Nowy Wiśnicz. Były burmistrz został oskarżony

Małgorzata Więcek-Cebula
Według prokuratury były burmistrz miał nakłaniać swoją podwładną do podpisania dokumentu  niezgodnego z prawdą.
Według prokuratury były burmistrz miał nakłaniać swoją podwładną do podpisania dokumentu niezgodnego z prawdą. fot. Małgorzata Więcek-Cebula
Stanisław G., były burmistrz Nowego Wiśnicza, jest jednym z czwórki oskarżonych w głośnej aferze powodziowej. Do bocheńskiego Sądu Rejonowego właśnie trafił akt oskarżenia w tej sprawie. Zarzuty ma także Michał G., Ewa K. i Tomasz B.

Ponad dwa lata ciągnęło się śledztwo w głośnej aferze powodziowej z Nowego Wiśnicza. Sprawa, którą żyli mieszkańcy tego niewielkiego miasteczka, wywoływała sporo kontrowersji. Nic dziwnego, zamieszana w nią była nie tylko rodzina Stanisława G., byłego burmistrza Nowego Wiśnicza, ale i sam samorządowiec.

Burmistrza jeszcze przed finałem prokuratorskiego postępowania ocenili mieszkańcy. W listopadowych wyborach Stanisław G., który rządził Wiśniczem przez kilka kadencji, uzyskał dopiero trzeci wynik. Nie udało mu się nawet przejść do drugiej tury.

Na ławie oskarżonych
Zła passa rodziny G. nadal trwa. Do sądu w Bochni trafił właśnie akt oskarżenia w aferze powodziowej, w którą zamieszany jest były szef wiśnickiego samorządu. Na ławie oskarżonych zasiadają cztery osoby. Jest to Michał G., syn byłego burmistrza, który zdaniem prokuratury wyłudził 50 tysięcy złotych z Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego w Krakowie. Pieniądze miał przeznaczyć na usuwanie szkód poczynionych przez powódź w pomieszczeniach kamienicy przy Rynku. Powódź miała go dotknąć w czerwcu 2010 roku.

Wśród oskarżonych jest też jego ojciec - Stanisław G. oskarżony o przekroczenie uprawnień i nakłanianie podległej mu pracownicy do sporządzenia dokumentu, który miał potwierdzić w MARR powstanie szkód. Zarzuty prokuratorskie usłyszała także Ewa K., pracownica wiśnickiego magistratu, która dokument przygotowała i podpisała bez sprawdzenia, jak wygląda sytuacja.

- Tłumaczyła się, że podbiła przygotowany wniosek, ponieważ prosił ją o to burmistrz, jej bezpośredni przełożony, który zapewniał ją, że szkody powodziowe w tym budynku powstały - mówi Witold Swadźba, zastępca prokuratora rejonowego w Dąbrowie Tarnowskiej.

W sprawę zamieszany jest jeszcze przedsiębiorca budowlany Tomasz B., któremu prokuratura zarzuca podrobienie podpisu na dokumentach.

Jeszcze niedawno zarzuty prokuratorskie miała także żona byłego burmistrza Anna G. W jej przypadku postępowanie umorzono. Miała na to wpływ ekspertyza przygotowana na zlecenie prokuratury. Z jej zapisów wynika, że w przypadku Anny G. zniszczeniu powodziowemu mogły ulec pomieszczenia zlokalizowane w piwnicach budynku przy wiśnickim Rynku, które do prowadzenia działalności wykorzystywała Anna G.

- Nie chodzi tu jednak o wtargnięcie wody, ale mocno nasączonej nią ziemi - dodaje prokurator Swadźba.

Według prokuratury Stanisławowi G. grozi 10 lat więzienia, Michałowi G. i Ewie K. po 8. Tomasz B. do więzienia może trafić na pięć lat.

Długie postępowanie
Nie wiadomo, czy proces będzie się toczył przed bocheńskim sądem. Być może sędziowie będą chcieli wyłączyć się ze względu na zamieszanego w sprawę byłego burmistrza Wiśnicza. Decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła. Akt trafił do sądu we wtorek, sprawa nie została jeszcze nikomu przydzielona. Jeśli bocheńscy sędziowie zdecydują się na wyłączenie, sprawa pewnie się odwlecze. A trzeba przyznać, że ciągnie się już dość długo.

Do Prokuratury Rejonowej w Dąbrowie Tarnowskiej trafiła 29 czerwca 2012 roku. Po kilku miesiącach śledczy zdecydowali się na postawienie zarzutów pięciu osobom. Później zdecydowano o konieczności przygotowania specjalistycznej ekspertyzy budowlanej (kolejnej). Na jej sporządzenie śledczy czekali kilka miesięcy. Na ten czas (od grudnia 2013 do listopada 2014) postępowanie zawieszono. Wznowiono je kilka tygodni temu, by ostatecznie zakończyć skierowaniem aktu oskarżenia do Sądu Rejonowego w Bochni.

Fikcyjne zniszczenia
Podczas powodzi, która nawiedziła Polskę południową w 2010 roku, ludzie potracili całe dobytki. W niektórych przypadkach woda zabrała wszystko. Oprócz niewielkich zasiłków, które oferowały gminy, pomocy udzielała też Małopolska Agencja Rozwoju Regionalnego w Krakowie. Z tej formy pomocy z terenu gminy Nowy Wiśnicz skorzystało siedem osób. Wśród nich byli żona byłego burmistrza i jego syn.

Ze złożonego przez niego wniosku wynika, że powódź zniszczyła mu lokal w kamienicy zlokalizowanej w centrum miasta na tyle poważnie, że nie mógł w niej prowadzić swojej działalności gospodarczej. Sięgnął więc po pieniądze, które miały pokryć rzekomo wykonany remont. Z pomocą w załatwieniu umarzalnej "pożyczki" - zdaniem prokuratury - przyszli mu ojciec i jedna z pracownic wiśnickiego magistratu.

Na podstawie dokumentów przesłanych do MARR, potwierdzających wystąpienie powodzi, Michałowi G. wypłacono 50 tysięcy złotych.

Opozycja wytyka
O sprawie, którą od wielu miesięcy żyją mieszkańcy Nowego Wiśnicza, od samego początku krytycznie mówiła jednak tylko opozycja. Koalicyjni radni poprzedniej kadencji starali się nie widzieć problemu. Zasłaniali się brakiem wiedzy lub dyplomatycznie sugerowali, że nic wielkiego się nie stało. Stanisław G. na początku twierdził, że sprawa go nie dotyczy - odsyłał po komentarz do żony i syna. Po pierwszych publikacjach na stronie internetowej zamieścił komentarz, w którym twierdził, że cała sprawa to efekt nagonki na jego osobę wywołanej przez jego opozycję.

Krytycznie odniósł się także do pracy prokuratury. Był też okres, gdy odmawiał komentarza. Wszystko zmieniło się tuż przed wyborami - Stanisław G. chętnie udzielał wywiadów, zapewniając wówczas, że jest niewinny i będzie się starał udowodnić to przed sądem.

A co na to nowa władza?
Małgorzata Więckowska, nowa burmistrz Nowego Wiśnicza, przyznaje, że prokuratorskie zarzuty dla jednego z pracujących nadal urzędników (ma je Ewa K. przyp. red.) to pewien niepokojący sygnał, nie planuje jednak w związku z tym żadnych posunięć kadrowych.

- Akt oskarżenia to jeszcze nie wyrok. Poczekajmy na rozstrzygnięcie sądowe - mówi.

Kiedy zapadnie wyrok? Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, można się go spodziewać w połowie tego roku.

***
Prokuratura przygląda się urzędnikom z Wiśnicza

Prokuratura Okręgowa w Tarnowie prowadzi też śledztwo w sprawie nadużycia uprawnień przez pracowników Urzędu Miasta w Nowym Wiśniczu, którym kierował Stanisław G. Sprawa ciągnie się już od kilku lat lat.

Pierwsze zawiadomienie o nieprawidłowościach, do jakich miało dojść w wiśnickim samorządzie, do Prokuratury Rejonowej w Bochni wpłynęło w listopadzie 2011 roku. Skierowali je pracownicy krakowskiego oddziału RIO. Ponieważ Bochnia wyłączyła się z prowadzenia tej sprawy, skierowano ją do Dąbrowy Tarnowskiej. Tam w styczniu 2012 roku wszczęto śledztwo. Z uwagi na prowadzoną kontrolę wiśnickiego samorządu przez RIO sprawę zawieszono.

- Kontrola trwała rok. Inspektorzy dopatrzyli się pewnych rozbieżności pomiędzy stanem faktycznym a sprawozdaniami składanymi przez przedstawicieli jednostek samorządowych, a także przedstawicieli samorządu dotyczących zobowiązań gminy - wyjaśnia Mirosław Legutko, rzecznik prasowy RIO w Krakowie.

Wszystko to spisali w obszernym, bo liczącym ponad 700 stron dokumencie i przekazali prokuratorom z Dąbrowy Tarnowskiej. Ci jednak ze względu na skomplikowany charakter prowadzonego postępowania poprosili przełożonych o wsparcie. W lipcu tego roku sprawa trafiła do wydziału śledczego Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.

***

Prokuratorskie zarzuty w sprawie wyłudzenia pieniędzy dla powodzian to niejedyny problem Michała G. Nawet 8 lat więzienia grozi mu za wyłudzenie telefonów, laptopów i usług telefonicznych za blisko 650 tys. zł od dwóch firm telefonicznych. Proces toczy się przed sądem w Brzesku. Do tej pory odbyły się dwie rozprawy - trzecia zaplanowana jest na styczeń.

Michał G. prowadził sklep w kamienicy przy wiśnickim Rynku (tej samej, na którą według prokuratury miał wyłudzić odszkodowanie dla powodzian). Zatrudniał w nim trzy osoby: Magdalenę K., Danutę T. oraz Ewelinę G. Z pierwszą z nich wg prokuratury od 2010 do 2011 r. wyłudził ponad sto telefonów, laptopów, a także usług telefonicznych.

Sprawa wydała się, gdy jeden z przedsiębiorców zaczął odbierać upomnienia za olbrzymie rachunki. Sprawę poszedł wyjaśnić z Michałem G. Interwencja nie przyniosła jednak żadnego skutku, firma nadal upominała się o dług. Nic nie dały tłumaczenia oszukanego mężczyzny. W końcu operator zlecił ściągnięcie długu firmie windykacyjnej. Przedsiębiorca nie poddawał się. Spór trafił do sądu, ten przyznał mu rację i umorzył postępowanie.

Zobacz najświeższe newsy wideo z kraju i ze świata
"Gazeta Krakowska" na Youtubie, Twitterze i Google+
Artykuły, za które warto zapłacić! Sprawdź i przeczytaj

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
KrakMen

szybko, sprawnie i właściwie, byłoby karanie za działania przeciwko podatnikom...
Sejm do roboty... tłumaczenie z chińskiego właściwej ustawy nie trwa chyba zbyt długo....

?

ciekawe dlaczego nagle sprawa przyspieszyła jak już pan G. przestał być burmistrzem???

?

ciekawe dlaczego nagle sprawa przyspieszyła jak już pan G. przestał być burmistrzem???

Dodaj ogłoszenie