Oświęcim: Znów napad! Policja jest bezradna?

Leszek Pniak
Aleksandra, ekspedientka z Oświęcimia, sama zatrzymała 17-letnią złodziejkę
Aleksandra, ekspedientka z Oświęcimia, sama zatrzymała 17-letnią złodziejkę Leszek Pniak
Od napadu na punkt zakładów bukmacherskich i SKOK w Oświęcimiu minął już ponad miesiąc! Tymczasem policji do dziś nie udało się wpaść na trop bandziorów. To ośmiela młodych ludzi, którzy czują się zupełnie bezkarni i idą w ślady rozbójników. 17-latka próbowała okraść sklep tuż przy Rynku. Tym razem wpadła, bo... złapała ją ekspedientka.

Mieszkańcy Oświęcimia są przerażeni. Na baczności mają się zwłaszcza właściciele sklepów i ich pracownicy. Trudno im się dziwić. W obu napadach - na punkt zakładów bukmacherskich przy ul. Dąbrowskiego i na Spółdzielczą Kasę Oszczędnościowo-Kredytową przy ul. Królowej Jadwigi - bandyci mieli w ręku broń.

Policja zaraz po tych napadach zapewniła, że stworzy specjalną grupę szybkiego reagowania, której zadaniem będzie błyskawiczne ujęcie groźnych rabusiów. Efekty pracy tej grupy, która - jak udało nam się ustalić - składa się z trzech osób, są jednak mizerne.

- Na razie sprawcy nie zostali ujęci, ale na pewno wpadną - przekonuje Zbigniew Żwawa, naczelnik wydziału kryminalnego policji w Oświęcimiu. - Z doświadczenia wiem, że sprawy wyjaśniane operacyjnie zawsze wychodzą, ale niestety na to trzeba czasu - dodaje.

Sklepikarze są już zniecierpliwieni. Kiedy na zewnątrz robi się szarówka, drżą gdy do pustego sklepu wchodzi klient.
- Sama prowadzę działalność gospodarczą i boję się o siebie. W Oświęcimiu bandyci upatrzyli sobie małe sklepy i lokale, ponieważ banki mają lepsze zabezpieczenia - mówi Ewelina Miłoń, właścicielka zakładu fryzjerskiego na osiedlu Chemików. - Policja powinna bardziej się przyłożyć, bo jeśli nie złapią tamtych zbirów, to inni będą czuli się niezagrożeni - dodaje.

Niepokojącym sygnałem był kolejny napad, do którego doszło w minioną środę przy ul. ks. Knycza, tuż przy Rynku. Młoda dziewczyna weszła do sklepu z galanterią. Chwilę się rozglądała. Kiedy ekspedientka wyszła na zaplecze, 17-latka ruszyła w kierunku kasy. Wyciągnęła z kasetki pieniądze i próbowała wyjść, jak gdyby nic się nie stało. Złodziejkę w porę dostrzegła córka sklepikarki. Wszczęła alarm. Zatrzymała nastolatkę i zamknęła drzwi sklepu. Zaraz potem wezwała policję.

Młoda złodziejka była tak zdesperowana, że postanowiła ratować się wybijając szybę. Zanim zdołała uciec, na miejsce przyjechała policja i straż miejska. - Teraz boję się wrócić do pracy. Nie wiem czy ta osoba albo jej znajomi nie wrócą i nie będą chcieli się mścić - mówi przerażona Aleksandra ze sklepu na Knycza.

Handlowcy nie liczą już wyłącznie na pomoc policji. Przed bandziorami starają się strzec na własną rękę.
Pan Bogdan, właściciel sklepu spożywczego z Oświęcimia, po serii napadów zaopatrzył się w gaz paraliżujący. - Człowiek jest zdany na siebie. Kiedy nie daj Boże bandyci napadną na mój sklep, to zanim przyjedzie policja, ich już nie będzie - mówi kupiec. - Trzeba być czujnym.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie