Rocznica zamordowania Stanisława Pyjasa. Kraków pamięta, mimo pandemii

Wojciech Mucha
Mijają 44 lata od zamordowania Stanisława Pyjasa. Pomimo pandemii, w rocznicę śmierci opozycjonisty krakowianie chcą pokazać, że nie zapominają o tamtej komunistycznej zbrodni i jak co roku spotkają się przed bramą kamienicy przy ul. Szewskiej. - Proszę jedynie o pamięć - napisał Leszek Jaranowski, podziemny drukarz i legenda nowohuckiej "Solidarności".

- Proszę jedynie o pamięć. Ja jutro tradycyjnie, o godzinie 17.00 pokłonię się śp. Staszkowi na ulicy Szewskiej 7 - napisał Jaranowski w serwisie facebook. W rozmowie z nami przyznaje, że choć jemu samemu nie było dane poznać Pyjasa, to dzisiejszą obecność na Szewskiej uważa za swój obowiązek. - Mam szczególny 'sentyment' do tej daty bo tak naprawdę wtedy się "obudziłem" i zacząłem się interesować tym co mnie otacza - opowiada.

Istotnie, śmierć Stanisława Pyjasa była wstrząsem nie tylko dla młodzieży akademickiej Krakowa i Polski. Zabójstwo wywołało masowe demonstracje studentów, zwieńczone "Czarnym Marszem", a w konsekwencji wezwaniem do bojkotu juwenaliów. Ostatecznie na zakończenie "Czarnego Marszu", 15 maja 1977 r., odczytano u stóp Wawelu deklarację, zawiązującą w Krakowie Studencki Komitet Solidarności, pierwszą tego rodzaju organizację w bloku sowieckim. Wyzwano w niej także do ujawnienia winnych zbrodni.

Tych nie znamy do dziś.

W 2019 roku, w 42. rocznicę śmierci Stanisława Pyjasa przy domu studenckim "Żaczek" odsłonięto pomnik zamordowanego. Dziś, w dobie wciąż trwającej pandemii obchody rocznicy śmierci krakowskiego opozycjonisty zapowiadają się skromnie. - Nie namawiam jak w latach poprzednich do obecności, bo obostrzenia nadal obowiązują. Proszę tylko o pamięć - mówi Leszek Jaranowski.

Bronisław Wildstein, publicysta, pisarz oraz aktor, zapamiętał Pyjasa jako człowieka uzdolnionego literacko, wrażliwego i odważnego. Wspólnie należeli do tzw. grupy anarchistów, skupionej wokół Domu Studenckiego "Żaczek", która nawiązywała do ideałów buntu roku 1968. To właśnie uczestnictwem w tej grupie Pyjas przyciągnął uwagę SB.

- Byliśmy wtedy bardzo młodzi i wszystko było dla nas możliwe, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że żyjemy w systemie, w którym nie jest możliwe nic. (…) Nienawidziliśmy polityki, ale nie potrafiliśmy się od niej uwolnić. Czegokolwiek nie dotknęliśmy, wszędzie trafialiśmy na jej plugawy, komunistyczny kształt. Kiedy próbowaliśmy zajmować się literaturą, filozofią, teatrem, kinem, wszędzie wyrastał mur cenzury, sączyło się obowiązkowe, urzędowe kłamstwo, wszędzie trzeba było płacić trybut łże-ideologii i zginać się w ukłonach przed jej cynicznymi funkcjonariuszami - wspomina Wildstein, cytowany na łamach serwisu Przystanek historia.

Był koniec kwietnia 1977 roku. Pyjas oraz jego koledzy otrzymali anonimy, oskarżające Stanisława o współpracę z bezpieką. "Tępić takich sk… wszelkimi sposobami to naczelne zadanie chwili obecnej" - napisał w jednym z nich esbek, który miał później prowadzić akcję tropienia nadawców anonimów. Dochodzenie wszczęto po doniesieniu, które złożyli adresaci. Kilka dni później Pyjas już nie żył.

Na łamach Przystanek historia Wildstein wyjawia: - Jest kilka hipotez na temat okoliczności śmierci Staszka. Najczęściej uznawano, że chodziło o zastraszenie nas i pobicie Pyjasa, a skończyło się na jego zabiciu. Jak się bije przy użyciu ciężkich narzędzi, a on został ewidentnie pobity przy użyciu "czegoś" ciężkiego, metalowego pręta, kastetu, czy czegoś podobnego, to może się to skończyć śmiercią. Ale od razu ze strony ubeckiej pojawiła się sugestia, że to myśmy go zabili.

Instytut Pamięci Narodowej przypomina, że 21 maja 2008 r. postępowanie w sprawie śmierci Pyjasa trafiło do Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Krakowie. Celem śledztwa było wszechstronne wyjaśnienie okoliczności sprawy, a w szczególności ustalenie przyczyny śmierci Stanisława Pyjasa i osób za nią odpowiedzialnych.

- Wykonano czynności procesowe, uzupełniające materiał dowodowy, zgromadzony w przeszłości przez Prokuraturę Wojewódzką w Krakowie. W 2010 r. przeprowadzono ekshumację ciała Pyjasa. Pozyskano opinię Instytutu Ekspertyz Sądowych, opinię z zakresu toksykologii, ekspertyzy chemiczne zabrudzeń na odzieży. Przesłuchano kilkudziesięciu świadków oraz przeprowadzono analizę przeszło 300 jednostek archiwalnych, dotyczących inwigilacji pokrzywdzonego i osób z jego środowiska. Materiał dowodowy liczył ponad 90 tomów akt - przypomina IPN.

Śledztwo zakończyło się w 2019 r. Niestety zostało umorzone z powodu niemożności wykrycia sprawców przestępstwa.

Czy wzrośnie opłata za ZUS?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie