Peerelowski kodeks pracy: przestarzały, mętny i... trwały. Rząd tchórzy. Czy doczekamy się przepisów przystających do obecnych czasów?

Zbigniew BartuśZaktualizowano 
- Apelujemy do PiS i rządu o pilne rozpoczęcie prac legislacyjnych nad projektami Kodeksów pracy. Albo rząd jednoznacznie nas poinformuje, że prace nad kompleksową reformą prawa pracy w Polsce zostają wstrzymane i do końca obecnej kadencji nie będą prowadzone – mówi wiceprezes BCC Zbigniew W. Żurek, członek Rady Dialogu Społecznego. Archiwum BCC
Kiedy go uchwalano, Polak marzył o fiacie 126p, kolorowym telewizorze rubin 714 p i pralce PS 663 BIO. Polski Kodeks pracy skończył niedawno 44 lata. Był nowoczesny w erze Gierka, w realiach centralnie sterowanej gospodarki PRL. A dziś? To trudny do ogarnięcia zlepek nowelizacji z różnych epok i etapów rozwoju Polski. Skomplikowany, wręcz chaotyczny, niebywale niespójny, budzi wątpliwości interpretacyjne, a przede wszystkim nijak nie przystaje do obecnej rzeczywistości, w tym nowych form pracy wynikających z postępu technologii i kulturowych oraz gospodarczych przemian.

Pracodawcy narzekają, że stary Kodeks pracy jest sztywny, a przez to utrudnia nawiązywanie elastycznych stosunków pracy, pożądanych także przez wielu pracobiorców, m.in. studentów i specjalistów. Wysyp śmieciówek, czyli umów cywilnoprawnych, w okresie spowolnienia będącego w Polsce efektem globalnego kryzysu (2008-2013), był właśnie próbą obejścia sztywnych zapisów Kodeksu pracy. Z drugiej strony obowiązujące w naszym kraju przepisy nie zapewniają należytej ochrony całej rzeszy pracowników zatrudnionych w nowoczesnych, twórczych branżach.

Rząd PiS od początku zdaje sobie z tego sprawę. Dlatego wzorem rządu Leszka Millera powołał Komisję Kodyfikacyjną Prawa Pracy. SLD-owska poprzedniczka ślęczała nad nowym Kodeksem cztery lata, ale efekty jej pracy nie zostały przez polityków wykorzystane. Podobny los spotyka projekty stworzone przez Komisję powołaną w 2016 r. przez minister rodziny i pracy Elżbietę Rafalską.
Celem Komisji było opracowanie nowego kodeksu pracy oraz kodeksu zbiorowego pracy (ten drugi miał m.in. na nowo uregulować role związków zawodowych). Najlepsi w Polsce eksperci oraz przedstawiciele pracodawców i pracobiorców, w asyście wiceministra Marcina Zielenieckiego, przez półtora roku ciężko pracowali i ukończyli oba projekty w terminie.

Pierwszy, którego współautorem jest krakowianin prof. Arkadiusz Sobczyk, jeden z najwybitniejszych ekspertów prawa pracy, zakładał m.in. wprowadzenie generalnej zasady, że jeśli ktoś wykonuje jakąś pracę, to powinien być zatrudniony na umowie o pracę. Członkowie Komisji chcieli w ten sposób ograniczyć występowanie umów śmieciowych. Jednocześnie zamierzali umożliwić pracodawcom łatwiejsze sterowanie stanem kadr, w tym przyjmowaniem i zwalnianiem pracowników. To zmierzałoby do postulowanego przez biznes uelastycznienia stosunków pracy. Inne kraje rozwinięte już dawno dokonały takich zmian.

Nazajutrz po zakończeniu prac Komisji okazało się, że rząd… nie jest zainteresowany jej pojektami prac. Zdecydował o tym zaskakująco gwałtowny protest „Solidarności”. Szef związku, Piotr Duda, stwierdził, że „jesli rząd chciałby forsować ten projekt, to nasz kierunek jest jeden: ulica”. Równie krytyczne było konkurencyjne OPZZ.

Z kręgów ministerialnych wiemy, że liderów obu central rozjuszyły zapisy drugiego kodeksu, wprowadzającego rewolucyjne zmiany w umocowaniu i sposobie działania związków zawodowych. Uznali je za „antyzwiązkowe”. – Nie mieli większych uwag do pierwszego projektu, czyli nowego Kodeksu pracy. Ale potraktowali dzieło komisji jako całość i hurtem odrzucili obie propozycje – opowiada nasz informator.

I dodaje: - Kalendarz wyborczy, na który nakładają się jeszcze wybory władz największych związków, z „Solidarnością” na czele, nie sprzyja spokojnej debacie publicznej nad nowym Kodeksem pracy. Regulacje dotykają wielu grup, a rząd chce uniknąć zadymy.
Formalnie ministerstwo rodziny pracuje nad nowelizacją dwóch rozdziałów starego Kodeksu, dotyczących czasu pracy oraz pozasądowego rozwiązywania sporów. Niewykluczone, że projekt te trafią do Sejmu jeszcze w tej kadencji.

- Kalendarz wyborczy, nie sprzyja spokojnej debacie publicznej nad Kodeksem pracy. Rząd boi się zadymy w swoim elektoracie.

- Na więcej się nie zanosi – przyznaje członek Komisji, prof. Arkadiusz Sobczyk.
Minister Rafalska potwierdza, że „kodeksy nie będą w takim kształcie dalej procedowane”. Zapewnia przy tym, że „dorobek Komisji jest niezwykle cenny i ważny” i zostanie „w przyszłości wykorzystany”.

Tymczasem organizacje pracodawców, m.in. BCC, domagają się publicznej oceny obu stworzonych przez Komisję kodyfikacyjną projektów.
- Apelujemy do PiS i rządu o pilne rozpoczęcie prac legislacyjnych nad projektami ustaw uwzględniającymi wyniki konsultacji społecznych oraz analizy ekonomicznej. Albo jednoznacznej informacji rządu, że prace nad kompleksową reformą prawa pracy w Polsce zostają wstrzymane i do końca obecnej kadencji nie będą prowadzone – mówi wiceprezes BCC Zbigniew W. Żurek, członek Rady Dialogu Społecznego.

Proponuje przy tym, by sprawy związane z rynkiem pracy włączyć w zakres działania Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii, a MRPiPS przekształcić w resort o historycznej, pochodzącej z roku 1918 nazwie: Ministerstwo Opieki Społecznej i Ochrony Pracy, bo bardziej odpowiada to jego nastawieniu oraz realizowanym celom.

ZOBACZ KONIECZNIE:

FLESZ: Letnie upały - jak reagować w razie udaru słonecznego?

Wideo

Materiał oryginalny: Peerelowski kodeks pracy: przestarzały, mętny i... trwały. Rząd tchórzy. Czy doczekamy się przepisów przystających do obecnych czasów? - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
G
Gość

8-godzinny czas pracy ma już długą historię, czas więc o unowocześnienie. Powinno się wprowadzić zapis, że w przypadku wykonywania pracy ekstremalnie ciężkiej, w ekstremalnych warunkach, czas pracy nie może przekraczać 6 godzin (czyli na dobę byłby 4 zmiany a nie 3) -w praktyce to powinno dotyczyć górników pracujących na przodkach i hutników przy piecach. W przypadku pozostałych zawodów powinno być przyjęte w Kodeksie, że 8-godzinny dzień pracy oznacza maksymalny dobowy czas pracy (żądanie od pracownika - bez jego zgody - pracy dłuższej niż 8-godzinna powinno chodzić za łamanie kodeksu i być zagrożone sądem), natomiast pracodawcy mogliby oczywiście wyznaczać krótszy wymiar czasu pracy na dobę niż 8 godzin. Kodeks powinien chronić pracownika przed wyzyskiem, eksploatacją sił a nie pracodawcę. Czas skończyć z 12-godzinną pracą po korporacjach.

k
krakus

Nie kłamać i nie konfabulowac, droga gazeto. Dobrze wiecie że chodziło o zapisy nowego kodeksu a nie przepisy antyzwiazkowe.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3