Bzdulscy są lekarzami z Tarnowa. Pani Małgorzata jest ortodontą w Zespole Przychodni Specjalistycznych, jej mąż - Jerzy osteopatą i fizjoterapeutą w szpitalu św. Łukasza. Działkę na granicy Zalasowej i Woli Lubeckiej - w sąsiedztwie góry Kokocz użytkują od pięciu lat.
- Pokochaliśmy to miejsce nie tylko z powodu jego walorów widokowych, ale również spokojnej, wręcz sielskiej okolicy. Gdy tu przyjeżdżamy, autentycznie odpoczywamy od pracy i codziennego zabiegania - przyznają. W ciągu tych pięciu lat ani razu nie wydarzyło się w Zalasowej nic, co zakłóciłoby ten ich spokój. Do teraz. - Byliśmy tu w niedzielę i wszystkie drzewka jeszcze ładnie sobie rosły. Mąż przyjechał na działkę dodatkowo w środę, żeby skosić trawę i nic niepokojącego nie zauważył - opowiada Magdalena Burgielska-Bzdulska.
Jednak gdy małżonkowie pojawili się na działce w piątek wieczorem, powitały ich już leżące pokotem brzózki. - Doliczyliśmy się w sumie 34 ściętych drzew. Żal jest tym większy, że sami, własnymi rękami posadziliśmy ich ponad setkę cztery lata temu. Brzózki ładnie się przyjęły i rosły. Większość z nich miała już ponad dwa metry wysokości - wylicza pani Magdalena.
Właściciele celowo wybrali brzozy na nasadzenia wokół swojej działki, gdyż chcieli w ten sposób niejako wkomponować się w roślinność, która znajduje się w okolicy. Charakterystyczne białe pnie brzóz widać tu niemal na każdym kroku.
- Cała ta sytuacja zburzyła moje poczucie bezpieczeństwa. Nie wiem bowiem, czy był to jedynie zwykły akt wandalizmu czy też celowe działanie wymierzone przeciwko nam, żeby nas zastraszyć. To jest w tym wszystkim najgorsze - mówi Magdalena Burgielska-Bzdulska.
Właściciele wykluczają motyw rabunkowy, gdyż wszystkie drzewka, która dosięgło ostrze siekiery zostały porzucone obok na trawie. Przekonują też, że nigdy nie mieli wrogów czy jakichkolwiek zatargów z sąsiadami. - Dotąd wydawało nam się, że jesteśmy tutaj dobrze odbierani. Staraliśmy się żyć z miejscowymi w przyjaźni. Nie mieliśmy dotąd sygnałów, aby ktoś miał do nas pretensje czy żal o coś - opowiada tarnowska lekarka.
Wycinka została zgłoszona na policję.
- W sprawie prowadzone jest dochodzenie przez funkcjonariuszy z komisariatu w Tuchowie. Poza ustaleniem winnego wycinki, analizowana jest również kwestia , czy przypadkiem brzozy nie były zasadzone w pasie drogowym, a w takiej sytuacji nie powinno ich tam w ogóle być - tłumaczy asp. sztab. Paweł Klimek, rzecznik prasowy tarnowskiej policji.
Wiesław Matug, sołtys Zalasowej zapewnia, że nawet, gdyby brzozy znajdowały się w pasie drogowym, to ich wycinka - „z urzędu” - na pewno nie odbyłaby się bez wiedzy właścicieli posesji.
- W tym konkretnym wypadku nie były to działania porządkowe, które prowadziłaby gmina czy sołectwo. Przypuszczam, że to wybryk jakiegoś wandala, z którymi mamy ostatnio problem w tej okolicy. Nieznani sprawcy kolejny raz ubazgrali między innymi wulgarnymi napisami przystanek autobusowy na krzyżówce z drogą na Joniny - mówi sołtys.
Właściciele działki na razie nie uprzątnęli brzózek. Jak mówią - zrobili to celowo - żeby widok uschniętych drzewek dawał do myślenia o bezsensownym działaniu sprawcy wycinki. Zastanawiają się także nad ustawieniem przy drodze baneru z napisem : „Komu te drzewa przeszkadzały ?” .
Wysokość kary zależy od wartości brzózek
Sprawcy, któremu udowodni się wycinkę drzew w Zalasowej, może zostać postawiony zarzut uszkodzenia mienia. Czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Sąd może równocześnie nakazać mu wypłatę zadośćuczynienia właścicielom działki, na której rosły wycięte przez niego brzozy. Ich wartość oszacuje rzeczoznawca. Z pewnością będzie ona wyższa niż 525 zł, a to oznacza, że czyn zakwalifikowany zostanie jako przestępstwo, a nie wykroczenie.
Okolice Kokocza coraz popularniejsze
Okolice góry Kokocz to coraz częstszy kierunek emigracji mieszkańców miast na wieś. W Zalasowej, Woli Lubeckiej, Zwierniku i Lubczy coraz więcej działek znajduje swoich nabywców. Nowi właściciele cenią przede wszystkim walory widokowe oraz to, że rejon ten znajduje się na uboczu głównych szlaków komunikacyjnych.
ZOBACZ KONIECZNIE:
WIDEO: Poważny program - odc. 22: Kraków zatracony w zieleni. Serio?
Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto