Podhale. Ojczym gwałcił pasierbicę, idzie do więzienia na 7 lat i 6 miesięcy. Sprawa wyszła na jaw po latach

Artur Drożdżak
Artur Drożdżak
Jan B. dostał 7 lat i 6 miesięcy za gwałty na pasierbicy
Jan B. dostał 7 lat i 6 miesięcy za gwałty na pasierbicy archiwum
Udostępnij:
Dopiero po l0 latach od wykorzystania seksualnego, już jako osoba dorosła, pokrzywdzona zawiadomiła policję, że była przez lata gwałcona przez ojczyma w małej wiosce na Podhalu. Jej matka wiedziała o sprawie, ale milczała i nie zawiadomiła o tym organów ścigania , bo jak to określiła ”co ludzie powiedzą”.

Jan B. to dziś 61-letni mężczyzna, przed laty wziął ślub z kobietą, która miała już małą córkę. Przez długi okres relacje między ojczymem, a dorastającą pasierbica były poprawne. Mieszkali w domu jednorodzinnym na Podhalu.

Żona spała w jednym pokoju z synem, pasierbica osobno, a Jan B. zajmował kolejne pomieszczenie. Gdy w 2010 r. zaczął się remont pokoju pasierbicy przeniosła się do mniejszego, a Jan B. nocował obok jej łóżka na materacu. Z czasem zaczął molestować 10-letnią wtedy pasierbicę Żona z synem spali w pokoju obok, dzieliły ich drzwi.

Pasierbica sprzeciwiała się ojczymowi, ale szantażował ją, że będzie wyżywał się na jej matce i wszczynał awantury, gdy dziewczynka będzie mu nieposłuszna. Wielokrotnie i systematycznie co noc naruszał wolność seksualną pasierbicy. Mówił jej, że każdy tak robi i dodawał, że to nic złego. Później zaczął gwałcić pokrzywdzoną, praktycznie co noc. Nie przestał swoich praktyk, gdy skończył się remont pokoju dziewczynki.

Niechciana ciąża i aborcja

**
W lipcu 2014 r. zaszła w ciążę. Jan B. kupił test ciążowy i wynik był pozytywny. Namawiał pasierbicę, by nikomu nie wspominała o ciąży, przekonywał do aborcji, nabył środek poronny i podał go dziewczynce, faktycznie poroniła w łazience.

Na przełomie 2014-15 roku dziewczynka napisała list do matki o wykorzystywaniu, ciąży i poronieniu. Kobieta jednak nie zareagowała. Potem swoją bierność tłumaczyła obawą o reakcję środowiska używając określenia „co ludzie powiedzą”. Przebiegu rozmowy z Janem B. o całej sprawie córce nie zrelacjonowała.

W 2016 r. pasierbica znalazła w łazience ukryty pod grzejnikiem aparat, którym Jan B. podstępnie rejestrował filmy, gdy dziewczyna się kąpie. Pasierbica usunęła zapis.

Po przenosinach do Krakowa pasierbica poznała chłopaka i gdy zostali parą opowiedziała mu praktykach ojczyma, które zakończyły się dopiero w 2017 r. Już jako pełnoletnia opowiedziała o swoich doświadczeniach z Janem B. partnerowi, przyjaciółce, pani psycholog i ginekologowi. W październiku 2020 r. za namową tych bliskich zawiadomiła o sprawie policję, kilka miesięcy później Jan B. został aresztowany, za kratkami przebywa do tej pory.

Oskarżony przyznał się do nagrywania nagiej pasierbicy, udzielenia pomocy przy nielegalnej aborcji i twierdził, że może trzy, cztery razy uprawiał seks z dziewczynką, gdy była w gimnazjum. Twierdził, że zbliżenie było z inicjatywy pasierbicy. Opisywał ją jako osobę lubiącą nadużywać alkoholu i imprezowiczkę. Sugerował, że obciąża go, by przejąć dom na Podhalu.

Matka dziewczynki odmówiła składania zeznań przed sądem jako osoba najbliższa dla oskarżonego.

Biegli uznali, że Ja B. jest poczytalny, ma wysoki poziom popędu seksualnego, a jego zachowania pedofilne to tzw zastępcze czyny kazirodcze.

Wyrok skazujący

**
Sąd Okręgowy w Nowym Sączu skazał mężczyznę za wszystkie czyny na 7 lat i 6 miesięcy więzienia. Nakazał zapłatę 40 tys. zł pasierbicy za jej krzywdę. Jan B. ma też zakaz zbliżania się do niej przez 10 lat, nie może też przez 10 lat prowadził działalności wykonywać zawodów związanych z opieką, leczeniem lub edukacją małoletnich.

Sąd zauważył, że na niekorzyść Jana B. przemawiało działanie z wysoką premedytacją, rażący brak poszanowania dóbr pokrzywdzonej i nie wykazanie najmniejszych skrupułów.

- Oskarżony dopuszczał się przestępstw przez długi czas z dużą częstotliwością powodując traumatyczną krzywdę. Jego czyny świadczą o utrwalonej deprawacji - stwierdził sadecki sąd. Łagodzące było przyznanie się do winy, ale w ograniczonym zakresie.

Zauważył, że trauma wywołana zgwałceniem działa destabilizująco na poczucie własnej wartości. W przypadku pokrzywdzonej uraz psychiczny stanowi naturalną konsekwencję niższej odporności młodej osoby na silnie stresujące przeżycie jakim było długoletnie wykorzystywanie seksualne.

W tym kontekście nie ma się co dziwić stwierdził sąd, że pokrzywdzona 10 lat nie ujawniała przestępstw na swoją szkodę. Nie miała przecież wsparcia matki, stąd opór by się jej zwierzyć, a potem zrobić to przed organami ścigania. W końcu zdiagnozowano u niej zespół stresu pourazowego.

Obrońca Jana B. składał apelacje i domagał się uniewinnienia klienta lub niższych kar, ale Sąd Apelacyjny w Krakowie wyroku nie zmienił, jest już prawomocny.

FLESZ - 5-dniowy tydzień pracy odejdzie do lamusa?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie