Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

ORLEN Wisła Płock i Industria Kielce walczą o ważne punkty w Lidze Mistrzów!

Zbigniew Czyż
Zbigniew Czyż
Wiktor Gumiński / Polska Press
W środę w słoweńskim Celje zostanie rozegrany mecz 9. kolejki Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych, w którym Orlen Wisła zmierzy się z ostatnią drużyną w tabeli grupy B – Pivovarną Lasko. „To kluczowe spotkanie zarówno dla nas, jak i drużyny Alema Toskica” - zapewnił PAP trener płocczan Xavi Sabate.

Przed tygodniem rozpoczęła się runda rewanżowa Ligi Mistrzów. W tym sezonie Orlen Wisła wywalczyła w ośmiu seriach tylko dwa punkty. Wygrała w Płocku 30:25 ze swoim najbliższym przeciwnikiem Celje Pivovarna Lasko. Pozostałe spotkania płocczanie przegrali, z FC Porto tylko jedną bramką 23:24, czy dwiema - z SC Magdeburg 26:28, inne większą różnicą – choćby z Barceloną 25:32.

Środowy mecz ma ogromne znaczenie dla obu drużyn, co podkreśla trener płockiej ekipy Xavi Sabate.

„Mecz z Celje jest kluczowym zarówno dla nas, jak również dla drużyny pod wodzą Alema Toskica. Dla nas będzie to skomplikowane spotkanie poza domem przeciwko młodym, lecz bardzo utalentowanym zawodnikom. Mimo wszystko jedziemy tam w jednym konkretnym celu jakim jest zwycięstwo" – powiedział.

Spotkanie dwóch drużyn z samego dołu tabeli grupy B ma duże znaczenie dla obydwu ekip. Celje chce wygrać pierwszy pojedynek w tym sezonie, do tej pory drużyna przegrała wszystkie mecze i ma zerowy dorobek punktowy. Teraz ma handicap w postaci własnej hali i swoich kibiców.

Orlen Wisła walczy o przedłużenie szansy na awans do fazy play off. W ostatniej kolejce fazy grupowej będzie walczyć w swojej hali z węgierskim Telekomem Veszprem. Przed rokiem płocczanie byli w podobnej sytuacji, awans wywalczyli dopiero w ostatniej kolejce, w meczu z FC Porto na wyjeździe. Ostatecznie wówczas drużyna Xavi Sabate dotarła do ćwierćfinału i z SC Magdeburg, późniejszym zwycięzcą Final Four, w Płocku zremisowała 22:22, a w rewanżu przegrała 28:30 wejście do grona czterech najlepszych europejskich drużyn.

Orlen Wisła jest mentalnie przygotowana na ten bardzo trudny mecz, co potwierdza rozgrywający drużyny Miha Zarabec.

„Mamy świadomość, że nadchodzący mecz w Celje ma duże znaczenie zarówno dla nas jak i dla naszego przeciwnika. Świetnie jest grać z tą ekipą, ponieważ kibice zawsze tworzą tam gorącą atmosferę na hali, chociaż przez to trudniej jest odnieść zwycięstwo. Jeśli chodzi o nas to poprawiamy się z dnia na dzień i w zbliżającym się spotkaniu damy z siebie wszystko, żeby wygrać” – zapowiedział.

W pierwszej potyczce obydwu drużyn, w 6. serii rozgrywek, na parkiecie błyszczał kołowy Dawid Dawydzik, który rzucił dla płockiej drużyny 8 bramek. Na listę najskuteczniejszych strzelców wpisali się także: Przemysław Krajewski i Tomas Piroch, którzy po cztery razy trafiali do bramki przeciwnika. Z czterema golami na koncie zakończył ten mecz także Dmitrij Żytnikow, który raczej nie wystąpi na parkiecie w Celje, bo leczy kontuzję. Wiele wskazuje na to, że trener nie będzie mógł wystawić do składu także Abla Serdio i Leona Susnji.

W drużynie Celje, najskuteczniejszym zawodnikiem w pierwszym meczu byli: Mitja Janc, zdobywca 8 goli i Tadej Mazej, który 5 razy pokonał płockich bramkarzy.

Mecz 9. kolejki grupy B Ligi Mistrzów Celje Pivovarna Lasko - Orlen Wisła, został zaplanowany na środę o godz. 18.45. To przedostatni pojedynek, który zostanie rozegrany w tym roku. Ostatni został zaplanowany na 7 grudnia, a przeciwnikiem „Nafciarzy” będzie druga drużyna w tabeli – Telekom Veszprem.

Piłkarze ręczni Industrii w meczu 9. kolejki Ligi Mistrzów podejmą w czwartek we własnej hali macedoński Eurofarm Pelister. „Od dwóch miesięcy bardzo dobrze funkcjonuje nasza obrona, musimy poprawić grę w ataku” – powiedział obrotowy kielczan Arciom Karalek.

Najbliższy rywal polskiej drużyny od początku rozgrywek okupuje ostatnią pozycję w tabeli grupy A. Ekipa z Macedonii Północnej w ośmiu spotkaniach nie zdobyła nawet jednego punktu. W kieleckim obozie nikt nie zamierza jednak lekceważyć rywala, bo ten w meczu pierwszej rundy rozegranym w Bitoli (24:21 dla Industrii) sprawił mistrzom Polski trochę problemów.

„Najłatwiejsze rzeczy są najtrudniejsze do wykonania. Teoretycznie to powinien być nasz najłatwiejszy mecz w grupie, tym bardziej, że gramy u siebie. Już pierwsze spotkanie z Eurofarmem pokazało, że ta drużyna ma potencjał, aby walczyć z każdym rywalem” – podkreślił asystent Tałanta Dujszebajewa Krzysztof Lijewski.

Macedoński zespół faktycznie już kilka razy w tej edycji Ligi Mistrzów potrafił postraszyć faworytów.

„Przez długi czas stawiali zacięty opór we własnej hali niemieckiemu THW Kiel, a na wyjeździe walczyli z Paris Saint-Germain. W drugiej połowie meczu w Bitoli kompletnie +siedliśmy+ i gospodarze nas prawie dogonili. Teraz gramy z nimi we własnej hali i chcemy wygrać, podobnie jak i wszystkie spotkania w tym roku” – powiedział Lijewski.

Ostatnie wyjazdy i podróże związane m.in. z udziałem w Super Globe dały polskiemu zespołowi mocno w kość. Do tego dochodzą problemy kadrowe, z którymi kielczanie borykają się praktycznie od początku sezonu. Biorąc to wszystko pod uwagę 10 zdobytych punktów i tylko jedno „oczko” straty do lidera z Kilonii, to nie jest zły wynik.

„Jak na naszą grę, mamy sporo punktów. Obecnie jesteśmy na trzeciej pozycji. Jeśli jednak przegramy najbliższy mecz, to możemy spaść na szóstą. Dalej chcemy wywalczyć o bezpośredni awans do ćwierćfinału, bez względu na to, w jakiej obecnie jesteśmy formie. Wiemy, że stać nas na to, aby wygrać wszystko do końca. Chcemy mieć wszystko w swoich rękach” – podkreślił Karalek.

Białoruski obrotowy przyznał, że on, podobnie jaki i cała drużyna, jest obecnie w słabszej formie.

„Zdaję sobie doskonale sprawę, że nie gram na poziomie, na którym byłem rok temu. Nie daję zespołowi tyle, ile powinienem. Muszę dalej walczyć, na tyle ile mogę, ale zawsze staram się dawać więcej. To nie jest tak, że jeśli zagrałeś jeden, drugi mecz słabo, to nagle w trzecim będziesz w rewelacyjnej formie. Musisz iść krok po kroku. Kolejnymi rzuconymi bramkami można budować pewność siebie. Kiedy sam zmieniasz swoją grę, to zmienia się gra zespołu” – dodał Białorusin.

O ile do gry w obronie kielczan w ostatnich spotkaniach nie można mieć większych zastrzeżeń, to szwankuje skuteczność w ataku.

„Nasza gra trochę się zmieniła. Wcześniej rzucaliśmy, ile chcieliśmy – teraz nie możemy pozwolić rzucić rywalom zbyt wiele. Przez ostatnie dwa miesiące gramy bardzo dobrze w obronie. Teraz powinno być pod tym względem jeszcze lepiej, bo po kontuzji wrócił Andreas Wolff. Musimy jednak dać od siebie więcej w ataku” – nie ukrywał Karalek.

„Widać, że ostatnie tygodnie dużo nas kosztują. Wiemy, nad czym musimy pracować. Atak jest gorszy od obrony. Musimy żyć z defensywy i biegać do przodu. Musimy być bardziej odważni i kreatywni na atakowanej połowie w kontrze w pierwsze lub drugie tempo” – dodał Lijewski, który cieszy się, że mimo nie najlepszej dyspozycji kielecka drużyna potrafi wygrywać spotkania, jak w ostatniej kolejce z HC Zagrzeb.

„Kiedy wszystko idzie dobrze, wygrywasz dwunastoma bramkami, to jest przyjemne. Kiedy czujesz, że forma się waha, ale wygrywasz, to czujesz satysfakcję. Wiemy, nad czym musimy pracować. Rozmawiamy z chłopakami, trenujemy i to powinno dać efekt” – zapewnił II trener mistrzów Polski.

Mecz Industrii z Eurofarmem Pelister rozpocznie się w Kielcach w czwartek o godz. 20.45.

(PAP)

od 7 lat
Wideo

Hokejowe Fudeko GAS Gdańsk chce się rozwijać

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: ORLEN Wisła Płock i Industria Kielce walczą o ważne punkty w Lidze Mistrzów! - Portal i.pl

Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska