Wadowice. Czy to już pora na alarm smogowy?

Bogumił Storch
Bogumił Storch
Niecałe 30 metrów od punktu pomiaru jakości powietrza z kamienic wydobywa się gęsty dym... Bogumił Storch
Burmistrz Wadowic stwierdził, że jeśli pyłów w powietrzu będzie za dużo, to ogłosi w mieście alarm smogowy. Okazuje się jednak, że niewiele to by zmieniło.

Po pierwszym dniu działania stacji pomiarowej w Wadowicach, w nocy z poniedziałku na wtorek, o godz. 1 było 854 mikrogramów pyłu zawieszonego na metr sześcienny powietrza, przy dopuszczalnych 50 mikrogramach. To ponad 17-krotne przekroczenie normy.

Minęło od tego czasu 1,5 tygodnia. Nawet jeśli potem wyniki nieznacznie się na kilka godzin poprawiały, to pierwszy pomiar już kilka razy był pobity. Zazwyczaj nocą. Od tego czasu ani razu powietrze nie poprawiło się na tyle, by można było bezpiecznie nim oddychać.

Nic więc dziwnego, że wielu mieszkańców jest przerażonych takimi danymi.

- Jeśli aparat do pomiarów zostałby ustawiony kilkaset metrów dalej, choćby na ulicy Zatorskiej, to wyniki byłyby jeszcze gorsze, bo tam są stare kamienice z piecami węglowymi. Zresztą gołym okiem widać, że w Wadowicach siekierę można zawiesić wieczorami - mówi Marcin Dudek, jeden z mieszkańców Wadowic.

Ludzie zrozumieli, że jest się czego obawiać.

- Sytuacja jest poważna. Jeśli zajdzie taka potrzeba, nie zawaham się ani chwili przy ogłoszeniu alarmu smogowego - zapowiedział już po pierwszym dniu działania pyłomierza burmistrz Mateusz Klinowski.

Do tej pory takiego alarmu nie ogłosił, ale wadowiczanie zastanawiają się, co to mogłoby dla nich oznaczać.

W miastach, gdzie alarm już ogłaszano, zalecano m.in. pozostawanie w domach, a jeśli już ktoś musi wyjść na zewnątrz, to powinien skorzystać z maseczki. Takie właśnie rozwiązanie burmistrz Klinowski promuje na swojej stronie internetowej.

Według listy działań krótkoterminowych zamieszczonej w Programie Ochrony Powietrza dla województwa małopolskiego same maski to za mało. Można m.in. zmniejszyć ruch pojazdów w centrum miasta, czasowo ograniczyć pracę najbardziej trujących przedsiębiorstw, zakazać palenia w kominkach, a także zawiesić uciążliwe prace budowlane.

Burmistrz tłumaczy jednak, że to nie takie proste, bo jak wskazać, które zakłady kopcą najbardziej, jeśli nie ma przepisów umożliwiających sprawdzenie tego.

- W Polsce nadal nie ma żadnych norm emisyjnych dla pieców i norm jakości paliw - mówi Mateusz Klinowski.

Według niego problem mogłaby rozwiązać tylko całkowita likwidacja największych źródeł zanieczyszczeń.

- Według posiadanych przez nas danych, obecnie w gminie Wadowice mamy 5,6 tysiąca zwykłych pieców węglowych, w których da się palić byle czym, a to właśnie ten rodzaj emisji stanowi główne źródło smogu - mówi.

W sezonie zimowym straż miejska skontrolowała 509 posesji i nałożyła 47 mandatów na kwotę 4900 zł. Kary na razie, jak widać, nie pomagają.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kinga

Ja rozumiem smog rozumiem wszystko.Odbijam od tematu ale.chce napisac jedno!Wadowice zrobily wieeeelki blad wybierajac tego inbecyla!Sama na niego glosowalam i czuje sie strasznie oszukana.Myslalam ze.mlody ze zmieni sie to kolezenstwo w Wadowicach...a jest co?Jeszcze gorzej... Kare... Guz... i inne dorwaly sie i sie smieja z.ludzi z Koperkiem bucem na czele.MAM NADZIEJE ZE TO BEDZIE JEGO PIERWSZA I OSTATNIA KADENCJA!Wstyd Panie Klinowski wstyd!

Dodaj ogłoszenie