Weronika Boryczko z Bochni świętowała swoje 106. urodziny, jest najstarszą mieszkanką powiatu bocheńskiego

Paweł Michalczyk
arch. Paweł Michalczyk
Udostępnij:
Weronika Boryczko z Bochni świętowała swoje 106. urodziny, z tej okazji Jubilatkę odwiedził starosta bocheński Adam Korta. Najstarsza mieszkanka powiatu bocheńskiego mieszka w jednym z bloków przy ulicy św. Leonarda i jest w doskonałej formie.

Weronika Boryczko 12 stycznia skończyła 106 lat. Jest w doskonałej formie, potrafi z pamięci recytować poezję, której nauczyła się 97 lat temu w pierwszej klasie. – Wiem ja, bo mi o tym mama powiadała: żem dziecię tej ziemi, żem jest Polka mała. I wiem, jak mi Polska jest droga i miła, bom się w polskiej mowie pacierza uczyła. Staruszka przypomina sobie, że wiersz Władysława Bełzy pt. “Modlitwa polskiego dziewczęcia” recytowała podczas święta 3 Maja.

Pasja do nauki od dziecka

Urodziła się w Mikluszowicach koło Bochni w 1913 r. w rodzinie rolniczej. – Było nas siedmioro i mimo ciężkich warunków, rodzice mnie wykształcili, bo miałam zdolności i chęć do nauki – wspomina. Pierwsze cztery klasy ukończyła w rodzinnej wsi. Następne trzy lata uczyła się w Bochni, a w Krakowie ukończyła 5-letnie państwowe seminarium nauczycielskie. Przez 30 lat pracowała jako nauczycielka w szkole w Niedarach, tam również mieszkała. Kierownikiem i budowniczym placówki był jej mąż Franciszek. W tej wsi małżeństwo mieszkało do emerytury, do 1972 r.

W ślady pani Weroniki poszły trzy z pięciu jej córek, które również zostały naczycielkami.

Pani Weronika urodziła sześcioro dzieci (5 córek i syna), doczekała się 14 wnuków i 12 prawnuków.

Unikać stresów i waśni

Sędziwa bochnianka zdradza prostą receptę na długie życie w zdrowiu. – Nie lubiłam się stresować, nie potrafiłam się gniewać – opowiada. Potwierdza to jej córka, Franciszka Pilarz. – Mama niczym się nie przejmuje. Śpi, modli się, rozwiązuje krzyżówki. Nie nadążam kupować – przyznaje córka jubilatki. Jeden z nawyków staruszki to krótkie drzemki w ciągu dnia.

Pani Weronice również zawsze służyło zdrowie, nieczęsto chodziła do lekarzy. – Właściwie nie chorowałam – mówi. W wieku 102 lat przeszła operację zaćmy.

W 1982 zmarł jej mąż, a 6 lat później najstarsza z córek. Nie żyje też jej rodzeństwo.

Żyłka do kultury

Pogodne usposobienie to jedna z tajemnic długowieczności. Kolejna to pasja do kultury. Pani Weronika od młodości miała do niej żyłkę. W Nie-darach organizowała przedstawienia.

– Nikt wtedy nie urządzał imprez, więc przychodzili na przedstawienia z sąsiednich wiosek – wspomina. Miała czas na przygotowywanie spektakli, bo w domowych obowiązkach wyręczały ją córki.

Druga z pasji pani Weroniki to śpiew. Przez 80 lat należała do chóru. Niespecjalnie natomiast lubi taniec. – Mam satysfakcję, że żyłam w czasach, gdy nie było ani radia, ani telewizji, więc praca w sprawie kultury była potrzebna – podsumowuje.


ZOBACZ KONIECZNIE

WIDEO: Ile jedzenia trafia na śmietnik?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie