Relacja znad rzeki Prądnik
"Z profesorem Mariuszem Czopem przeprowadziliśmy społeczny monitoring rzeki na granicy Krakowa i Zielonek. Zastaliśmy obrazki rodem z nielegalnego wysypiska śmieci, a nie naturalnego cieku wodnego, którym teoretycznie jest Prądnik. Sprawę zgłosiliśmy do służb, na miejscu pojawiła się policja, straż miejska z Krakowa, straż gminna Zielonek, pracownicy RZGW w Krakowie.
Społeczne akcje sprzątania rzek są szczytne, jednak bez zgłaszania takich nielegalnych wysypisk bezpośrednio do służb nic się nie zmieni. Sprawcy muszą zostać ukarani.
Pomimo tego, że co roku wyławiamy śmieci z podkrakowskich rzek, odpady cały czas przybywają, a efekt sprzątania jest krótkotrwały.
Niektórzy "lekkomyślni" mieszkańcy, w tym wypadku ślady wskazują na mieszkańców Zielonek, wyrzucają worki ze śmieciami prosto do rzeki, na brzegach widać też miejsca nielegalnego składowania odpadów budowlanych, beczki po ropie...
Wykryciem sprawców powinny zająć się służby i włodarze gmin zgodnie z kompetencjami i obowiązującym prawem" - relacjonuje Paweł Chodkiewicz.
