Radosław Cierzniak: Ten mecz powinien być zdecydowanie wygrany przez nas [WIDEO]

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Wojciech Matusik
Bramkarz Wisły Kraków Radosław Cierzniak nie miał w meczu z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza specjalnie dużo pracy, bo goście koncentrowali się głównie na obronie. Nie był jednak zadowolony, bo „Biała Gwiazda” nie wygrała na swoim stadionie kolejnego spotkania.

Autor: Bartosz Karcz

– Boli to, że nie potrafimy wcisnąć bramki – mówi Radosław Cierzniak. – Myślę, że na dzisiaj jest to dla nas największy problem. Wiadomo, że nie jest fajnie patrzeć w tabelę, jeśli jest się w jej drugiej części, ale tych meczów jest na tyle dużo, że naprawdę nie dramatyzowałbym. Uważam, że naprawdę gramy dobrze. Ten mecz powinien być zdecydowanie wygrany przez nas. Nie udało się strzelić bramki, ale z grą naprawdę nie było źle. Ciężko się grało. Rywal się cofnął, a atak pozycyjny w Polsce wygląda tak, jak wygląda. My to robiliśmy bardzo dobrze, bo sytuacji było bardzo dużo. Kolega z drugiej strony boiska bronił wyśmienicie. Tylko dzięki niemu ten mecz zakończył się wynikiem 0:0.

Cierzniak nie miał w tym meczu łatwego zadania, bo gra toczyła się głównie na połowie Termaliki. Przyznał, że to dla bramkarza nie jest komfortowa sytuacja. – Uważam, że Sebastian z drugiej strony miał zdecydowanie łatwiej – mówi golkiper Wisły. – Dla bramkarza, gdy gra toczy się praktycznie na połowie przeciwnika, nie jest łatwo. Bramkarz musi być cały czas maksymalnie skoncentrowany, bo może mieć jedną sytuację. I właśnie w tej jednej sytuacji musi być gotowy. Z perspektywy bramkarza jest wtedy najtrudniej. Zdecydowanie łatwiej się gra, gdy idzie atak za atakiem i tych sytuacji jest od groma. Gram jednak w Wiśle Kraków i z tego jestem zadowolony. Tego się tutaj wymaga. Oczekiwania są dużo większe. Wszyscy w klubie, właściciel, kibice oczekują, że będziemy zwyciężać i nie ma się co dziwić. Trzeba dalej pracować. Ja widzę dużo pozytywów. Dziwi mnie tylko to, że na treningach strzelamy dużo bramek, bardzo dużo. Szkoda tylko, że nie potrafimy tego na mecz przełożyć. Uważam jednak, że przyjdą takie mecze, że będziemy strzelać. I to po dwa, trzy gole. Z mojej perspektywy uważam, że gramy dobrą piłkę.

W pierwszej połowie Cierzniak popełnił błąd. Źle wybił piłkę i tylko dzięki ofiarnej interwencji najpierw Denisa Popovicia, a następnie Arkadiusza Głowackiego, udało się Wiśle uniknąć straty gola.

– Zawahałem się – przyznaje Cierzniak. – Dostałem piłkę na słabszą, lewą nogę. Po przyjęciu powinienem ją wybić w aut i niczym się nie przejmować. Chciałem jakoś wybrnąć z tego, że nie mogłem jej wybić „z pierwszej”, bo tak skakała, że mogłem w nią nie trafić. Później przyjąłem, zawahałem się. To był zły moment i dziękuję Arkowi i jeszcze jednemu koledze – nawet nie pamiętam, któremu – bo uratowali mi skórę. Myślę, że taka sytuacja już się nie powinna powtórzyć.

Teraz przed Wisłą mecz z Jagiellonią Białystok, z którą o punkty też nie będzie łatwo, choć Radosław Cierzniak z przekonaniem mówi: – Oczywiście jedziemy tam po trzy punkty i nie będziemy tego ukrywać. Wiadomo, że jest to ciężki teren, bardzo daleki wyjazd. Myślę, że będziemy bardzo dobrze do tego meczu przygotowani. Myślę, że przełamiemy się tam i przywieziemy do Krakowa trzy punkty.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie