"Watra" chce wrócić do roli jaką pełniła przed wojną

Tomasz Mateusiak
Z Dariuszem Gryniewiczem, współwłaścicielem lokalu "Watra" w Zakopanem, o tym, co jego lokal ma do zaoferowania miastu, rozmawia Tomasz Mateusiak

Panie Dariuszu, proszę powiedzieć szczerze. Jak to się stało, że "Watra" w ciągu ostatnich miesięcy z klubu mocno passe stała się muzyczną rewelacją Zakopanego?
(śmiech). To bardzo proste. Nasz lokal jeszcze w momencie powstania - czyli na krótko przed II wojną światową - był miejscem, gdzie toczyło się kulturalne życie miasta. Później różnym jego właścicielom udało się ten charakter zatracić. My ze wspólnikiem w pewnym momencie uznaliśmy, że trzeba ten klimat odbudować.

I chyba wam się udało. W Zakopanem wiele mówi się o tym, że miastu brakuje koncertów. Nie jazzowych, organowych czy muzyki poważnej, bo takie są. Brakuje koncertów muzyki rozrywkowej. Ostatnio to jednak za waszą przyczyną się zmienia.

Skoro tak Pan mówi, to chyba prawda. Faktem jest, że staramy się, by przynajmniej raz w miesiącu zagrał dla nas ktoś, kogo twórczość publiczność rozpoznaje. Może nie są to gwiazdy z tak zwanego "ścisłego topu", bo na nie nas nie stać, ale kilka ciekawych grup czy wokalistów u nas zagrało.

Nie trzeba być takim skromnym. Zespoły "2+1", "Skaldowie", "Eleni", "Varius Manx", "Lombard", T.Love", "Czerwone Gitary" czy Czesław Mozil to gwiazdy, których pod Giewontem domagaliśmy się od lat.
I zagrały na zaproszenie nasze, a nie miasta. To z jednej strony miłe, a z drugiej przykre, bo urząd miasta też mógłby podobne koncerty organizować. Nie robi tego jednak i odnoszę wrażenie, że nie chce pomóc w promowaniu nawet tych naszych koncertów, które są otwarte dla wszystkich. Wystarczy kupić bilet. Naprawdę niedrogi bilet (od 20 zł).

Może miasto ma problem, by was wspomóc, bo... najnowsza historia Pana lokalu jest, powiedzmy, kontrowersyjna. "Watra" w ostatnich latach kilka razy stawała w ogniu. Po pierwszym pożarze długi czas działała bez stosownych pozwoleń.
Te czasy już minęły. Wiem, robiliśmy źle, ale z drugiej strony, gdybym opowiedział historię wszystkich swoich bojów z urzędnikami o odbiór lokalu, to wiele osób spojrzałoby na tę sprawę inaczej. My nie mogliśmy wówczas zamknąć lokalu i czekać miesiąc, dwa, trzy na jego odbiory. Dla nas oznaczałoby to bankructwo. Tak jak mówiłem, to już jednak przeszłość. Po drugim pożarze z wakacji zeszłego roku lokal został gruntownie odbudowany i dziś ma wszelkie pozwolenia na użytkowanie.

Teraz staracie się więc odbudować jego renomę? Renomę klubu muzycznego?
Dokładnie tak. Widzę, że nam się to udaje, dlatego wkrótce zapraszamy na kolejne ciekawe koncerty. Już 1 czerwca zorganizujemy też wielką - całkowicie darmową zabawę dla zakopiańskich dzieciaków.

Rozmawiał Tomasz Mateusiak

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie