"Szable" z Oświęcimia gotowe do rywalizacji w europejskiej lidze akademickiej. Przedstawiono projekt i sztab szkoleniowy

Jerzy Zaborski
Jerzy Zaborski
To oni będą odpowiadać za realizację projektu hokeja akademickiego w Oświęcimiu, od lewej: Albert Tumulik (przygotowanie fizyczne),  Adam Żogała, Sławomir Wieloch (ambasador projektu), Wojciech Stachura
To oni będą odpowiadać za realizację projektu hokeja akademickiego w Oświęcimiu, od lewej: Albert Tumulik (przygotowanie fizyczne), Adam Żogała, Sławomir Wieloch (ambasador projektu), Wojciech Stachura Fot. Jerzy Zaborski
W Oświęcimiu biorą „szable w dłoń”. Nie po to jednak, aby Baśkę uwolnić od zbója. Czy jednak młodzież, mająca szansę płynnego przejścia w seniorskie granie w hokeju na lodzie okaże się godna epoki? W każdym razie, ruszają w bój.

Na początek przywołaliśmy słowa piosenki kultowego kabaretu „Elita”, ale nie po to, żeby wykpić projekt, ale właśnie go wesprzeć i być może wskazać największą bolączkę młodych zawodników, czyli być może braku wiary we własne możliwości.

Bez szans na rozwinięcie skrzydeł

To, że młodzi zawodnicy łatwo się poddają, kończąc przygodę z hokejem na lodzie po zakończeniu wieku juniora, wynika głównie z braku perspektyw na rozwinięcie skrzydeł. Przy lidze open, czyli możliwości zatrudniania przez kluby dowolnej liczby obcokrajowców, nie ma miejsca dla „swoich”, bo klubów w ekstraklasie jest raptem kilka.

Krajowa centrala, utrzymując przez kolejny sezon „zielone światło” dla obcokrajowców, walnie przyczynia się do niszczenia rodzimego hokeja, zamiast skupić się na „wyprodukowaniu” swojego towaru. Jeśli na rynku pojawiłoby się grupa nowych zawodników, to i wybór byłby większy, a - co za tym idzie – zawodnicy nie żądaliby zbyt wygórowanych apanaży, co jest głównym argumentem klubowych działaczy, wolących zatrudniać tańszych obcokrajowców. Argumentów prezesa, głoszących o niezmienności zasad w trakcie ich trwania, wielu nie kupuje. Trzeba umieć podjąć trudne decyzje, nawet, jeśli są one niepopularne.

Przypomnę, że za czasów prezesów Zenona Hajdugi i Kazimierza Woźnickiego, w trakcie trwania rozgrywek skrócono fazę zasadniczą o jedną rundę, żeby dać czas reprezentacji na przygotowania do turnieju olimpijskiego, a w jej składzie występowali wówczas: Mariusz Czerkawski, Krzysztof Oliwa, Jacek Płachta, Waldemar Klisiak, Leszek Laszkiewicz i kilka innych sław. Było trochę krzyku, ale projekt przeszedł. Zamykanie się na swoich zawodników jest „ślepą ulicą”.

- Wypada tylko przyklasnąć pomysłowi powołania drużyny akademickiej w Oświęcimiu, mogącej rywalizować na arenie międzynarodowej – powiedział Sławomir Wieloch, olimpijczyk, który został ambasadorem projektu drużyny akademickiej. - Zawodnicy wchodzący w wiek seniora mogą poznać inne style gry, co jest bardzo ważne. Studenci zyskują kilka lat na okrzepnięcie w seniorskim hokeju, mając szansę zaprezentowania swoich możliwości. Wierzę, że po takim kilkuletnim cyklu nie będą mieli kłopotów z wejściem w seniorskie granie.

Były olimpijczyk rodem z Jastrzębia, który jednak osiadł w Oświęcimiu, a barw Unii bronił w czasach jej największych sukcesów na arenie krajowej, będzie wspierał zawodników mentalnie, w miarę swoich możliwości. Sam pracował pod okiem trenerów z różnych krajów, w tym także „Cara” Sidorenki, a ten słynął z szorstkiego podejścia do zawodników.

- Zawsze powtarzam młodym chłopcom, że trzeba mieć hokej w sercu, bo tak powinno być, jeśli dla kogoś jest to pasja, a w dalszej perspektywie droga lepszego i ciekawego życia – uważa Sławomir Wieloch. - Sam zawsze chciałem grać, żeby mieć lepszą przyszłość niż mój tata pracujący w kopalni. Wiadomo, że w polskim hokeju nie zarabia się tyle, żeby po zakończeniu kariery mieć spokojną „emeryturę”. Zawsze, jeśli coś robisz, to rób to dobrze. Półśrodki nie zapewnią sukcesu – tymi słowami były olimpijczyk wskazał przyszłym zawodnikom motto do pracy.

Łączenie nauki ze sportem

Rozgrywki w lidze akademickiej wzorowane są na amerykańskiej lidze NCAA. Ambasador ligi, Lubomir Sekerasz, właśnie w takim modelu rozgrywek sam uczestniczył, występując za oceanem. Teraz taki system rozgrywek wprowadza w Europie. Początek ligi akademickiej datuje się na 2011 rok, na Słowacji. W pierwszej edycji wystąpiły cztery drużyny. W najbardziej licznych rozgrywkach startowało 13 ekip.

- Powołanie drużyny akademickiej pozwoli nam na całkowite zamknięcie szkolenia, począwszy od unihokeja, czyli dla najmłodszych adeptów, a na drużynie akademickiej skończywszy – podkreśla Katarzyna Kot, prezes UKH Unia Oświęcim.

Prezentacji projektu przysłuchiwali się przedstawiciele samorządu oraz placówek oświatowych. Dyrektor PZ nr 2, Jacek Stoch, zauważył, że być może możliwość kontynuacji hokejowej przygody w drużynie akademickiej sprawi, że do szkoły średniej będzie przychodzić więcej uczniów do klasy hokejowej, bo obecnie ta dyscyplina jest łączna z innymi.

Szable Oświęcim są trzecim zespołem, który będzie walczył w europejskiej lidze akademickiej. Wcześniej występowały w niej ekipy z Nowego Targu i Krynicy.

A kto może grać w lidze akademickiej? Obecni w Oświęcimiu przedstawiciele organizatora rozgrywek, Słowacy Frantiszek Sadecky i Peter Szpankowicz, wyjawili, że mogą w nich grać zawodnicy od 18 do 30 lat. Pod warunkiem, że w danym sezonie nie są związani kontraktem z profesjonalną drużyną. Każdy z nich może natomiast posiadać indywidualnego sponsora lub być stypendystą. Ostateczną liczbę uczestników ligi poznamy na przełomie lipca i sierpnia 2021. Na razie, łącznie z Szablami, jest osiem drużyn.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie