Podgórze: pięknie tu jak na rzymskim Zatybrzu

Małgorzata Iskra
Wojtek Matusik
Podgórze staje się najwspanialszą dzielnicą Krakowa. Znajomi - w tym bardzo znane osoby - proszą mnie, bym znalazł im w starym Podgórzu mieszkanie - wyjawia w rozmowie z Małgorzatą Iskrą mieszkający od 78 lat na Krzemionkach nestor historyków prof. Aleksander Krawczuk

Czy nie żal Panu Profesorowi, że opuścił mieszkanie w prestiżowej kamienicy Wierzynka przy Rynku i wyprowadził się na Podgórze?
Chociaż pierwsze dziesięć lat życia spędziłem w mieszkaniu, które od kilku pokoleń zamieszkiwali przodkowie i w którym bywał - a nawet tworzył - Stanisław Wyspiański, nigdy przeprowadzki na Podgórze nie żałowałem. Nawiasem mówiąc, teraz kamienice przy Rynku są martwe, zajęte wyłącznie przez sklepy i firmy, a wtedy tętniły życiem. W domku na Krzemionkach, który zbudowali rodzice, mieszkam od 78 lat. Więcej, śpię w tym samym łóżku.

O wyprowadzce z Rynku zdecydowali jednak rodzice. Nigdy potem nie kusił Pana powrót na drugą stronę Wisły?
Nigdy. Mnie w ogóle przyświeca droga wierności: Krakowowi jako miastu mojej aktywności zawodowej, a Podgórzu jako miejscu zamieszkania. Uważam, za św. Augustynem, że stałość zamieszkania bardzo sprzyja życiu. A Kraków, który dziś razem z Podgórzem stanowi jeden organizm, uważam, bynajmniej nie z powodu czakramu, za miejsce szczęsne dla swoich mieszkańców. Dlatego że wszystko, co dobre dla Polski, tu się zdarzyło albo z naszym miastem miało związek.

Został Pan więc podgórzaninem z wyboru?
Tak, pilnuję kopca Krakusa. A propozycji przeprowadzek mi nie brakowało: przed historykiem starożytności świat stoi otworem. Mogłem pracować naukowo w Rzymie. Z kolei gdy byłem ministrem kultury, dysponowałem w Wilanowie pięknym mieszkaniem. Nie skorzystałem z rady, by je wykupić, żegnając się z funkcją, co niektórzy uznali za przejaw głupoty. Były też inne możliwości, ale wolałem wrócić na Podgórze.

Cóż w nim takiego niezwykłego, że budzi w Panu Profesorze tak ciepłe uczucia?
Jego położenie jest urozmaicone krajobrazowo, a to dobrze wpływa na charakter żyjących tu ludzi. Podgórze - mówię o starym Podgórzu od Wilgi po Zabłocie - jest dzielnicą swoiście piękną, położoną w dolinie Wisły, na cyplu wapiennej Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej. Stąd przy dobrej pogodzie można podziwiać Beskidy i Tatry.

Gdyby piękne krajobrazy miały wpływać na ludzkie charaktery, to mielibyśmy w Polsce mnóstwo miast pełnych ludzi aniołów.
Tu jeszcze dochodzi element dodatkowy. Krakowianie i podgórzanie są potomkami wielu ludów, między innymi Celtów, Wandalów, Słowian południowych, Wiślan czy plemion karpackich. I jeszcze Germanów oraz Żydów. Nie doceniamy walorów takiej mieszaniny genów.

Stary Kraków ma Wawel, o czym wie każdy Polak. A Podgórze może się czymś pochwalić?
Podgórze ma najstarszy w kraju pomnik, pochodzący z VIII-IX wieku kopiec Krakusa, który jest prawdopodobnie miejscem pochówku księcia. Rękawka, w istocie schrystianizowane obchody celtyckiego pogrzebu, są z kolei najstarszym na ziemiach polskich obrządkiem tego typu. Nazwa Rękawka utworzona została od słowa "raka", czyli skrzynia trumienna. Szeroką wiedzę o tych atrakcjach powinno się przekazywać i mieszkańcom, i turystom.

No, ale to jednak nie obiekt rangi Wawelu.
Wzgórze wawelskie stanowi symbol narodowy, a kryje między innymi - jak dotąd uważano - najstarszą, pochodzącą z przełomu IX i X wieku, romańską rotundę Feliksa i Adaukta. Nowe badania podają tę tezę w wątpliwość: być może znajdujące się na zachód od podgórskiego kościółka św. Benedykta romańskie i przedromańskie fragmenty fundamentów i rotundy są wcześniejsze.

Kryje jeszcze Podgórze jakieś tajemnice?
Niby wiadomo, że Fryderyk Chopin w drodze do Wiednia zatrzymał się w Domu pod Orłem, a w listach z podróży zachwycał się krajobrazem Galicji, w której granicach leżało wtedy Podgórze, lecz o tej wizycie nie informuje żadna tablica pamiątkowa. To nie byłaby kosztowna inwestycja, a w Roku Chopinowskim szczególnie na miejscu.

Jednak kościołom Podgórza daleko do urody tych śródmiejskich.
Jednak należy docenić piękno zabytkowej neogotyckiej świątyni stojącej przy Rynku Podgórskim. Jako jedyna w Krakowie została zbudowana na podwyższeniu. Dowiedziałem się, że młodzi chętnie zawierają w niej ślub, gdyż panny młode, krocząc po schodach, okazale wyglądają w swych sukniach.
Skąd pomysł na utworzenie miasta Podgórze?
Cesarz Józef II nadał mu status miasta w 1784 roku, przy okazji obdarzając licznymi przywilejami. Nie tylko ulgami podatkowymi, ale również czasowym zwolnieniem obywateli od służby wojskowej. W założeniu miasto miało mieć charakter garnizonowo-urzędniczo-handlowy. Osiedliło się w nim sporo rodzin austriackich, jak na przykład Zollowie czy Hanowie, z których pochodziła moja prababka. Z czasem rody te zasymilowały się z ludnością polską i przeprowadziły na drugą stronę Wisły. O ile polsko-żydowski Kazimierz powstał jako przeciwwaga dla XIV-wiecznego niemieckiego Krakowa, o tyle miasto Podgórze - jako austriacka alternatywa dla tamtych obu.

No to nie udał się zamysł Józefa II.
Podgórze szybko stało się wieloetniczne, i to dobrze. Jednak uważam, że pożyteczne pomysły należy docenić. Austriacy, w zakresie prac inżynieryjnych, wiele dobrego zrobili dla Krakowa i Podgórza. Umocnienia bulwarów wiślanych do dziś mają się dobrze, a to przecież tylko jedna z ich zasług. Podwaliny rozebranego drewnianego mostu stały się zaś przyczółkiem dla kładki dla pieszych i rowerzystów, która zostanie wkrótce przerzucona przez Wisłę, co zbliży Kazimierz do Podgórza i wyznaczy atrakcyjny ciąg spacerowy. Mam nadzieję, że dzięki temu coraz więcej ludzi pozna i doceni urodę starego Podgórza. Drzemie jeszcze wiele możliwości ożywienia dzielnicy. Na przykład w Baszcie Maksymiliańskiej można zorganizować muzeum historii Podgórza lub I wojny światowej, a na baszcie usytuować platformę widokową. Panorama jest przepiękna, gdyż dzielnica jest oazą zieleni: myślę o parku Bednarskiego i w ogóle Krzemionkach. Również kamieniołomy mogłyby być dobrymi miejscami do zagospodarowania ich na parki i jeziorka. Choć nie zapomnę tych okrutnych czasów, gdy widok z Krzemionek na getto wywoływał traumatyczne doznania. Był jeszcze obóz w Płaszowie. Podgórze jest więc doświadczone przez śmierć i cierpienie niewinnych ludzi, wśród których byli moi przyjaciele.
Jest jednak jeszcze ta gorsza część dzielnicy, do której nie zaciągnie się turysty. W każdej dzielnicy są miejsca warte uwagi i nieciekawe, podobne do siebie osiedla mieszkaniowe. W Podgórzu na pewno warto pospacerować ulicą Parkową i pójść na plac Lasoty, by podziwiać wille w wytwornym stylu. W przypadku mojego skromnego domku przy ulicy Stawarza wprowadziłem innowację. W nawiązaniu do tradycji nadawania domom nazw przyjąłem godło "sowy ateńskiej" i czekam na naśladowców. Myślę, że takie naznaczanie podgórskich willi byłoby miłym akcentem i wyróżniałoby dzielnicę.

Podgórzanie nie żałują, że przyłączyli się do Krakowa, przed czym się wzbraniali?
Podgórze świetnie funkcjonowało jako miasto osobne. Jego mieszkańcy protestowali przeciw temu połączeniu, ale ostatecznie w 1913 roku Rada Miejska Podgórza zdecydowała inaczej. Przesądziły o tym pożytki korzystania z jednej infrastruktury i przedłużenie linii tramwajowej. To połączenie miast było chyba nieuniknione, lecz uważam, że rady dzielnicy powinny mieć więcej samodzielności. Wtedy może ulica Kalwaryjska nie byłaby tak zaniedbana i przeciążona, a aktywny miejscowy dom kultury mocniej podkreślałby odrębność i akcentował specyfikę dzielnicy.

Czy to znaczy, że Podgórze jest "sierotką" Krakowa?
Absolutnie nie. Staje się najwspanialszą dzielnicą Krakowa, z cudownymi ciągami komunikacyjnymi. Znajomi - w tym bardzo znane osoby - proszą mnie, bym znalazł im w starym Podgórzu mieszkanie.
O Krakowie niektórzy mówią "Florencja". Z czym można porównać Podgórze?
Tak się złożyło, że Józef II nosił tytuł cesarza rzymskiego i narodu niemieckiego. Można więc powiedzieć, że Podgórze jest ostatnią kolonią rzymską, a jego mieszkańcy Rzymianami.

A tak na poważnie?
Stare Podgórze kojarzy mi się z Zatybrzem, niewielką rzymską dzielnicą położoną przy rzece, niedaleko Watykanu. Góruje nad nią wzgórze Janicolo, z którego roztaczają się piękne widoki. A samo Zatybrze, niegdyś dzielnica żydowska, później rzemieślnicza, jest dziś atrakcją turystyczną. Chciałbym, żeby ten sam los spotkał Podgórze, które też ma się czym pochwalić przed krakowianami i gośćmi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie