Trzetrzewina. Sądeczanie pożegnali Monikę Kowalczyk, znaną sądecką dziennikarkę [ZDJĘCIA]

Tatiana Biela
Tatiana Biela
Monika Kowalczyk spoczęła na cmentarzu parafialnym w Trzetrzewinie fot. Tatiana Biela
Tłumy sądeczan pożegnały w czwartkowe popołudnie Monikę Kowalczyk, znaną dziennikarkę i byłą szefową nowosądeckiego oddziału "Gazety Krakowskiej". Monika od wielu lat walczyła z ciężką chorobą nowotworową, zaś w ostatniej drodze towarzyszyła jej zarówno rodzina, jak i przyjaciele oraz dziennikarze ze wszystkich sądeckich mediów. Została pochowana na cmentarzu parafialnym w rodzinnej Trzetrzewinie (gm. Chełmiec).

FLESZ - Tempo szczepień w Polsce wyraźnie spada

Monika Kowalczyk, absolwentka historii sztuki KUL, związana była z nowosądeckimi redakcjami od ponad 20 lat. Karierę dziennikarską rozpoczęła w nieistniejącym już Radio Echo, by następnie z powodzeniem kontynuować ją m.in. w "Gazecie Wyborczej", "Sądeczaninie", "Dzienniku Polskim" oraz "Gazecie Krakowskiej". Trudno znaleźć w stolicy regionu dziennikarza, który na jakimś etapie swojej kariery zawodowej nie pracowałby razem z Moniką.

- Uczciwa, rzetelna, wymagająca. Zawsze stawiała w centrum człowieka i jego problemy - tak wspominają Monikę Kowalczyk osoby, które miały okazję z nią współpracować.

Choć przez ostatnie kilka lat choroba systematycznie odbierała jej siły, dziennikarstwo nigdy nie przestałoby być wielką życiową pasją Moniki. Należała do coraz mniej licznej grupy dziennikarzy, dla których nie liczył się wyścig na "kliki" czy "odsłony" ale dobrze wykonana dziennikarska robota, której uczyła młodych adeptów zawodu.

- Pamiętajcie, że piszemy dla ludzi i naszym obowiązkiem jest robić to najlepiej jak potrafimy - przypominała w trakcie codziennej pracy redakcyjnej.

Dla Moniki czytelnik był zawsze na pierwszym miejscu i nawet w obliczu śmiertelnej choroby, nie rezygnowała z wysokich standardów zawodowych, których wymagała także od swojego zespołu. Nie chciała " chodzić na skróty", nie tolerowała bylejakości i pseudo dziennikarstwa.

- Coraz mniej w tej pracy misji, coraz więcej banału i pisania o niczym - komentowała ze smutkiem rzeczywistość naszego zawodu.

Monika znaczyła wiele dla wielu różnych osób i dla różnych środowisk. I to właśnie ich przedstawiciele stawili się tłumnie w trzetrzewińskim kościele, by towarzyszyć sądeckiej dziennikarce w jej ostatniej drodze. I chyba nam wszystkim zapadły w pamięć słowa księdza celebrującego mszę pogrzebową.

- Nie ważne jak długo człowiek długo żyje, ważne czy żyje pełnią życia.

Monika odeszła w wieku 47 lat, ale wszyscy, którzy ją znali nie mają w tej kwestii żadnych wątpliwości. Korzystała z każdej darowanej jej minuty aż do samego końca.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie