Przez obiektyw. Recenzja powieści Zośki Papużanki

Anna Piątkowska
Anna Piątkowska
On mógłby być każdym. Nic szczególnego. Patrząc na siebie „Zobaczył nieogolonego faceta, którego nie lubił, faceta z wypiekami podobnymi do starej mortadeli, niewyspanego, wczorajszego. Zobaczył go w lustrze. Nic by nie dało, nawet gdyby ten facet się ogolił, natarł kosmetykami, elegancko ubrał. To nie był facet do lubienia.”

FLESZ - Koronawirus w Polsce. Zachowajmy czujność i zdrowy rozsądek

Wynajmuje mieszkanie na strzeżonym osiedlu, którego nie opuszcza niemalże nigdy. Zamieszkał tam, by potajemnie obserwować byłą żonę, którą porzucił pięć lat wcześniej. Obserwuje, robi zdjęcia, grzebie w śmieciach, analizuje, w co jest ubrana, z kim rozmawia, a pod jej nieobecność zakrada się do wspólnego kiedyś mieszkania, do którego on wciąż pasują jego klucze.

„Wynająłem mieszkanie, panie doktorze, bo jestem nienormalny, chcę podglądać moją żonę niebyłą, proszę księdza, od jak dawna ma pan te objawy i ile razy, mój synu. I właściwie po co, wtrąca się redaktor książki, po co pan to robi, no bo już sto dwadzieścia stron i nic się nie dzieje, kiedy się coś będzie działo, teraz są modne kryminały, tam się dzieje i dzieje, proszę, żeby się pan nie nastawiał, że książka w której nic się nie dzieje, może się dobrze sprzedać.”

Sprawdza, jak ona sobie radzi bez niego, jak żyje. Jak zmieniło się jej życie lub jak się nie zmieniło przez ten czas, gdy go nie było. Zawsze widzi ją przez obiektyw albo na zdjęciach, zatrzymanych w stop klatce ułamkach sekund. Kiedy pod jej nieobecność dostaje się do jej mieszkania, sprawdza co jest znajome, czego nie rozpoznaje.

„Zdejmuje swoje buty i kładzie koło jej butów. Nie pasują do siebie. Parkiet jest ten sam, ziszczony, ale czysty. Cyklinowała chyba. Ciemnopopielate płytki na podłodze w kuchni, która kiedyś była kuchnią, a teraz jest fragmentem całości; urosła i zniknęła zarazem. Stół byłby już w pokoju. Na jednym ze stojących przy stole krzeseł leżą poskładane ubrania. Nie zna ich. Nie zna też pokusy dotykania cudzych rzeczy, nieznanych faktur.” Po co zjawił się po latach?

Papużanka od początku uprzedza, że fabuły i soczystego wątku z kryminału czytelnik w „Przez” nie uświadczy. Znajdzie za to powolne smakowanie szczegółu, delektowanie się chwilą, fakturą, zapachem. Fabuła i akcja zdają się być pretekstem tylko do skierowania świateł na szczegół, na codzienne przedmioty, zwykłe zdarzenia, które przecież tak naprawdę tworzą nasze życie, jak niewielkie, niepozorne koraliki nawleczone na sznurek tworzą naszyjnik. Co myślimy sami o sobie, a co inni o nas wnioskują poprzez drobiazgi takie jak brudny kubek w zlewie, sposób przechowywania ubrań w szafie czy ustawiania butów w przedpokoju. Przez te drobiazgi stajemy się też dla siebie nieznośni. Papużanka mówi, że i miłość i rozstanie tkwi w drobiazgach i pyta, gdzie jest prawda o nas samych?

„Przez” to trzecia powieść Zośki Papużanki. Wcześniej ukazały się „Szopka” i „On” oraz zbiór opowiadań „Świat dla ciebie zrobiłem”. Krakowska pisarka za debiutancką powieść była nominowana do nagrody Literackiej Nike, za obie powieści była nominowana do Paszportu „Polityki”.

„Przez”
Zośka Papużanka
Wydawnictwo Marginesy, 2020

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie