Kolejarze z PKP PLK zapewniają, że jeszcze w tym roku, w grudniu, pociągi zaczną kursować między Krakowem a Krzeszowicami po dwóch nowych torach. Na całej trasie – między stolicą Małopolski a Katowicami – nowe tory gotowe mają być jednak najwcześniej pod koniec 2019 roku, czyli... pięć lat później, niż zakładał pierwotny harmonogram. I dopiero wtedy zdecydowanie zostanie skrócony czas przejazdu.

Modernizacja linii kolejowej między Krakowem a Katowicami stała się symbolem problemów i niepowodzeń na PKP. Roboty rozpoczęły się osiem lat temu i miały zakończyć się w 2014 roku. Termin był jednak wielokrotnie przekładany, m.in. ze względu na to, że splajtowała część wykonawców. W pewnym momencie prace na całej trasie zostały wstrzymane, a na kolejne jej odcinki wybierani musieli być nowi wykonawcy.

Duży postęp prac widoczny zaczął być dopiero w ostatnich kilkunastu miesiącach. Np. w kwietniu otwarte zostały nowoczesne, zbudowane od nowa perony na stacji PKP Kraków Mydlniki. Wciąż jednak pociągi wloką się między Krakowem a Katowicami. Na pokonanie tej mierzącej niespełna 80 km trasy, nawet najszybsze pociągi potrzebują... ponad 2 godziny. A to dlatego, że na wielu odcinkach – m.in. między Krzeszowicami a stają Kraków Mydlniki – w związku z prowadzonymi robotami dostępny jest obecnie tylko jeden tor, którym pociągi poruszają się w obu kierunkach. W końcu zmienić ma się to zmienić za kilka tygodni.
– Planujemy, że już w grudniu, po wprowadzeniu nowego rozkładu jazdy na kolei, na całym odcinku od Krakowa aż do Krzeszowic pociągi będą mogły już poruszać się po dwóch nowych torach – wyjaśnia Piotr Majerczak, członek zarządu PKP PLK. Dopytywany przez nas przyznaje jednak wprost, że na razie nie będzie to oznaczać skrócenia czasu przejazdu pociągów. – Choć otwarte zostaną nowe tory, to nie oznacza to końca prowadzenia robót, m.in. na poszczególnych stacjach – zaznacza Piotr Majerczak.

Od grudnia między Krakowem a Krzeszowicami dopuszczalna maksymalna prędkość dla pociągów zostanie więc podniesiona tylko do 100 km/godz. (obecnie poruszają się maksymalnie 80 km/godz.). Docelowa dopuszczalna prędkość, czyli 160 km/godz. dla pociągów pasażerskich, ma zostać wprowadzona na tym odcinku pod koniec 2019 roku, a na całej trasie w 2020 roku. I dopiero wtedy nastąpi prawdziwa rewolucja, ponieważ czas przejazdu koleją ze stolicy Małopolski do Katowic wynosić ma nie więcej niż 60 minut, czyli dwa razy krócej niż obecnie. – Ale już w kwietniu przyszłego roku planujemy stopniowo skracać ten czas podróży – zaznacza Piotr Majerczak.

Oprócz wymiany torowiska, na trasie remontowane i przebudowywane są również przystanki PKP. Wczoraj kolejarze chwalili się zmodernizowaną stacją w Zabierzowie. – Ta stacja może być przedstawiana jako wzór. Mamy tu standard jak przystało na XXI wiek. W wielu krajach Unii Europejskiej mogą nam pozazdrościć takiego standardu jaki mamy na tej i na wielu innych stacjach – podkreślał wczoraj minister infrastruktury Andrzej Adamczyk.

Sęk jednak w tym, że o ile na pierwszy rzut oka odnowiona stacja jest faktycznie robi pozytywne wrażenie, to jednak brakuje na peronach wielu nowoczesnych rozwiązań. Nie zostały na niej zamontowane chociażby tablice elektroniczne, które wyświetlałyby rozkład jazdy. – Mamy procedury, w ramach których określamy jakie elementy są niezbędne na konkretnych stacjach. W tym przypadku nie zaplanowaliśmy takich tablic, ale nie wykluczone, że w przyszłości się pojawią – wyjaśniał członek zarządu PKP PLK.

Na stacji w Zabierzowie nie działają jeszcze m.in. widny prowadzące na perony. Mają zostać uruchomione jeszcze w tym miesiącu.

Koszt przebudowy całej trasy z Krakowa do Katowic, wraz ze stacjami to około 2 mld złotych.

KONIECZNIE SPRAWDŹ: