FLESZ - Złoto najdroższe od dekady
Zakończyła się siódma edycja Międzynarodowego Festiwalu Literatury Dziecięcej „Rabka Festival 2020”, ale niektóre spotkania tej szczególnej edycji dostępne będą przez najbliższy rok w internecie - to zysk pandemicznych rozwiązań.
Festiwalowi goście zawsze chętnie uczestniczą w spotkaniach na żywo, kiedy jest okazja, by poznać ulubionego autora i zadać mu pytanie. Nie inaczej było i tym razem, choć w szczególnych warunkach, młodzi pasjonaci literatury mogli porozmawiać z Michałem Rusinkiem, Ewą Czaczkowską, Marcinem Szczygielskim, Roksaną Jędrzejewską-Wróbel. W Rabce pojawili się także aktorzy: Dorota Segda i Jerzy Stuhr. W spotkaniach z nimi można uczestniczyć nadal, za pośrednictwem internetu.
- Liczba osób, która wzięła udział w spotkaniach autorskich i w grach miejskich pokazuje jak bardzo ludzie spragnieni są bycia razem i osobistego udziału w wydarzeniach literackich. W grze miejskiej, podczas której należało przez dwie godziny biegać po parku i odpowiadać na rozwieszone na drzewach pytania, brało udział średnio 40 drużyn dziennie. Wiele z nich przez cały czas trwania festiwalu - podsumowują tę niezwykłą edycję Iwona Haberny, organizatorka festiwalu.
- Mali i duzi z maskami na twarzach, mimo upału, a w ostatni dzień w ulewnym deszczu, siedząc na co drugiej dopuszczonej do wykorzystania ławce, śledzili spotkania z autorami. Nie było to łatwe, ale, jak powiedział zebranym Marcin Szczygielski, takie spotkania będą wspominać do końca życia i opowiadać o nim wnukom…
Na żywo odbyły się gry miejskie w Parku Zdrojowym i na Bulwarach, spotkania autorskie w Amfiteatrze, dwie wystawy ilustracji, a także wręczenie nagrody „Zwyrtała 2020” za najlepszy pomysł na promocję czytania.
Online odbyły się warsztaty i spotkania autorskie dla dzieci, prezentacje ekspertów na temat promocji czytelnictwa.
Wydarzenia dostępne będą przez najbliższy rok na stronach festiwalu: www.rabkafestival.pl i facebook.com/rabkafestival.
EMPiK ogłosił najlepiej sprzedające się płyty w minionym pół...
- Część spotkań odbyła się „na żywo” w otwartej przestrzeni. Dla uczestników przygotowaliśmy 1000 pomarańczowych maseczek z logo festiwalu oraz 1000 specjalnie zaprojektowanych długopisów i notesów z wyrywanymi karteczkami – tak, żeby każdy dysponował własnym sprzętem. Artyści i wolontariusze występowali dodatkowo w pomarańczowych rękawiczkach. To, co było wirusową koniecznością, zamieniliśmy w całkiem atrakcyjną scenografię… - mówi Iwona Haberny. - Jedyna istotna przykrość, to ograniczony dostęp czytelników do ulubionych autorów. Nie można było samemu podać książki do podpisu, a przy okazji porozmawiać… Książki dostarczane były na scenę w koszach, a po ich podpisaniu oddawane właścicielom.
Iwona Haberny podkreśla, że tegoroczny festiwal był wielkim wyzwaniem organizacyjnym, wymagającym rozwiązań dostosowanych do niezwykłej sytuacji, jak choćby podpisywanie książek przez autorów. - Praktycznie każdy dzień przynosił nowe pytania, które trzeba było szybko, z dbałością o dobry nastrój uczestników, ale przede wszystkim bezpieczeństwo, rozstrzygnąć. Oczywiście pojawiły się też nowe możliwości szanse. Pewnie z niektórych z nich nie zdajemy sobie jeszcze sprawy. Ale już jedno jest wiadome: udało się utrwalić i udostępnić wiele wspaniałych, rozwijających wyobraźnię treści, z których teraz mogą korzystać dzieci nie tylko z całej Polski, ale także (jak się przekonujemy z nadsyłanych informacji) z całego świata.
