Odkrywanie tajemnic świętości Jana Pawła II

Tomasz Pompowski
Andrea Tornielli z polskim przekładem  swej książki
Andrea Tornielli z polskim przekładem swej książki Wojciech Barczyński
Papież z Polski potrafił dać odczuć człowiekowi, że mu naprawdę na nim zależy. Tam, gdzie był, nie padały tylko słowa obietnic. On potrafił się zatopić w problemach ludzi - mówi watykanista Andrea Tornielli

W swojej książce pisze Pan o wyjątkowym papieżu. Wszyscy jakoś to odczuwamy na swój sposób. A według Pana czym Jan Paweł II odróżniał się od swoich poprzedników? Jaki był najważniejszy aspekt tego pontyfikatu?
Wydaje mi się, że pielgrzymki apostolskie. Często nazywał siebie papieżem-pielgrzymem. Był podczas nich bardzo bezpośredni. Udostępniał siebie ludziom jak mógł: podchodził do zebranych, starał się jak najwięcej osób zapraszać do siebie np. w czasie procesji z darami podczas mszy. Poświęcał także czas nam, dziennikarzom, organizując konferencje prasowe i wywiady w samolocie.

I z tych gestów jego następcy nie mogą zrezygnować...
Podobnie jak z gestów ekumenicznych. Jan Paweł II przecież doprowadził do pojednania chrześcijan i Żydów. I do nawiązania stosunków dyplomatycznych Stolicy Apostolskiej z Izraelem. Wreszcie, przyznał w 2000 r., że winę za prześladowania Żydów na przestrzeni wieków ponosi kler katolicki. I przeprosił za to ku niezadowoleniu niektórych. I też on rozwinął dialog ekumeniczny. W moim odczuciu w ten sposób Jan Paweł II starał się pokazać, że religia nigdy nie może stać się filozofią siły i przemocy. I nie może, tak jak to miało miejsce w XX wieku, skłaniać do prowadzenia wojen. On towszystko niesłychanie osobiście odbierał. Przecież przeżył II wojnę światową i okupację komunistyczną, która także przyniosła wiele ofiar. Papieżowi zależało, by religia chrześcijańska kojarzyła się z umiłowaniem człowieka, głębokim humanizmem. Doświadczyłem tego, że potrafił dać to człowiekowi odczuć.

W jaki sposób Pan to odczuł?
To było 1983 roku. Rzecznik papieski Joaquin Navarro-Valls powiedział papieżowi, że spodziewamy się z żoną trzeciego dziecka. On wtedy do mnie podszedł i serdecznie uścisnął. Tego gestu nigdy nie zapomnę. Nie miałem okazji do częstych spotkań z Janem Pawłem II. Mogłem go podpatrywać jako dziennikarz. I widziałem, jak jego uwaga w stu procentach koncentruje się na każdym spotkanym człowieku. Chyba najbardziej utkwił mi obraz z pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Meksyku. Wówczas robotnik pokazał papieżowi pusty garnek. Papież mocno przytulił tego człowieka, który płakał. I tak jużbyło zawsze. Tam gdzie był Jan Paweł II, nie padały jedynie słowa obietnic czy wzniosłych myśli, ale te niezapomniane, humanistyczne gesty. On nie tylko był głosem ubogich domagając się sprawiedliwości od rządzących. Potrafił tak się zainteresować człowiekiem, że aż "zatopić się" w jego problemach. I umiał równocześnie spowodować, że ci, co z nim byli, jakby to współczucie odczuwali razem z nim. Taką postawę przyjął w czasie całego pontyfikatu.

Pisze Pan, że już za życia papieża miały miejsce uzdrowienia, których lekarze nie potrafili wytłumaczyć.
Kiedy żył Jan Paweł II, słyszałem o tym, że miały miejsce cuda w jego obecności. Jednak nie ujawniano publicznie tych informacji. Sam Jan Paweł II nie chciał, by było o tym wiadomo. Jednak już w dniu pogrzebu ludzie opowiedzieli publicznie o swoich uzdrowieniach. Najbardziej dotknął mnie chyba przypadek uzdrowienia syna mojej koleżanki, dziennikarki. Ale w książce piszę o przypadkach ludzi, których cud doprowadził do nawrócenia. Patrzyłbym właśnie na te nadzwyczajne zjawiska tak jak na te z Dziejów Apostolskich, kiedy cuda, które dokonywały się przez ręce apostołów, prowadziły do pojednania z Bogiem. Było to więc w pewnym sensie dzieło ewangelizacji.

Jednak czy nie zgodziłby się Pan z twierdzeniem, że Janowi Pawłowi II, podobnie jak jego poprzednikom, nie udało się zewangelizować Europy?
Tak napisał niedawno włoski teolog Vittorio Messori. Trudno mi jest odpowiedzieć na to pytanie. Nie wiem, w jaki sposób można znaleźć wspólny mianownik dla tak różnych społeczeństw jak włoskie, niemieckie, francuskie czy czeskie. To nie jest jednorodna Europa. Proces laicyzacji postępuje. Ja bym powiedział, że Jan Paweł II ukazywał piękno, fascynację życiem chrześcijańskim. Dawał w ten sposób przykład. A do tego wzywa obecnie Benedykt XVI. Jan Paweł II był świadkiem wiary silnej, odważnej, która nie uginała się przed kulturą, a wręcz odwrotnie - przenikała ją.

Europa w 1978 roku oczekiwała na świadka wiary bardziej niż na sternika Kościoła, I stał się cud. Taki papież pojawił się na Stolicy Piotrowej - napisał w rocznicę śmierci Jana Pawła II George Weigel. Czy Pan ten czas tak też zapamiętał?
Miałem wówczas 14 lat. Ale pamiętam, że uderzyło mnie coś, co dało sie odczytać wyraźnie jako świadectwo wiary: wizytę w szpitalu u chorego przyjaciela, biskupa Andrzeja Deskura. Widać było wyraźnie, że dzieje się coś nowego. Niedługo potem papież nazwał siebie głosem Kościoła milczenia, tych
wiernych, którzy znajdowali się za Żelazną Kurtyną.

To zdarzenie określił niegdyś mianem cudu właśnie przyjaciel papieża kard. Andrzej Deskur.
Podzielam ten pogląd, niewątpliwie było to nadzwyczajne zdarzenie. Papież przede wszystkim pomógł odkryć światu tę część Europy. Pomógł poznać ten milczący Kościół Europie, która dotąd udawała, że tego problemu po prostu nie ma. I niewątpliwie wybór polskiego papieża z Europy Środkowej, a potem jego słowa o tym, że Europa powinna oddychać dwoma płucami, były znakiem naszych czasów.

Do kategorii cudów, nadzwyczajnych zdarzeń, zaliczył też pewien włoski biograf Jana Pawła II fakt, że papież był poetą. I początkowo chyba było to zaskoczeniem...
Ma pan rację. Ale potem papież pokazał, w jaki sposób wiara może stopić się z poezją. Że sztuka może bardziej przemówić do ludzi niż wywód teologiczny. I dawało się zauważyć, że była to cecha osobowości Jana Pawła II. Chyba najbardziej widać to w "Tryptyku Rzymskim", który jest osobistą refleksją o tym co przeżywał Karol Wojtyła w Kaplicy Sykstyńskiej zanim został wybrany papieżem. Tak, na ten właśnie obraz poetycki zwracano najbardziej uwagę. I doszukiwano się śladów polskiej poezji. Zresztą ten papież rozpalił wśród wielu Włochów entuzjazm i prawdziwy podziw dla Polaków.

W czym to zainteresowanie się przejawia?
Fakt, że przez dwadzieścia siedem lat Polak był papieżem, pomógł nam lepiej poznać, a potem pokochać Polskę. Wielu Włochów uczyło się polskich pieśni religijnych, na przykład "Czarnej Madonny". W maju, w mojej rodzinnej parafii są do dziś organizowane procesje z obrazem maryjnym - jest tam kopia obrazu z Jasnej Góry. Po wyborze Jana Pawła II młodzi Włosi zaczęli brać udział w licznych pielgrzymkach do Częstochowy. Było to więc otwarcie się na religijną kulturę polską.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie