Powiat nowotarski: zaatakował taksówkarza nożem

A. Drożdżak, J. Słowik
Andrzej Banaś
- Nie żądał żadnych pieniędzy, nie groził, a tylko mnie zaatakował - opowiada Grzegorz P., taksówkarz z Waksmundu (pow. nowotarski), który omal nie stracił życia, gdy 18-letni Bartło-miej G. wbił mu nóż w kark.

Mężczyzna cudem przeżył. 18-latek usłyszał właśnie wyrok czterech i pół roku więzienia przed Sądem Okręgowym w Nowym Sączu. Orzeczenie jest prawomocne. Do brutalnego napadu doszło około północy 7 lipca ub.r. w Waksmundzie. Grzegorz P., taksówkarz z 20-letnim stażem, pojechał swoim audi A6 z Nowego Targu po klienta, który czekał na niego w okolicy stadionu Huraganu.

Młody człowiek krył twarz pod kapturem. Usiadł za kierowcą. Mówił, że jeszcze czeka na kolegę, pytał, czy za 100 zł dojadą do Łopusznej. - Tak. I jeszcze trochę pieniędzy zostanie - odparł kierowca. Po kilkunastu minutach oczekiwania na kolegę klienta Grzegorz P. zaczął się niecierpliwić, a gdy po raz kolejny zapytał o cel kursu, nagle poczuł uderzenie w szyję. Był przekonany, że klient zadał mu cios dłonią, ale po chwili zorientował się, że z szyi tryska krew.

Ranny ruszył autem na pierwszym biegu. Obrócił się i zobaczył, że napastnik chce mu zadać kolejny cios. Taksówkarz zaczął się bronić i w trakcie szamotaniny wyrwał Bartłomiejowi G. myśliwski nóż. Napastnik jednak nie ustępował. Ponownie ruszył do ataku. Dusił kierowcę, by odebrać mu swój nóż, ale niewiele wskórał. W końcu 18-latek wyskoczył z auta i uciekł. Ujęto go dopiero nad ranem u rodziny w Łopusznej. Na ubraniu mężczyzny i w domu znaleziono liczne ślady krwi Grzegorza P. W tym czasie kierowcy udało się zawiadomić o napadzie dyspozytorkę sieci radiotaxi.

- Krew się ze mnie leje jak z wiadra. Jadę dotąd, dokąd mogę! - dramatycznie krzyczał przez radio ranny taksówkarz. To wołanie odebrał też kolega napadniętego. Ruszył mu na pomoc swoim samochodem. Poważnie ranny Grzegorz P. zdołał o własnych siłach dojechać do nowotarskiego szpitala, tam kolega pomógł mu dostać się na oddział ratunkowy. Rannemu uratowano życie. Dopiero po kilku dniach opuścił szpitalne łóżko.

- Przyznaję się do ataku, ale nie do winy. Nie pamiętam przebiegu zajścia - wyjaśniał na prze-słuchaniu Bartłomiej G. Przypomniał sobie tylko, że z taksówkarzem rozmawiał o pogodzie, a potem usłyszał krzyk kierowcy. Dodał, że nóż wziął z sobą, bo miał zatarg z jednym z okolicznych mieszkańców. 18-latkowi postawiono zarzut usiłowania zabójstwa. Trafił za kratki. Teraz usłyszał wyrok, ale sąd zmienił mu kwalifikację czynu na spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu pokrzywdzonego. Wcześniej oskarżony przeprosił na sali rozpraw taksówkarza, a przeprosiny zostały przyjęte.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie