Mój syn to mały siłacz, który na co dzień zmaga się z zabójczym rakiem

Natalia Sekuła
Kajtek to mały siłacz - mówi Hanna Nowicka. Chłopcu można pomóc, wpłacając datek na konto Fundacji Nasze Dzieci 76124011091111001011637630 tytułem ,,Darowizna dla Kajetana Nowickiego”
Kajtek to mały siłacz - mówi Hanna Nowicka. Chłopcu można pomóc, wpłacając datek na konto Fundacji Nasze Dzieci 76124011091111001011637630 tytułem ,,Darowizna dla Kajetana Nowickiego” Natalia Sekuła
Kajetan Nowicki to czterolatek, który walczy o każdy dzień życia. Może liczyć tylko na mamę. Studenci sądeckiej PWSZ chcą pomóc koleżance i podczas koncertu zbiorą datki na leczenie jej syna

Ulubionym zajęciem Kajtka jest pomaganie mamie i babci w kuchni. Po czterolatku z Moszczenicy nie widać, że zmaga się ze śmiertelnie niebezpiecznym wrogiem - glejakiem rdzenia kręgowego.

- Owszem jest trochę opóźniony w mowie, ale o tym, że ma raka, ludzie dowiadują się dopiero wtedy, gdy opowiadam im naszą historię - tłumaczy Hania Nowicka, mama chłopca, studentka Instytutu Zdrowia sądeckiej PWSZ.

Koledzy z uczelni postanowili pomóc jej zebrać pieniądze na drogie leczenie Kajtka. W następny piątek przygotowują wykład, koncert i kiermasz charytatywny. Każdy może dołożyć swoją cegiełkę.

Diagnoza jak wyrok

Walka z chorobą rozpoczęła się w 2013 r. Kajtek miał dziesięć miesięcy, a jego mamę zaczęła niepokoić zaciśnięta prawa rączka. Lekarze uspokajali, że widocznie dziecko jest zawiane lub źle spało, po czym odsyłali do domu. Trzy noce z rzędu chłopiec płakał.

- To już było rozpaczliwe wycie z bólu - wspomina Hania. Wtedy to chłopiec trafił do szpitala w Krośnie. - Kiedy była robiona tomografia, bardzo się bałam. Byłam na środkach uspokajających, bo już czułam, że coś wyjdzie nie tak - wspomina mama chłopca.

Badanie tomograficzne głowy nie wykazało nieprawidłowości. Uwagę lekarzy wzbudziła zaciśnięta pięść dziecka oraz przykurcz szyi, któremu towarzyszył ból. Kajtek został skierowany do Rzeszowa, gdzie pojechał z babcią.

- Nie byłam obecna podczas badań mojego synka, bo złapałam rotawirusa i niestety musiałam zostać w domu. Pamiętam, że zadzwoniła do mnie mama i powiedziała, że lekarz chce rozmawiać z rodzicami, a babci nie może udzielić informacji. Już wtedy, jadąc tam, czuliśmy, że jedziemy po złą diagnozę - opowiada Hania.

Obawy okazały się słuszne. Rezonans rdzenia kręgowego potwierdził obecność guza w odcinku szyjnym. Lekarze rozkładali ręce i odbierali resztki nadziei. Stwierdzili, że nie mogą pomóc i nie mają pomysłu na leczenie. Dla mamy chłopca słowa ich brzmiały jak wyrok.

Kajetana z mamą postanowiono przewieźć do Warszawy, jednak ordynator nie obiecywała, że tam ktoś podejmie się leczenia. W grę wchodziła jedynie chemioterapia, a na jakąkolwiek operację nie dawano żadnych szans.

- Jadąc w karetce, nachodziły mnie najgorsze myśli, widziałam już moment, w którym żegnam się ze wszystkim - opowiada mama chłopca. Jakby problemów było mało, Kajtek po drodze złapał zapalenie płuc…

Ryzykowna operacja

Chłopiec rano trafił do warszawskiego Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie jeden z lekarzy zdecydował podjąć się operacji, mimo że stawką było życie Kajetana. Zrozpaczona mama zdawała sobie sprawę, że albo zgodzi się na operację i będzie liczyć na cud, albo nie wyrazi zgody i tym samym zrezygnuje z ostatniej szansy. Zgodziła się na operację, po której prawa część ciała Kajtka była sparaliżowana.

- Gdybym wtedy podjęła inną decyzję, nie rozmawiałybyśmy dzisiaj o Kajtku w czasie teraźniejszym - stwierdza Hania.

Po operacji wróciła iskierka nadziei. Gdy przenoszono chłopca z neurochirurgii na onkologię, Hanna dowiedziała się, że guz ma postać łagodną i da się z nim żyć. Z jeszcze większą determinacją postanowiła walczyć i dzięki jej wielomiesięcznej interwencji chłopiec odzyskał sprawność obu kończyn.

Pojawił się kolejny guz

Chemioterapia, której poddano Kajtka, trwała rok. Wydawało się, że najgorsze już za chłopcem. Niestety, przeprowadzony kontrolnie rezonans wykazał, że rak znów zaatakował. Chłopiec na nowo trafił do szpitala, gdzie ponownie założono mu wkłucie centralne i od marca 2016 roku nadal kontynuowana jest chemioterapia.

W lutym tego roku lekarze ponownie wykonali Kajtkowi rezonans. Wyniki są brutalne. Stan czterolatka się nie poprawia. Konieczna będzie kontynuacja terapii, choć nie ma pewności, czy odniesie efekt.

- Nie wiem skąd we mnie siła. Tłumaczę sobie to tak, że każdy dostaje tyle cierpienia, ile jest w stanie udźwignąć - przyznaje Hania. - Poza tym, patrząc na Kajtka, nie da się nie mieć tej siły, on jest małym siłaczem.

Studentka sama wychowuje syna. Może liczyć na pomoc jedynie swojej mamy Marii, która jest pielęgniarką oraz na wujka. - Mamy tak ustalony rozkład dnia, że gdy ja wracam z uczelni, mama idzie do pracy, często pracuje w weekendy i nocami - wyjaśnia.

Młoda, bo 26-letnia kobieta, idzie w ślady mamy i studiuje pielęgniarstwo. Sama chciałaby nieść pomoc innym, którzy są w sytuacji podobnej do niej.

Pomogą koledzy

Młodej mamy nie stać na pokrycie wszystkich kosztów leczenia, pomimo pomocy ze strony fundacji oraz zasiłku pielęgnacyjnego, który otrzymuje na leczenie chłopca. Kajtek wymaga pomocy pedagoga, logopedy i rehabilitanta, którzy wspólnie pracują nad jego powrotem do pełnej sprawności fizycznej i psychicznej.

Studenci Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Sączu postanowili wesprzeć ją w zmaganiach z chorobą syna. W następny piątek (7 kwietnia) organizują koncert charytatywny. Odbędzie się on w auli Biblioteki PWSZ w Nowym Sączu. W planie jest kiermasz wielkanocny oraz występy grup tanecznych i muzycznych, które poprzedzone będą wykładem dr hab. n. med. Joanny Bonior pt. „Helicobacter pylori - szybko i na temat”.

- To bardzo miłe. Podtrzymuje mnie to na duchu. Zawsze starałam się być niezależna, jednak dobrze jest mieć świadomość, że w razie czegoś jest ktoś, kto pomoże i czuwa nade mną - nie kryje wzruszenia inicjatywą kolegów z uczelni mama Kajtka.

Studenci z Koła Promocji Zdrowia działającego w Instytucie Zdrowia sądeckiej PWSZ zapraszają wszystkich, którzy chcą pomóc Kajtkowi, do udziału w wydarzeniu. Podczas koncertu przeprowadzona zostanie także zbiórka pieniędzy na dalsze leczenie czteroletniego chłopca.

Zobacz, jak wyglądał Nowy Sącz przed laty [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

WIDEO: Kiedy i jak wykonać sztuczne oddychanie u dziecka?

Autor: Dzień Dobry TVN, x-news

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3