Wadowice. Podejrzany o podwójne, brutalne morderstwo w Stryszowie usłyszał zarzuty, nie przyznał się do winy. Będą kolejne zatrzymania?

Bogumił Storch
Bogumił Storch
Stryszów. To w tym domu doszło do zbrodni Małgorzata Gleń
Jeden z dwóch mężczyzn, podejrzewanych o zabójstwo w Stryszowie, po deportacji z Holandii usłyszał już zarzuty. Nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Jego wspólnik także ma wkrótce usłyszeć zarzuty, ale, jak się okazuje, to nie koniec śledztwa. Niewykluczone są kolejne zatrzymania, bo podejrzani mogli mieć więcej wspólników. AKTUALIZACJA

W marcu o Polski zostali sprowadzeni Mateusz R. i Piotr G., których prokuratura podejrzewa o zabójstwo dwóch osób grudniu ub. r. w Stryszowie k. Wadowic, a następnie podpalenie ich domu w celu zatarcia śladów. Już wcześniej wydano postanowienie o przedstawieniu im kilku zarzutów: w tym zabójstwa, zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, rozboju i usiłowania zabójstwa oraz o przestępstwa narkotykowe.

Mateusz R. i Piotr G., po przetransportowaniu z Holandii, gdzie obaj uciekli, najpierw zostali przewiezieni do komendy wojewódzkiej policji w Krakowie a stamtąd mieli trafić do prokuratury w Wadowicach, by usłyszeć zarzuty, ale wcześniej musieli przejść kwarantannę w związku z przepisami sanitarnymi.

Nie przyznaje się do winy, nie chce składać wyjaśnień

W poniedziałek (7.06.2021) pierwszy z dwóch mężczyzn usłyszał prokuratorskie zarzuty. Dotyczyły one pozbawienia życia dwóch osób. Mateusz R., nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. A co z drugim z zatrzymanych?

W Prokuraturze Rejonowej w Wadowicach wykonane zostały czynności procesowe z udziałem podejrzanego Mateusza R., a następnie Sąd Rejonowy w Wadowicach na wniosek Prokuratury Rejonowej w Wadowicach utrzymał w mocy zastosowany środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. W najbliższym czasie będą wykonywane czynności z udziałem drugiego podejrzanego - mówi "Gazecie Krakowskiej" Janusz Hnatko, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Według naszych ustaleń, wszystko wskazuje na to, że podejrzanych w tej sprawie może być więcej a kluczowe miałyby być zeznania osób, które pomagały obu podejrzanym uciec za granicę i tam zostały wraz z nimi zatrzymane. Prokuratura na razie nie potwierdza tych doniesień, ale jest już pewne, że śledztwo w sprawie brutalnego mordu nadal trwa i, jak mówią nam śledczy "jest rozwojowe".

Postępowanie jest w toku. Z uwagi na etap postępowania nie udziela się bliższych informacji w tej sprawie -wyjaśnia prokurator Hnatko.

Dodatkowo w tej sprawie wobec Patryka R., brata Mateusza R. wydano zarzut pomagania sprawcy przestępstwa, ukrywania sprawcy i zacierania śladów. Grozi mu za to kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Ten ostatni nie został jednak objęty Europejskim Nakazem Aresztowania i nie wrócił do Polski wraz z R. i G.

Czynności procesowe wykonano także z Bartoszem K., który usłyszał zarzut poplecznictwa oraz posiadania narkotyków. Wobec niego zastosowany został dozór policyjny, poręczenie majątkowe i zakaz opuszczania kraju.

Brutalne, podwójne morderstwo w Stryszowie i podpalenie

Do zdarzenia doszło w grudniu 2020 roku w Stryszowie (powiat wadowicki). Piotr G. i Mateusz R. byli tego dnia pod wpływem narkotyków. Przyjechali z Wadowic do Stryszowa, ponieważ mieli tutaj, jak tłumaczyli potem śledczym, porachunki z 58-letnim mieszkańcem tej wsi Henrykiem G. Po wtargnięciu do jego domu mieli znęcać się fizycznie nad tym mężczyzną, potem go zabili. Hałasy zaniepokoiły 53-letnią szwagierkę mężczyzny Małgorzatę G. i jej 28-letniego syna, Konrada, którzy mieszkali w domu obk. Oni również zostali pobici i skrępowani. Kobieta tego ataku nie przeżyła.

Sprawcy, chcąc zatrzeć ślady, podpalili dom ze znajdującymi się w środku zwłokami właściciela, konającą szwagierką oraz poważnie rannym 28-latkiem. Temu ostatniemu, dramatycznie do samego końca walczącemu o życie w oparach dymu, udało się jednak wyswobodzić z więzów i uciec z płonącego budynku oraz zawiadomić służby ratunkowe.

Uciekli do Holandii

Nie przewidzieli tego sprawcy, którzy pewni, że udało im się zamordować wszystkich naocznych świadków, najpierw wrócili do Wadowic, potem spakowali rzeczy osobiste a następnie uciekali dalej: do Opola i przez niemiecką granicę, do Holandii. Kilka dni potem podejrzewani mężczyźni zostali zatrzymani w Niderlandach, wraz z pomagającym im Patrykiem R, bratem Mateusza.

Sąd Rejonowy w Wadowicach jeszcze w grudniu 2020 r. zwrócił się do strony holenderskiej o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec całej trójki. Holendrzy przychylili się do wniosków jedynie w stosunku do podejrzanych o morderstwo a sama procedura ekstradycji trwała blisko pół roku.

Masz informacje? Nasza Redakcja czeka na #SYGNAŁ

FLESZ: Pierwsza pomoc przy wypadkach drogowych. To musisz wiedzieć!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie