MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Sąd w Tarnowie bezwzględny dla podpalacza bloku na ulicy Przemysłowej. Skazał go na karę 25 lat więzienia

Andrzej Skórka
Andrzej Skórka
Włodzimierz B. podpalił blok przy ulicy Przemysłowej w nocy z 31 maja na 1 czerwca 2023 roku. W budynku było wtedy 36 osób
Włodzimierz B. podpalił blok przy ulicy Przemysłowej w nocy z 31 maja na 1 czerwca 2023 roku. W budynku było wtedy 36 osób Robert Gąsiorek
Tak surowego wyroku dla mężczyzny oskarżonego o wywołanie przed rokiem pożaru w budynku przy ul. Przemysłowej w Tarnowie nie spodziewał się nawet prokurator. Tarnowski sąd okręgowy skazał 39-letniego Włodzimierza B. na karę 25 lat więzienia, kwalifikując jego czyn jako zabójstwo. Trzy miesiące po pożarze zmarła bowiem poważnie poszkodowana lokatorka.

- Należy zaznaczyć, iż ocena prawna dokonana przez sąd różni się od proponowanej w akcie oskarżenia. Sąd okręgowy doszedł do przekonania, iż oskarżony działał z zamiarem zabójstwa – uzasadniał sędzia referent Marcin Hebda.

Tragiczny pożar bloku w Tarnowie

Pożar wywołany został w bloku przy ul. Przemysłowej w Tarnowie nocą z 31 maja na 1 czerwca 2023 roku. Ogień pojawił się klatce schodowej, skąd dym i tlenek węgla rozprzestrzeniły się po całym budynku.

Strażacy ewakuowali 12 osób, które wymagały pomocy medycznej. Trzy z nich były nieprzytomne. Najciężej poszkodowana była jedna z nich – Elżbieta M. Kobieta doznała m.in. poparzeń dróg oddechowych, miała ostrą niewydolność oddechową i poparzenia 11 procent powierzchni ciała.
Niespełna cztery miesiące później, nie odzyskując przytomności zmarła we wrześniu 2023 roku.

Podejrzany multirecydywista

Policjanci szybko ustalili, że o przypadkowym pożarze nie było mowy. W ciągu kilku godzin zatrzymali Włodzimierza B., recydywistę, karanego wcześniej za kradzieże, rozboje i włamania, który kilka miesięcy wcześniej opuścił mury więzienia.

Prokuratura oskarżyła go o spowodowanie zdarzenia zagrażającego życiu wielu osób, domagając się dla 39-latka kary 7,5 roku pozbawienia wolności.

- W tym przypadku nie chodziło tylko o wywołanie pożaru, ale dokonanie zabójstwa mieszkańców bloku – uznał jednak sąd.

Dlaczego? Sąd w trakcie procesu ustalił, że mężczyzna poznał kilka lokatorek bloku i często tam bywał, znał większość mieszkańców. Krótko przed tragedią pokłócił się z lokatorami. Miał dojść do wniosku, że jedna ze znajomych stoi mu na drodze do stworzenia związku z inną. Dzień przed pożarem jednej z kobiet groził śmiercią, wywiezieniem do lasu, a także spaleniem.

To było zabójstwo!

Jak ustalono w trakcie postępowania, 31 maja po godz. 23 wszedł do klatki schodowej i podpalił zapalniczką stojący tam wózek dziecięcy, a następnie wyszedł, udając się w kierunku ulicy Krakowskiej. Gdy na miejscu pojawili się strażacy, robił telefonem zdjęcia akcji ratunkowej. Gdyby nie sprawna akcja strażaków, ofiar byłoby więcej, w bloku znajdowało się bowiem 36 osób, w tym rodziny z dziećmi, osoby starsze i schorowane.

- Kiedy pożar objął już całą klatkę i odciął mieszkańcom jedyną drogę ucieczki, dzwoni do pokrzywdzonej i pyta się „czy już się palą?”. Trudno wymagać bardziej bezpośrednich i jaskrawych dowodów wskazujących na to, że zamiarem oskarżonego od początku było dokonanie zabójstwa poprzez podpalenie. To nie budzi najmniejszej wątpliwości – podkreślał sędzia Marcin Hebda.

Wyrok nie jest prawomocny.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szczyt NATO. Ogromne wsparcie dla Ukrainy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska