MKTG SR - pasek na kartach artykułów

To niemożliwe, by po tysiącu ludzi, którzy tu żyli, nie została bodaj jedna łyżeczka!

Krystyna Trzupek
Krystyna Trzupek
Arch. Sztetl Mszana Dolna
O potrzebie ratowania pamięci o mszańskich Żydach mówi Urszula Antosz-Rekucka z Mszany Dolnej, wyróżniona prestiżowym odznaczeniem „Chroniąc Pamięć”, przyznawanym Polakom zaangażowanym w zachowanie dziedzictwa polskich Żydów i dialog polsko-żydowski.

FLESZ - Ile Polak musi pracować na iPhone’a?

od 16 lat

Skąd w Pani ta fascynacja judaizmem?
Szukając w historii rodziny jakichkolwiek powiązań żydowskich - bo wszyscy mi mówili: ,,co to za dziwna miłość, coś musisz mieć w genach", usłyszałam od mamy: ,,Genów żydowskich nie masz, ale kilka kropel mleka od żydowskiej matki, tak". Mama pochodziła z kieleckiego, z niewielkiej wsi Broniszów, koło Kazimierzy Wielkiej. Gdy wybuchła wojna i były bombardowania, schronili się wspólnie z rodziną żydowską w jarze, tuż za domem.

Gdy jednak sytuacja się przedłużała, babcia poszła nakarmić bydło, czy przynieść coś do jedzenia, a moja maleńka wówczas mama zaczęła za nią płakać. I wtedy ta żydowska mama, która miała niemowlę przy piersi, na moment przystawiła do niej moją 2-letnią mamę, by ją uspokoić. Niestety, ci ludzie zginęli w Zagładzie. Razem z innymi Żydami zostali wywiezieni do Skalbmierza i wymordowani, podobnie jak było to w Mszanie. Potem tata opowiedział swoje świadectwo, gdy jako 7-8 latek był świadkiem zastrzelenia na ulicy Mszany Dolnej ojca-Żyda, który z dwoma małymi synkami i wózkiem, zbierał prawdopodobnie złom. Gestapowiec idący z drugiej strony podobno bez żadnego powodu wyjął pistolet i na oczach tych chłopców zastrzelił ojca.

Potem kazał im załadować ciało na wózek i zawieźć na cmentarz. Tata jeszcze w późnej starości, opowiadając to, wzruszał się i łamiącym głosem mówił, że do dziś brzmi mu w uszach rozpaczliwy płacz tych chłopców. Mając w pamięci takie historie, nietrudno zrozumieć, że poczułam się niejako zobowiązana, by tę pamięć po zamordowanym narodzie ratować.

I robi to Pani na wiele sposobów
Cieszę się, że dzięki stypendium z Forum Dialogu mogłam stworzyć stronę internetową ,,Sztetl Mszana Dolna" (i jej odpowiednik na fb), gdzie gromadzę wszystkie materiały, jakie udało mi się na temat historii mszańskich Żydów pozyskać przez ponad 20 lat.

Ale sama wiedza to za mało, trzeba dbać o przestrzeń publiczną, dlatego zainicjowaliśmy m.in. nazwanie ostatniej drogi Żydów na śmierć na Pańskim Aleją Pamięci Ofiar Holokaustu, doprowadziliśmy do postawienia tablicy pamiątkowej w miejscu synagogi oraz uhonorowania mszańskich Sprawiedliwych, Stefanii i Józefa Wacławików, Dębem Pamięci na mszańskim Rynku. We wszystkie te miejsca prowadzę młodzież, moich uczniów i inne zainteresowane osoby, by pamięć żyła i trwała.

Nowe wyzwania?
Pomnik przy zbiorowej mogile na Pańskim, zaprojektowany i sfinansowany przez jednego z ocalonych, Kubę Weissbergera, który niszczeje i wymaga pilnego remontu. Nadto odkryłam, że mamy w Mszanie nie dwa (poza Pańskim jeszcze jest mniejsza mogiła zbiorowa, przy ul. Ogrodowej), a trzy miejsca zbiorowego pochówku Żydów z czasów okupacji. Ofiary były zabijane pojedynczo, jak wspomniany ojciec dwóch chłopców, rozstrzeliwane na podwórzu Gminy, czyli w przejętym przez nazistów domu adwokata Streimera, który z rodziną schronił się na wschodzie, w parku, przed synagogą, na prywatnych posesjach, a także w sądzie (gdzie obecnie pracuję, bo jest to jeden z budynków ZSTI).

Te wszystkie osoby były chowane w zbiorowych mogiłach na terenie cmentarza żydowskiego. Na podstawie dokumentów i wspomnień szacujemy, że spoczywa tam nawet kilkadziesiąt osób! Dlatego z Fundacją ,,Zapomniane" oznaczyliśmy symbolicznie to miejsce drewnianą macewą, ale w przyszłości trzeba by postawić coś trwalszego, bodaj jedną symboliczną, ale kamienną macewę z informacją o Ofiarach. Same te dwie inwestycje to koszt co najmniej 30 tys. Utrzymanie strony internetowej to także realne koszty, dlatego na wiosnę powołaliśmy także Fundację Sztetl Mszana Dolna. Fundacje mają większe możliwości pozyskiwania grantów, otworzyliśmy także konto, na które osoby i z Polski, i zza granicy, mogą ofiarować nawet niewielkie datki, by wesprzeć te ważne działania. Liczymy też na pomysły, inicjatywy, współpracę innych osób, władz, szkół czy osób indywidualnych. Ze swej strony oferujemy działania edukacyjne, troskę o historię, kształtowanie postaw szacunku i empatii. Są one potrzebne, gdyż - zajmując się tą tematyką, co jakiś czas dostaję antysemicki hejt, próby obrażania, czy dyskredytowania.

Żydzi to dalej trudny temat dla mieszkańców Mszany?
Na pewno wiele zmienia się na lepsze, wzrasta świadomość i zmienia się mentalność - cieszę się, że pracując z młodymi ludźmi widzę to. Jednak zastałe uprzedzenia także istnieją, a w naszym środowisku także pewna tabuizacja tematu. Ludzie obawiają się na przykład przyjść na organizowane przez nas obchody upamiętniające, żeby ktoś nie pomyślał, że są Żydami - takie słyszymy komentarze czasami. Nadto taka dziwna rzecz - mimo wielokrotnych apeli, nie udało się nam pozyskać ani jednej pamiątki po mszańskich Żydach. A przecież to niemożliwe, by po tysiącu ludzi, którzy tu żyli, nie została bodaj jedna łyżeczka!

Mam porównanie, bo koledzy zajmujący się podobną tematyką np. w Bieczu, Bobowej, Nowym Sączu, mają spore zbiory artefaktów, a u nas nic! Przypuszczalnie to także lęk przed ujawnieniem, że się ma cokolwiek wspólnego, a przecież wiele osób choćby mieszka w pożydowskich domach.

Jakie stereotypy krążą na temat Żydów?
Irracjonalne. Jednym z nich jest np.: twierdzenie, że Żydzi do wypieku macy, czyli przaśnego chleba na święto Paschy potrzebują chrześcijańskiej krwi. Kto sądzi, że to zabobon sprzed wieków, muszę go rozczarować: współczesne badania socjologiczne pokazują, że aż około 20 procent Polaków uważa, że coś musi być na rzeczy! To totalna bzdura!

Dwa tygodnie temu, 4 lipca wspominaliśmy dramat pogromu kieleckiego w 1946 r., kiedy niedobitki Żydów ocalałych z holokaustu wróciły do Kielc, po koszmarnych przeżyciach i poszła plotka, że złapali Henia, chłopca na macę; doszło tam do samosądu.

I to nie naziści, tylko nasi rodacy, zapędzili Żydów do rzeki i tam ich kamienowali. Było ok. 40 ofiar śmiertelnych i drugie tyle rannych. A okazało się, że chłopczyk uciekł i znalazł się po kilku dniach. Wie pani, od czego zaczął się holokaust Żydów?

Od dehumanizacji?
Tak. Najpierw mówi się: to nie jest taki sam człowiek jak my, to jest gorszy człowiek, potem się mówi, to właściwie nie jest człowiek, tylko to są podludzie, potem, to są insekty, które trzeba zabić, zagazować. Na gali wyróżnienia ,,Chroniąc Pamięć" wspomniałam o pani prof.Helen Krag z Kopenhagi, potomkini rodziny Schwitzerów z Mszany.

Opowiadała ona, że gdy zebrała się na odwagę zmierzenia z traumą Zagłady, była już na emeryturze. I dotarło o niej, że jej babcia, Jochwed, była dokładnie w tym samym co ona wówczas wieku, gdy zginęła w Treblince. I że ogarnął ją taki wielki, irracjonalny żal, że nie mogła tej babci uratować. Ja odczuwam dokładnie to samo, gdy słyszę te potworne historie o śmierci naszych żydowskich sąsiadów: absurdalny, ale autentyczny ból że nie mogłam nic zrobić, by ich ocalić.

Dlatego próbuję ocalać chociaż pamięć o nich. A wracając do pytania o tę moją dziwną ,,miłość" - jest taki Psalm, a psalmy jak wiadomo łączą nas z Żydami, bo pochodzą ze Starego Testamentu. Otóż w psalmie 16 są takie słowa: ,,wzbudził On we mnie miłość przedziwną do tych, którzy mieszkają na Jego ziemi". I ilekroć odmawiam te słowa, czuję, że są one właśnie o mnie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo

Materiał oryginalny: To niemożliwe, by po tysiącu ludzi, którzy tu żyli, nie została bodaj jedna łyżeczka! - Gazeta Krakowska

Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska