FLESZ - Prezydent powołał prezesów SA i NSA

Szczupły, wysoki, wytatuowany na rękach Adrian C. miał na koncie w marcu 2021 r. wyrok za kradzież roweru i został wtedy ukarany grzywną. Nie wyciągnął z tego wniosków i 1 października ub.r. postanowił dokonać napadu rabunkowego z nożem kuchennym na sklep w Libiążu.
- Potrzebowałem pieniędzy na narkotyki - powie potem o motywach swojego działania. Zaczekał, aż w sklepie nie będzie klientów i wszedł do środka. Na głowie miał kaptur, na twarzy różową maseczkę - brudną, jak potem zeznała sklepowa Barbara M. Podała mu mentosy, papierosy, słone paluszki, zapytała o formę płatności, odparł, że kartą, więc zaczęła wstukiwać kwotę do terminala, ale Adrian C. wyjął wtedy nóż i rzucił twardo: dawaj kasę.
Kobieta spanikowała i zaczęła głośno krzyczeć: ratunku, pomocy Tereska! Wzywała właścicielkę sklepu, który był umiejscowiony w jej domu na parterze. Powiedziała też bandycie, że w sklepie są kamery. Potem okazało się, że nieczynne. Adrian C. wystraszony obrotem sprawy i odmową wydania pieniędzy rzucił się do ucieczki, sklepowa widziała, że znika w jednej z bocznych uliczek. Wtedy dopiero z części mieszkalnej domu przybiegła właścicielka sklepu Teresa L. I wezwała policję. Patrol udał się we wskazanym kierunku i po chwili zatrzymał 23-latka, który wyszedł z pola kukurydzy. Miał przy sobie nóż kuchenny. Funkcjonariusze zapakowali sprawcę do radiowozu i zawieźli do sklepu.
- Rozpoznałam napastnika i nóż, którym się posługiwał, do końca życia go nie zapomnę - zeznawała w sądzie sklepowa Barbara M. Widać było, że jest w stresie, choć od zdarzenia minęło kilka miesięcy. Nie potwierdziła słów funkcjonariuszy, że napastnik straszył ją pozbawieniem życia. - Niczego takiego do mnie nie powiedział - mówiła ekspedientka. Adrian C. przeprosił na sali rozpraw jedną z pokrzywdzonych kobiet za swoje zachowanie, o drugiej zapomniał.
Sąd zgodził się z wnioskiem pani prokurator o wymierzenie mężczyźnie kary 3 lat więzienia. Oskarżycielka publiczna mówiła, że zachowanie sprawcy było karygodne, a pokrzywdzona do dziś żyje w emocjach po tym zajściu. Sąd podzielił te argumenty i wniosek co do wymierzonej kary.
- Trzy lata więzienia to minimalna sankcja, bo oskarżonemu groziło do 15 lat pozbawienia wolności - mówiła sędzia Joanna Makarska. Za łagodzące uznała młody wiek oskarżonego, przyznanie się do winy i fakt, że nie wyrządził krzywdy ekspedientce oraz że nie zabrał żadnych pieniędzy.
Nie zgodziła się na sugestie obrońcy, by oskarżonemu nadzwyczajnie złagodzić karę. Okolicznością obciążającą była tu poprzednia karalność Adrian C. Z uwagi na zażywanie przez mężczyznę narkotyków i uzależnienie od substancji psychoaktywnych sąd zdecydował, że oskarżony będzie odbywał karę w systemie terapeutycznym.
- Kolejne termy w Małopolsce otwarte. Nowa atrakcja w regionie
- WIELKI chiński horoskop na 2022 rok! Co Cię czeka w roku tygrysa?
- Podstępny omikron. 20 objawów wirusa, które mogą przypominać przeziębienie
- Te miejsca już tak nie wyglądają. Rozpoznasz Kraków na archiwalnych zdjęciach?
- Kolejne problemy na zakopiance. Opóźni się budowa tunelu pod Luboniem Małym