Do protestu na Rynku, nieopodal ratusza skłonił je zeszłotygodniowy pożar składowiska odpadów w jednej ze skawińskich firm. Boja się kolejnych pożarów.
- Martwimy się o zdrowie naszych dzieci, nasze naszych rodziców, wszystkich pokoleń. Boimy się, że niedługo nie będzie czym oddychać w mieście. Oczekujemy, że władze coś zrobią by firmy przestały nas truć. Na pewno będziemy ich wspierać w tych działaniach – mówi Wiktoria Kaczor, jedna z organizatorek protestu. Zaznacza, że nie ma on charakteru politycznego, by nie łączyć go z nadchodzącymi wyborami, że ma na celu tylko walkę o czyste środowisko. – Wszyscy mieszkamy w tej samej przestrzeni.
Samorządowcy i my, a powietrze nie zna granicy, więc także w interesie władz jest jak najszybsze poprawienie jakości powietrza – dodaje Klaudia Niewitała.
Magdalena Sajkowska w imieniu protestujących kobiet zapowiada następny protest, za tydzień. Przygotowały też petycje. W jednej apelują o działania względem trujących zakładów by zainwestowały w hermetyzację urządzeń produkcyjnych, o ich monitoring i o doprowadzenie do niewydawania zezwoleń nowym zakładom przemysłowym. W drugiej petycji zwracają się z apelem o zaprzestanie stosowania środków owadobójczych na zielonych terenach, zwłaszcza w pobliżu placów zabaw.
Smog w Krakowie. Tym dzisiaj oddycha miasto
Wiele osób w rękach trzymało czerwone kartki dla samorządowców. Mieli też transparenty z hasłami nawołującymi do akcji o czyste powietrze. Powtarzali wielokrotnie: dość trucia nas, mówimy stop trucicielom, chcemy żyć.
Wielu uczestników protestu wystąpiło maseczkach. W bojowej wystąpił Andrzej Kaganek. – W wojsku w takiej ćwiczyłem i nie spodziewałem się, że po 40 latach znowu taką założę. Mieszkając w takim środowisku wszystkie panie powinny je nosić w torebkach – powiedział skawinianin. Uważa, że przy wszystkich budowanych ścieżkach rowerowych powinny zostać zamontowane komory tlenowe, by rowerzyści nie zatruwali się wdychanym powietrzem.
- W dzieciństwie truła mnie Huta Aluminium, a teraz inne zakłady. Wiem, że to czym oddychamy wpłynęło na moje zdrowie – mówiła Bożena Jóźwiak, którą choroba zmusiła do poruszania się na wózku inwalidzkim. Podkreślała, że w swoim domu nie może na balkonie oddychać czystym powietrzem, bo nieopodal funkcjonują zakłady emitujące do atmosfery toksyczne substancje.
Podczas wczorajszego protestu uczestników wspierał Bartłomiej Lisowski ze Skawińskiego Alarmu Smogowego.
Dziś rano o godz. 6.45 na stacji kolejowej SAS będzie wspierany przez „Skawińskie mamy”. Udział w dzisiejszym proteście SAS-u zapowiedzieli też inni skawinianie. Przedstawiciele SAS-u Chcą władzom wręczyć petycję z apelem o konieczność działań na rzecz czystego powietrza.
ZOBACZ KONIECZNIE:
WIDEO: Mówimy po krakosku - odcinek 17. "Bajgiel"
Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto
>>> Zobacz inne odcinki MÓWIMY PO KRAKOSKU