Tajemniczy Sobolewski, kapitan Wisły bije rekordy

Piotr Tymczak
Andrzej Banas
Kapitan Wisły Radosław Sobolewski ostatnio znów jest w wyśmienitej formie. Problem w tym, że nie chce o tym rozmawiać. Dla dziennikarzy jest piłkarzem skrytym i tajemniczym, którego ciężko namówić na to, aby podzielił się swoimi przemyśleniami.

- Niektórzy lubią dużo mówić, inni wolą mniej - komentuje kolega z drużyny Kamil Kosowski. - Radek ma mocną osobowość, taką jaką powinien mieć kapitan i lider zespołu. Między nami zachowuje się normalnie, pożartuje. Można powiedzieć, że jest konkretny.

Na co dzień "Sobol" nie mówi za wiele, po porażkach lepiej do niego nie podchodzić, ale nie jest ponurakiem. Potrafi rzucić cięty dowcip.

- Jest człowiekiem z dużym charakterem, to bardzo ambitna osoba. Jego bardzo dobrą cechą jest bezpośredniość. Potrafi powiedzieć wprost, co mu się nie podoba, nie owija w bawełnę - zaznacza Łukasz Burliga. Jest zadowolony, że w szatni siedzi obok "Sobola". - Rozmawiamy często na różne tematy. Zawsze stara się być pomocny - dodaje Burliga.
Wyśrubował rekord

Akcję z Radosławem Sobolewskim w roli głównej z ostatniego meczu z Pogonią Szczecin można oglądać wiele razy. Jest zaciętość, dynamika, efektowny gol, a na koniec wrażenie artystyczne. "Sobol" rozpędza się, mija trzech rywali, strzela bramkę, a później wykonuje gest triumfu, jak solista rockowej kapeli, który po pasjonującym wykonaniu przeboju kładzie na scenie stojak od mikrofonu i rzuca fanów na kolana. Po meczu trenerzy, eksperci piłkarscy, koledzy z drużyny i kibice zaczęli powtarzać, że Sobolewski znów jest w znakomitej formie i chcieliby go takiego oglądać zawsze. - Jak dla mnie gra bardzo dobrze. Tak ma być. Oby tak co mecz - mówi Kosowski.

Co prawda mijani przez "Sobola" rywale to nie byli obrońcy liderującej Legii, a słabej Pogoni, a gola w lidze zdobył pierwszy raz od października 2010 roku, ale czar pozostał. Do tego kapitan wiślaków wyśrubował swój własny rekord najstarszego strzelca w oficjalnym meczu Wisły. Rekordzistą został kilka dni wcześniej, zdobywając gola w meczu Pucharu Polski z Jagiellonią. Z Pogonią trafił do siatki mając 36 lat i 94 dni. Na tę okazję powiedział kilka zdań dla oficjalnego serwisu "Białej Gwiazdy": - Nie mam jakiegoś swojego przepisu na piłkarską długowieczność. Na pewno jest mi bardzo miło, że zapisałem się w historii Wisły.

W meczu z Pogonią kapitan Wisły, odbierając piłkę rywalowi, zapoczątkował też akcję dającą drugą bramkę. Krótko mówiąc, na boisku rządził. Jego wyczyny z ławki rezerwowych obserwował Łukasz Garguła. - "Sobol" pomimo lat, które ma, jest bardzo dobrym piłkarzem. W jego przypadku, jeśli się dobrze czuje fizycznie, to drużyna ma z tego duży pożytek, tak w defensywie, gdzie dużo pracuje, odbiera piłki rywalom, jak i czasem w ofensywie, gdzie potrafi zagrozić rywalom i zdobywa bramki. Widzieliśmy to w ostatnich meczach - mówi "Guła".

Burliga dodaje, że Sobolewski bardzo dobrze potrafi zmotywować drużynę na boisku. Gdy trzeba, to coś podpowie, nieraz krzyknie dla zwiększenia ducha walki. - Radek ma jeszcze jedną cechę bardzo ważną dla profesjonalnego piłkarza - kiedy gra z drużyną przykładowo z niższej ligi, to będzie tak samo skoncentrowany i tak samo będzie walczył jak z zespołem, który jest faworytem w meczu z Wisłą - zauważa Kosowski.

Zostać w Wiśle

Sobolewski ma szansę pobić jeszcze jeden wiślacki rekord długowieczności i stać się najstarszym zawodnikiem reprezentującym barwy "Białej Gwiazdy" w oficjalnym meczu. Na razie jest nim Angelo Hugues, który wystąpił w bramce Wisły mając 36 lat i 218 dni. "Sobolowi" kontrakt w Wiśle kończy się w czerwcu. Kapitana wiślaków zapytaliśmy, czy skoro jest w tak dobrej formie, to zamierza kontynuować karierę. Teraz nie chciał się jednak do tego odnieść.

Podczas ostatniego wywiadu, jakiego nam udzielił w listopadzie ub.r., powiedział jednak: - Chciałbym zostać w Wiśle i jeszcze utrzeć niektórym nosa. Tym, którzy już mnie skreślili. Wszystko będzie zależeć od mojej dyspozycji, zdrowia. Jeżeli poczuję, że już nie dam rady, to zrezygnuję. Na razie wiem, że mogę dać zespołowi bardzo dużo.

Trener Wisły Tomasz Kulawik mówi: - Niech Radek bije rekordy jak najdłużej. Dużo zależeć będzie od tego, czy będą go omijać kontuzje. Tego mu życzę. W jego wieku, kiedy doznaje się kontuzji, rehabilitacja jest dużo dłuższa niż u młodszych zawodników.

W przypadku Sobolewskiego wiele będzie więc zależeć od zdrowia. Poprzedni sezon był dla niego stracony z powodu poważnej kontuzji ścięgna Achillesa i operacji. Jesienią jego grze czegoś brakowało, tak jak całej drużynie Wisły. W tym roku "Sobol" wrócił do wysokiej formy. Przez ostatni tydzień nie trenował - leczył uraz łydki. Trener Kulawik liczy jednak, że od dziś Sobolewski wróci do zajęć i poprowadzi do boju drużynę w najbliższym meczu z Lechią w Gdańsku.

Możesz wiedzieć więcej!Kliknij, zarejestruj się i korzystaj już dziś!

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
baqsior

W jedynym meczu 19. kolejki IV ligi krakowsko-wadowickiej, rozegranym w niedzielę na sztucznej trawie boiska Nadwiślanu, Jutrzenka Giebułtów przegrała z Karpatami Siepraw 0-2.
W 90 minucie - po brutalnym ataku Tomasza Targosza z Jutrzenki na 19-letnim Łukaszu Doboszu - gracz z Sieprawia opuścił murawę na noszach pogotowia ratunkowego. Otwarte złamanie nogi tuż nad kostką na dłużej wykluczy z gry młodego piłkarza. Kiedy mecz dobiegał końca i sekundy dzieliły nas od gwizdka doszło do fatalnego w skutkach wydarzenia. Targosz brutalnie zaatakował będącego przy piłce Dobosza i od razu było jasne, że doszło do nieszczęścia. Złamana kość przebiła nad kostką getrę na wylot.....

R
R22

Takich ludzi dziś ciężko spotkać

Dodaj ogłoszenie