Wisła Kraków po beznadziejnej grze przegrywa z Zagłębiem Lubin. Trener Artur Skowronek został zwolniony

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Jeśli ktoś liczył, że po kompromitującej porażce z Wartą Poznań w grze Wisły Kraków coś się zmieni, to w sobotni wieczór musiał poczuć się mocno rozczarowany. „Biała Gwiazda” rozegrała kolejny słaby mecz, a choć prowadziła 1:0, to przegrała z Zagłębiem 1:2. I znów była to porażka na własne życzenie, bo goście nie zaprezentowali w Krakowie jakiegoś wielkiego futbolu. Jeśli rozdaje się jednak takie prezenty jak Nikola Kuveljić w samej końcówce spotkania, to trudno liczyć na cokolwiek. Ta porażka przesądziła o dymisji trenera Artura Skowronka.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

Pomieszał nieco składem przed meczem z Zagłębiem Lubin trener Wisły Kraków Artur Skowronek. Przede wszystkim w obronie, w której miejsce w podstawowym składzie stracił Dawid Abramowicz, co trudno było odczytać inaczej niż jako efekt błędów w niedawnym meczu z Wartą Poznań. W środku pola od pierwszej minuty znów zobaczyliśmy m.in. Gieorgija Żukowa.

Wisła od pierwszych minut miała optyczną przewagę, ale w jej atakach więcej było chaosu niż składnych akcji. Efekt był taki, że choć w posiadaniu piłki krakowianie górowali znacząco, to nie przekładało się to na sytuacje pod bramką Zagłębia. W 16 min po rzucie rożnym głową strzelał co prawda Michal Frydrych, ale nawet nie trafił w bramkę. Z gry „Białej Gwieździe” trudno było stwarzać sytuacje, bo grała po prostu za wolno, schematycznie. Lubinianie przesuwali się zatem sprawnie w obronie i zabezpieczali dostęp do swojej bramki.

Goście dbali przede wszystkim o to, żeby nie stracić gola. Atakowali sporadycznie, głównie po przechwycie i kontrach, ale efekt tego był tak samo mizerny, jak po ataku pozycyjnym, w którym swoje akcje rozgrywała Wisła. Efekt takiego obrazu gry był również taki, że po marnej pierwszej połowie, na przerwę drużyny schodziły przy bezbramkowym remisie.

Druga połowa rozpoczęła się od fatalnego błędu Gieorgija Żukowa, który tak podawał wszerz boiska, że piłka trafiła do Dejana Drażicia. Ten pobiegł na bramkę Wisły, podał do Roka Sirka, a napastnik Zagłębia znalazł się w sytuacji sam na sam z Mateuszem Lisem. Tylko odważna interwencja bramkarza „Białej Gwiazdy” uratowała gospodarzy od straty gola.

Goście po przerwie zaczęli jednak grać generalnie odważniej. Już nie trzymali się tak kurczowo swojej połowy. I gdy wydawało się, że Zagłębie może przejąć inicjatywę, cios wyprowadziła Wisła. W środkowej strefie boiska piłkę przejął Jean Carlos Silva, a choć został wycięty równo z trawą przez Lorenco Simicia, to zdołał jeszcze zagrać do wychodzącego na czystą pozycję Felicio Brown Forbesa. Sędzia słusznie puścił grę, a napastnik „Białej Gwiazdy” wpadł w pole karne, ograł tutaj jeszcze Łukasza Porębę i precyzyjnym strzałem w górny róg dał prowadzenie gospodarzom.

Wisła mogła je podwyższyć w 59 min, gdy potężnie z dystansu uderzył Dawid Szot. Fantastyczną paradą popisał się jednak Dominik Hładun i skończyło się tylko na rzucie rożnym. Szot był bohaterem akcji również kilka minut później, gdy został ostro potraktowany przez Jewgienija Baszkirowa. Sędzia wykazał się w tej sytuacji dużą łaskawością, bo śmiało mógł pokazać piłkarzowi Zagłębia żółtą kartkę. A że byłaby to już druga Rosjanina w tym meczu, to wyleciałby z boiska.

Krakowianie mieli fragment, w którym przycisnęli rywali mocniej, ale nie potrafili podwyższyć wyniku. Zagłębie natomiast nie rezygnowało z odrobienia strat i w 68 min mieliśmy już remis. Z rzutu rożnego dobrze dośrodkował Jakub Żubrowski, a w polu karnym Lorenco Simić przeskoczył Michala Frydrycha i wpakował piłkę głową do siatki.

W kolejnych minutach mieliśmy już bardziej otwarty mecz. Obie strony szukały okazji na zwycięską bramkę, ale groźniejsze było Zagłębie. Świetną sytuację miał Kacper Chodyna. Strzelił jednak z pola karnego wysoko nad bramką. Ten sam zawodnik dostał jednak jeszcze jedną szansę i tym razem jej nie zmarnował. Zaczęło się od fatalnej, nieodpowiedzialnej straty Nikoli Kuveljicia w środku pola. Zagłębie wyprowadziło błyskawiczny atak, w którym Sasa Żivec zagrał do wspomnianego Chodyny, ten wygrał jeszcze pojedynek z Łukaszem Burligą i w sytuacji sam na sam pokonał Mateusza Lisa.

Wisła miała jeszcze kilka minut, żeby powalczyć przynajmniej o jeden punkt. Krakowianie nie zrobili jednak kompletnie nic, żeby odwrócić losy spotkania. W końcówce byli bezradni, a bliżej kolejnych bramek było Zagłębie.

Wisła Kraków – Zagłębie Lubin 1:2 (0:0)
Bramki: 1:0 Brown Forbes 55, 1:1 Simić 68, 1:2 Chodyna 86.
Wisła: Lis - Szot, Frydrych, Mehremić, Burliga - Yeboah (82 Buksa), Plewka, Kuveljić, Żukow (77 Chuca), Silva (77 Savić) - Brown Forbes (77 Beqiraj).
Zagłębie: Hładun - Chodyna, Simić, Guldan, Balić - Poręba (90+3 Jończy), Baszkirow (66 Żivec) - Żubrowski, Drazić, Szysz - Sirk (66 Mraz).
Sędziowali: Sebastian Jarzębak (Piekary Śląskie) oraz Krzysztof Myrmus (Skoczów) i Marcin Borkowski (Lublin). Żółte kartki: Burliga (48, faul), Yeboah (67, faul) - Baszkirow (40, faul), Simić (55, faul), Żubrowski (78, faul), Szysz (81, faul). Widzów: mecz bez udziału publiczności.

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie