https://gazetakrakowska.pl
reklama
Pasek artykułowy - wybory

Sechna. Dom płonął - nie było drogi, by dojechali strażacy

Stanisław Śmierciak
Stanisław Śmierciak
Pięcioosobowa rodzna pogorzelców została tymczasowo przygarnięta przez krewnych. Wraz z domem spłonęło wszystko co mieli. Także oszczędności. To, że uszli z Xyciem można uznać za cud!

W jednym z gospodarstw we wsi Sechna w gminie Laskowa babcia przypadkowo obudziła się około godz. 3 nad ranem w piątek i z przerażeniem dostrzegła ogień.

Obudziła córkę i dwoje jej dzieci.

Był to ostatni moment umożliwiający ucieczkę z gorejącego budynku. Domownicy nie mieli czasu nawet na zabranie oszczędności. Wybiegli w tym, co zdołali schwycić, by narzucić na piżamy.

Na ogniowe larum przyjechało 12 jednostek straży pożarnej.

Żaden wóz gaśniczy nie mógł dotrzeć blisko gorejącego domu, bo nie ma tam drogi. Nawet takiej dla ciągnika.

Strażacy walczyli z ogniem ponad 4 godz., ale dom zamienił się w zgliszcza.

5-osobowa rodzina znalazła tymczasowe schronienie u krewnych.

Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska