Nowotarskie: żmije pełzają po góralskich podwórkach

Stanisław Zachwieja, Józef Słowik
Wiesław Janczak, mieszkaniec osiedla pod Hubą, pokazuje na ogród, gdzie można natknąć się na żmije
Wiesław Janczak, mieszkaniec osiedla pod Hubą, pokazuje na ogród, gdzie można natknąć się na żmije fot . stanisław zachwieja, 123rf
Żmije wpełzają na podwórka górali. Mieszkańcy osiedla Maniowy pod Hubą, niedaleko Jeziora Czorsztyńskiego, boją się wychodzić z domów. Wszystko przez wszechobecne żmije. Mają one swoje gniazda ukryte w gęstej trawie. W tym roku jednak masowo zaczęły zbliżać się do domów. Kłopot z tymi gadami mają także mieszkańcy Rabki.

O tym, jak groźne i niebezpieczne mogą być dla człowieka, przekonała się w ubiegłym roku mieszkanka Huby, Janina Trybunia, mama wówczas 11-letniego Michała, który został ukąszony przez żmiję. Tylko dzięki szybkiej interwencji rodziców chłopiec natychmiast trafił do szpitala.

- Michał jest pomocny przy gospodarstwie. Wtedy wraz z babcią wyszedł na pole suszyć siano. W pewnym momencie poczuł ból w pięcie, gdy się obrócił, zobaczył uciekającą żmiję. Natychmiast udaliśmy się do lekarza - opowiada mama Michała.

Od tamtej pory stara się być czujna. Boi się wypuszczać dzieci nawet na podwórko, bo i tu podchodzą gady. - Żmije wchodzą na podwórko, dosłownie pod drzwi. Te, które nie zdąża przejść przez jezdnię, giną pod kołami samochodów. Już się z nimi oswoiłem, nie panikuję. Staram się je natomiast likwidować - mówi sąsiad pani Janiny. Jak dodaje, w domu wiedzą, że żmije są na podwórku, bo pies ujada inaczej, niż gdy widzi człowieka lub psa.

- W ubiegłym roku też mieliśmy problem ze żmijami - mówi sołtys Wiesław Janczak. Wójt Czorsztyna Waldemar Wojtaszek potwierdza, iż otrzymał informację od sołtysa Huby. Podobnie jak w ubiegłym roku, i teraz apeluje do mieszkańców gminy o zachowanie ostrożności i dbanie o porządek na podwórku i w obejściu gospodarczym.

- Należy przede wszystkim kosić trawę i pilnować dzieci. Żmija, gdy ma dobre warunki, rozmnaża się w większej ilości. Tak jest w tym roku. To problem nie tylko naszej gminy, ale całej Polski. Trudno o inne rady lub interwencję, bo żmije są gadami wpisanymi w nasze środowisko - mówi wójt.

Te jadowite gady pojawiły się również w Rabce-Zdroju. Lęgną się w przydrożnych krzakach, m.in. przy ul. Smrekowej. Mieszkańcy zaapelowali do Urzędu Miasta o likwidację siedlisk. Burmistrz Ewa Przybyło zapewniła, że walka z gadami będzie podjęta.

Przyrodnik Grzegorz Tabasz ze stowarzyszenia Greenworks z Nowego Sącza ma swoją dość nietypową opinię co do plagi żmij na Podhalu. Według niego psychoza narasta zwłaszcza gdy w telewizji prezentowany jest film o jadowitych gadach.

- Żmije były, są i będą. Po ostatnich ciepłych dniach zaczęły wyłazić. Bronić się nie ma co. Żmija atakuje jedynie w sytuacji zagrożenia, gdy człowiek będzie próbował ją wziąć do ręki lub na nią nadepnie.
Według Tabasza, w ostatnich 50 latach nikt w Polsce nie umarł po ukąszeniu żmii.

Warto wiedzieć

Gdy żmija ukąsi, należy obmyć miejsca ukąszenia, aby usunąć jad ze skóry. Nadaje się do tego czysta woda. Ukąszoną części ciała należy unieruchomić. Ogranicza to rozprzestrzenianie się jadu - praca mięśni przyspiesza krążenie i ułatwia wchłanianie. Chorego najlepiej położyć na plecach. Niezbędne jest wezwanie pogotowia lub natychmiastowe przetransportowanie do szpitala w celu podania surowicy.

(slow)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie