Okiem Jerzego Stuhra. Przyjemność i pożytki z podróżowania

Notowała: Maria Malatyńska
Wracam do tematu podróży, bo wciąż mi Pan umyka. Już przestałam rejestrować, gdzie się Pan znajduje. Czym dla Pana jest to przenoszenie się z miejsca na miejsce? Bo nie jest zmęczeniem! Jest Pan chyba najintensywniej podróżującym polskim filmowcem!

Eee, przy Krzysztofie Zanussim, to ja jestem "małe piwo"! Oczywiście, nie chcę go "przeskoczyć", bo jego podróżowanie związane jest jednak z mnóstwem jego stałych wykładów w szkołach filmowych na całym chyba świecie.

A moje podróżowanie jest i było zawsze inne. Z jednej strony, to jest mój obowiązek. Dzieje się tak wtedy, gdy prezentuję film.
Jeśli więc zrealizuję nowy film, to automatycznie liczę się z tym, że będę musiał go w różnych miejscach na świecie promować. W zależności od tego, kto go zaprosi na jaki festiwal, lub jaka kinematografia zakupi go akurat do rozpowszechniania.

A wtedy … "tu" się mam ukłonić, "tam" akurat organizatorzy poproszą o jakiś tzw. kurs mistrzowski, czyli np. dwu-, czy czterogodzinne spotkanie z młodzieżą filmową, albo o spotkanie z widzami. Jakieś wywiady do tego dochodzą, a organizatorzy nieraz zapraszają na szybkie zwiedzanie miasta. I to na ogół wszystko.

Nie znaczy to jednak, że i takie podróże "promujące" nie przynoszą człowiekowi prywatnych zachwytów! Kiedy organizatorzy festiwalu w Amsterdamie napisali do mnie, że będzie też pokaz "Obywatela" w Delfcie - to przyjąłem to z prawdziwą radością. Bo ja ogromnie lubię wracać do miejsc, w których już byłem. Taki to trochę sentymentalny rys mojego podróżowania.
A w Delfcie przeżyłem kilka wspaniałych dni.

Jak byłem pierwszy raz w Holandii z "Historiami miłosnymi", to zdarzyło się tak, że mieszkałem właśnie w Delfcie… To jest cudna miejscowość! Miałem tam takie maleńkie mieszkanko, schody takie, że jeden człowiek się na nich z trudem mieści. Delft - to miniatura wszystkiego, ogródeczki na stopę jedną.

Jak czytam dzisiaj statystyki, że najwyższym narodem na świecie są teraz Holendrzy, przeciętna - 1,90 m, mężczyźni, a 1,75 m kobiety, to aż jestem zdumiony, jak oni się tam mieszczą na tych wszystkich swoich miniaturowych przestrzeniach!
Oczywiście, trochę przesadzam, bo miasteczko nie jest aż takie maleńkie, choć cudowny Jan Vermeer, który tam przed kilku wiekami mieszkał i tworzył, więc rozsławił te miejsca na cały świat, może nieprzypadkowo malował w swoich arcydziełach głównie pojedynczych ludzi we wnętrzach i… w mistrzowskiej grze światła, jakby już nic innego się "nie zmieściło".

Ale w XVII wieku musiało wszystko być inaczej, w Delfcie też. W każdym razie moja radość z odwiedzenia ślicznego, przeciętego kanałami, genialnie zagospodarowanego miasteczka - była wielka. Mnie jednak wszelkie podróże dają poczucie wolności.

Zachwycam się tym, że mogę się przemieszczać. Podroż jest wolnością. Pamiętam gdy byliśmy zatrzaśnięci żelazną kurtyną i ja się z tego wyrywałem. Pamiętam radość przekroczenia austriackiej granicy, bo to było, jak zaczerpnięcie oddechu… wolność… Przebrnąłeś zasieki - jest wolność.

To mi zostało! Może dlatego to mnie tak nie męczy! A technicznie - to jest pewna wprawa. Ja jestem tak zorganizowany, że na pamięć się pakuję, na trzy dni - inaczej, na tydzień wiem, co trzeba dodać, Na trzy dni - taka torba, na cztery - taka. Mam podwójne rzeczy, bo nagle może się okazać, że coś zostawiłem w mieszkaniu w Warszawie, a lecę akurat z Krakowa… Tak, to jest to najgłębsze zakorzenienie poczucia wolności. Dążenie ku… I to niezależnie od systemu. Choć jest prawdą, że to się wytworzyło w poprzednim systemie politycznym.

Ale i dziś tak się dzieje, mimo że gdzieś wewnętrznie jestem… domatorem. Wiem, w natłoku moich wyjazdów, nikt w to nie uwierzy, ale tak jest. Ale rozkosz samej podróży, jest nieporównywalna z niczym! Pociągiem w ogóle nie jeżdżę, nie mam na to czasu.

Samolotem - teraz jest to coraz bardziej kłopotliwe, bo te wszystkie kontrole zaostrzone, które oczywiście muszą być, ale są mocno kłopotliwe… buty ściągasz, pasek, wszystko wybebeszasz… ludzie ludziom zgotowali ten los. Ale gdy wsiądę w auto, to już przewiduję tę jedyną w swoim rodzaju radość. Radość otwarcia! Bo dobrze pochodzić po własnych śladach. Ale też dobrze poczuć bezmiar możliwości!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie