Niestety, nasze dotychczasowe starania o fundusze na odbudowę kościoła w Libuszy spełzły na niczym - mówi Mirosław Wędrychowicz, burmistrz Biecza, nie kryjąc rozżalenia.
Gospodarz miasta planował złożenie wniosku o dotację na odbudowę do unijnego programu ochrony zabytków. Okazało się jednak, że przepisy dotyczące programu infrastruktura i środowisko mówią: nie można przekazać pieniędzy w sytuacji, gdy rekonstrukcja przekracza 50 procent substancji odtworzeniowej. A tak właśnie jest w przypadku kościoła w Libuszy, który spłonął prawie doszczętnie.
XVI-wieczna świątynia stanęła w ogniu w nocy z pierwszego na drugi lutego 2016 roku. Mieszkańcy Libuszy zerwali się na równe nogi, gdy tuż po pierwszej w nocy wybudził ich ryk syren strażackich. Natychmiast zbiegli się na miejsce. Byli jednak bezradni, tak samo zresztą, jak strażacy.
- Wiedzieliśmy, że sprawa jest przegrana. Płonął dach, wieża i południowa ściana kościoła. Języki ognia buchały z okien i drzwi - wspomina Dariusz Surmacz, oficer prasowy PSP w Gorlicach.
Walka z żywiołem trwała ponad siedem godzin, w akcji uczestniczyło aż 150 strażaków. Z nastaniem świtu wszystkim ukazał się dramatyczny widok. Z drewnianej konstrukcji pozostał tylko szkielet. To ogromna strata nie tylko dla miejscowych. Był to jeden z zabytków na Szlaku Architektury Drewnianej.
- Dla parafian ta świątynia miała niezwykłą wartość. Przez pokolenia tutaj przyjmowali chrzest, sakrament małżeństwa - wzdycha ks. Stanisław Dębiak, proboszcz parafii w Libuszy.
Gdy okazało się, że nie ma szans na unijne dofinansowanie, władze Biecza zapukały do drzwi Ministerstwa Kultury, bo szesnastowieczny kościół w Libuszy nadal figuruje w rejestrze zabytków.
- Tu jednak też spotkała nas niemiła niespodzianka - opowiada Mirosław Wędrychowicz. - Okazało się, że ze środków krajowych obecnie można działać tak jak z unijnych, czyli możliwe by było ich pozyskanie, gdyby kościołek zachował się, choć w połowie - dodaje.
Tak kiedyś wyglądały Gorlice! [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]
Samorząd Biecza nie składa broni i teraz zamierza się ubiegać o środki z funduszy norweskich.
- W tej chwili analizujemy dokumenty - relacjonuje burmistrz Biecza. - Jeśli tylko znajdziemy jakieś możliwości, to natychmiast zaczniemy przygotowywać wniosek, mogę zapewnić, że wykorzystamy każdą możliwość, by odbudować tę wspaniałą świątynię - podkreśla.
Ksiądz Stanisław Dębiak bardzo kibicuje staraniom władz gminy: - Parafianie chcą odbudowy, ale sami nie udźwigniemy takiego ciężaru - mówi. - Wierzę, że z bożą pomocą się uda. Wspomagam burmistrza, jak tylko mogę i jestem na każde zawołanie, jeśli tylko w czymś mogę pomóc. Jednak czy uda się uzyskać środki, to teraz naprawdę trudne pytanie - dodaje.
Gotowa jest już pełna dokumentacja związana z pożarem kościoła w Libuszy. Liczy kilka tomów. Biegli zbadali między innymi to, jakimi materiałami impregnowane były ściany kościołka, z jakich wykonana została instalacja elektryczna. Teraz zajmie się nimi znawca z zakresu pożarnictwa.
- Dowodzący akcją ratowniczą, na podstawie przebiegu pożaru wpisał w dokumentację prawdopodobną przyczynę pożaru - mówi Dariusz Surmacz, oficer prasowy KP PSP w Gorlicach. - W przypadku świątyni w Libuszy podał podpalenie. Jednak ostatnie zdanie będzie należało do biegłego - dodaje.
Sprawa pożaru badana początkowo w gorlickiej prokuraturze, jest obecnie prowadzona przez tę w Nowym Sączu.
- To bardzo skomplikowana materia - mówi Leszek Karp, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu. - Niestety nadal nie mamy podstawowego dla nas dokumentu, czyli opinii biegłego z zakresu pożarnictwa. Nie można w związku z tym powiedzieć, co było powodem pożaru, czy tragiczne zwarcie w instalacji, czy też było to, podobnie jak w 1986 roku, podpalenie - kończy.
Wówczas ustalono, że odpowiedzialny za to mężczyzna przyniósł kilka wiązanek z sąsiadującego z kościołem cmentarza, ułożył je pod ścianą świątyni, podlał benzyną i podpalił. Był chory psychicznie.
Follow https://twitter.com/gaz_krakowskaWIDEO: Co w kulturze piszczy? Kultura Gazura, odc. 8 (16.06.2017)