczona, więc chętnie słuchałem, jak Polska wygląda. Alicja jest pogodną, zawsze uśmiechniętą kobietą. Bardzo przyjemnie mi się z nią pracowało - wtórował polskiej aktorce Farrell. Ale para zgodnie twierdziła, że nic ich nie łączy.

  • Nie uwodzę każdej młodej aktorki. Alicji też nie. Jestem obecnie związany z inną kobietą - podkreślał słynący ze swej kochliwości Farrell, choć już wtedy byli z Bachledą parą. Polska piękność mówiła, że Colinowi ciężko jest się oprzeć. Kilka miesięcy później wszystkich zaintrygowała fotografia przedstawiająca Alicję z pokaźnym brzuszkiem. Farrell nie odstępował jej na krok. W październiku 2009 r. na świat przyszedł Henry Tadeusz. Jak teraz opowiadają w wywiadach, długo bronili się przed tym uczuciem, ale polegli. Nie tylko oni.

Powroty Brada i Angeliny
W podobnych okolicznościach narodził się w 2005 roku trwający do dziś, choć niełatwy, związek dwóch znanych hollywoodzkich sław, Angeliny Jolie i Brada Pitta. Oni też długo dementowali plotki, jakoby łączyło ich uczucie, zwłaszcza że Pitt był wówczas mężem innej aktorki, Jennifer Aniston. Tyle że zamiast spieszyć z planu filmowego do żony, ciągle miał z Angeliną jakieś ważne kwestie do omówienia.

Także podczas premierowego pokazu filmu o małżeństwie płatnych zabójców, w których role wcieliło się tych dwoje. Dlatego cały świat oglądając "Pana i panią Smith" zastanawiał się, czy pomiędzy przystojnym Pittem, a okrzykniętą przez magazyn "People" najseksowniejszą kobietą świata, Jolie "coś" zaszło. Domysły te potwierdził przyjaciel pary, aktor George Clooney. Niechcący zdradził w jednym z wywiadów, że Jolie i Pitt "są z sobą niezwykle szczęśliwi".

Niedługo po tym nastąpił szybki rozwód Pitta i równie szybka przeprowadzka do rezydencji Jolie. Żeby przypieczętować miłość adoptowali dziecko. Potem Jolie zaszła w ciążę i urodziła bliźniaki. Obecnie, choć aktorzy nie są małżeństwem, wychowują wspólnie sześcioro pociech, troje własnych i czworo adoptowanych.

Ich związek przeszedł już wiele burz. Aktorska para kilka razy rozstawała się i wracała. Głównym powodem nieporozumień były kłótnie o to, kto ma się zająć potomstwem, a kto grać w filmach. Jakiś czas temu świat obiegła informacja, że zamierzają ostatecznie się rozstać. Sami zainteresowani na razie mówią tylko, że już nigdy nie wystąpią razem w żadnym filmie. Paradoksalnie te ich ciągłe kłótnie przypominają historię jednego z najtrwalszych romansów, jaki rozkwitł na filmowym planie. Był nim trwający kilkanaście lat związek Elizabeth Taylor i Richarda Burtona.

Skandal obyczajowy
Zaiskrzyło między nimi na planie superprodukcji ,,Kleopatra", jednej z najdroższych w historii kina. Właśnie pieniądze przyciągnęły do tego obrazu słynną aktorkę. Dowodem na to są jej słowa: "Jeśli ktoś jest aż tak głupi, aby zaproponować mi milion dolarów za rolę, ja nie jestem tak głupia, żeby się na to nie zgodzić".

Ale wysokie honorarium nie było jedyną niespodzianką, jaką przyniosła Taylor "Kleopatra". Na planie filmu aktorka poznała ojca swojego czwartego dziecka i zarazem piątego oraz szóstego męża. Tak, tak, to nie pomyłka. W 1974 roku para się rozwiodła po to, by po kilkunastu miesiącach dać sobie drugą szansę i jeszcze raz przyrzec sobie wierność małżeńską.

Ale po kolei. Była to ponoć miłość od pierwszego wejrzenia. Kiedy Elizabeth poznała Burtona, zachowywała się jakby zupełnie zapomniała o istnieniu swojego męża. Podobnie, jak Burton "zapomniał" o swojej partnerce. Ich namiętna znajomość wywołała jeden z największych skandali obyczajowych w USA lat 60. Zupełnie się tym nie przejmowali. Do momentu gdy Taylor odkryła, że Burton lubi zajrzeć do kieliszka.

W międzyczasie wystąpili wspólnie jeszcze w jednym ważnym filmie, uznawanym zresztą za najlepszy w karierze Elizabeth Taylor obrazie ,,Kto się boi Virginii Woolf". Film zdobył trzynaście nominacji do Oscara i odniósł wielki sukces. Gorzej z miłością. Uczucie wyparowało niedługo po premierze, a Elizabeth szybko znalazła ukojenie w ramionach kolejnego męża.

Ucieczka sprzed ołtarza
Jednak takiego finału, jaki miał legendarny już romans Grety Garbo i Johna Gilberta, nie powstydziłby się nawet najlepszy reżyser. Ich gorąca miłość wybuchła w filmie "Symfonia zmysłów". Garbo grała w nim namiętną kobietę wampa. Na jej wdzięki nie pozostał obojętny Gilbert.

Tych dwoje zakochiwało się w sobie na oczach świata. Kiedy Garbo całowała go w filmie, całowała go też naprawdę, sceny miłosne nie miały dubli. Po zakończeniu zdjęć aktorka zamieszkała u Gilberta. Ten wielokrotnie oświadczał się (także publicznie) swojej ukochanej Grecie.

Raz prawdopodobnie powiedziała "tak". Ślub miał się odbyć 8 września 1926 roku. Tego dnia wczesnym rankiem Gilbert zobaczył Garbo odjeżdżającą spod domu. Na ślubie się nie pojawiła. To spektakularne rozstanie zakończyło nie tylko największy, ale także chyba najbardziej burzliwy związek w historii Hollywood.

On impulsywny, zakochany, chciał zamknąć ją w klatce, ale każda próba kończyła się jej ucieczką do innego. W związku z tym John upijał się często, a pod wpływem alkoholu stawał się agresywny. Podobno podczas którejś z kłótni nawet wymierzył w nią z rewolweru.

Czy Garbo kochała Johna Gilberta nigdy się nie dowiemy. Bardzo różnie o nim mówiła. Raz był tylko przyjacielem, innym razem zapewniała o nieśmiertelnej miłości do niego. Nade wszystko jednak pragnęła żyć w pojedynkę. Zwłaszcza że po rozstaniu z Gilbertem odkryła, iż pociągają ją nie tylko mężczyźni. Cóż, miłość pisze zaskakujące scenariusze.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie