Skarb sprzed 100 lat. Pamiętnik o wojnie i bitwie

Lech Klimek
Paweł Burekowski ze Stowarzyszenia Historycznego Bitwa pod Gorlicami 1915 ma w swoich zbiorach pamiątek niezwykły notatnik.

Znajdujący się w zbiorach Pawła Burekowskiego, członka Stowarzyszenia Historycznego Bitwa pod Gorlicami 1915, pamiętnik żołnierza walczącego na froncie wschodnim I wojny światowej jest praktycznie nieznanym zapisem historii człowieka w obliczu wojny. Ręcznie spisany, w twardych oprawach tom zawiera opis żołnierskiego życia, poczynając od powołania jego autora do wojska. Żołnierzem tym był służący w armii austro-węgierskiej Adam Dmochowski. Młody człowiek, który zrządzeniem losu dał nam świadectwo tamtych wydarzeń.

Przeglądając karty pamiętnika, poznajemy wojskowy los tego żołnierza od momentu poboru i wstąpienia do służby jesienią 1912 roku. Służba w armii austro-węgierskiej trwała wówczas dwa lata, tak więc Adam miał wyjść z wojska jesienią 1914 roku, jednak latem wybuchła wojna. Wiosną tego roku 21-letni Adam stanął przed komisją poborową - w swoim pamiętniku pisze: "Nastała piękna wiosna, ja byłem wtedy na posadzie w pięknej i romantycznej okolicy letniska Żegiestów, chwile spędzałem miłe i błogo na rozmaitych przyjemnościach (...), byłem dobrze fizycznie rozwinięty i silnie zbudowany, więc zostałem przez komisję uznany za zdolnego do noszenia broni w armii zaborczej".

Jesienią tego roku Adam stawił się w wojsku i rozpoczął służbę w 9. Batalionie Pionierów, który stacjonował w Aussig an der Elbe, czyli w Uściu nad Łabą. W plutonie, do którego został przydzielony, byli prawie sami Niemcy oraz czterech Czechów i pięciu Ślązaków. Adam był w nim jedynym Polakiem. Pionierzy były to jednostki inżynieryjne. Pewnie jak wielu jemu podobnych nie przypuszczał w trakcie mozolnych ćwiczeń, że przyjdzie mu uczestniczyć w wojnie, która później nazwana zostanie wielką. W czasie walk frontowych w październiku 1914 roku Adam został ranny w nogi i przeniesiony do szpitala w Innsbrucku i w nim spędził pierwsze święta i pierwszy nowy rok tej wojny.

Młody 23-letni mężczyzna wykorzystywał czas pobytu w szpitalu na rekonwalescencję, ale też na zabawę i flirty z pielęgniarkami. Wigilię 1914 roku opisuje w swoim pamiętniku tak: "Dzień zimny, pada śnieg. Rano po wizycie doktorskiej przyszła siostra Zina powinszować mi i przyniosła mi podarki od siebie. Ja jej podziękowałem szarmancko (…). Później przyszła siostra Zina i długo rozmawialiśmy razem, było to dziecko bardzo sympatyczne, miłe, wesołe i ładne, ja ją pierwszy raz dzisiaj ucałowałem i pieściłem się z nią. Wieczór mieliśmy wspólną kolację wigilijną, po kolacji były przemowy, śpiewy i muzyka grała".

Pierwsze wojenne święta upłynęły Adamowi bezpiecznie w szpitalu daleko od frontu. W tym samym miejscu przywitał nowy 1915 rok. Jak każdy dzienny wpis w pamiętniku Dmochowskiego tak i ten opisujący 31 grudnia zaczyna się od zwięzłego opisu pogody. Wiemy więc, że ten dzień w Innsbrucku był jasny i mroźny. Poranek sylwestrowy to zwykła szpitalna rutyna, wizyta lekarska, a później spacer z kolegą po parku wykorzystywany na rozmowy po polsku. W jego trakcie młodzi żołnierze spotkali kobietę, która kilka dni wcześniej dała im czekoladę i chętnie z nimi rozmawiała również po polsku. Zaprosiła ich do odwiedzenia jej domu. Po południu młodzi Polacy postanowili odwiedzić rodaczkę. Otrzymali przepustki i udali się na ulicę Andreasa Hofera, gdzie ich znajoma miała ładną willę, Adam niezbyt szczegółowo opisuje tę wizytę: "(...) bardzo gościnnie nas przyjmowano, po dwugodzinnym pobycie i rozmowie pożegnaliśmy się i wrócili do szpitala".

Wieczór sylwestrowy żołnierze rozpoczęli od mszy świętej w szpitalnej kaplicy. Po mszy w jednej z sal odbyła się wspólna kolacja przy muzyce orkiestry wojskowej, po kolacji długo trwała radosna zabawa. Jak wyglądała, możemy się jedynie domyślać, pewnie pękła nie jedna butelka wina, może tańczono, może z Adamem bawiła się siostra Zina? Autor pamiętnika dyskretnie milczy o kulisach tej sylwestrowej nocy. Jedno jest jednak pewne, dla Adama i jego kolegów były to ostatnie beztroskie chwile na tyłach. Już niedługo po powrocie z rekonwalescencji wzięli udział w wielkiej przełomowej bitwie frontu wschodniego, bitwie zwanej gorlicką.

Już w marcu 1915 roku Adam znalazł się na terenie, gdzie miała rozegrać się bitwa. 21 marca, jak opisuje w swoim pamiętniku, jego oddział znalazł się w okolicy Łużnej, budowali tam zasieki, które nocą wynosili na pozycje wojsk austriackich. 25 marca przeniesieni zostali do Bielanki, tu budowali okopy dla 100. Pułku Piechoty. Oddział Adama jeszcze kilkakrotnie zmieniał swoją dyslokację, między innymi znaleźli się w Bystrej, gdzie kopali wilcze doły, czyli zamaskowane rowy, czasami z ostrymi palami wbitymi pionowo w ziemię. W ostatnich dniach kwietnia Adam ponownie znalazł się w okolicy Łużnej.

Bitwa gorlicka rozpoczęła się 2 maja, z relacji Dmochowskiego wiemy, że dzień ten był cudowny i ciepły. Adam ze swoich pozycji obserwował walki o wzgórze Pustki. 12. Krakowska Dywizja Piechoty, 56. Wadowicki oraz 100. Cieszyński Pułk Piechoty zdobyły pozycje rosyjskie, ponosząc jednak ogromne straty. Atak poprzedzony został ostrzałem artyleryjskim. Na znaczne siły wojsk rosyjskich skoncentrowane w pobliżu wzgórza Pustki poprowadziła atak artyleria pod dowództwem Tadeusza Rozwadowskiego.

"Na odgłos tych armat rozległ się huk straszny na całej linii, biło ze wszystkich baterii około 500 sztuk armat" - zapisał Adam w swoim pamiętniku. "Huk straszny, nieprzerwany, bum, bum, bum, strach przejmował zgrozą, co się działo na górze Pustki, od tysiąca pocisków ziejących ogniem wszystko się łamało, kruszyło i przewracało (…) huk i świst pocisków przepełniał powietrze straszliwie (…) my przy swych miotaczach obserwowaliśmy całe pole bitwy i zniszczenia" - czytamy dalej. Adam Dmochwski szczęśliwie przeżył wojnę, po jej zakończeniu osiadł w Nowym Sączu, gdzie pracował na kolei.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie