Zbrodnia w Zabierzowie. Wygląda jak aniołek, a to diabeł wcielony
Pierwszą ofiarą zabójców był 46-letni kierowca audi, który gdzieś pod Warszawą przypadkowo wziął ich "na stopa". Udusili go paskiem od spodni, a ciało przewieźli kilkaset kilometrów i wrzucili do rozlewiska rzeki Nogat w woj. pomorskim.
Potem przenieśli się na południe kraju i zaatakowali nożem i rozbitą butelką we wsi Skrzelczyce w woj. świętokrzyskim. Najpierw 46-letniego Jerzego B., którego przypadkowo spotkali pod sklepem, potem 58-letniego Eugeniusza K., z którym razem pracowali w miejscowym gospodarstwie.
Okrzyknięto ich polskimi Bonnie i Clyde. O tej parze kochanków i morderców, którzy zasłynęli serią morderstw popełnionych w latach 30. ubiegłego wieku w Ameryce, nakręcono głośny film.
Według karanego w przeszłości za rozboje i włamania 32-letniego murarza Rafała I., to właśnie 23-letnia Róża C. kazała mu zabijać.
Ona od początku nie przyznawała się do winy, on brał winę na siebie, ale przed sądem przyznał, że gdyby nie Róża, to nie popełniłby wszystkich tych zbrodni.
- Tworzyli parę, którą psychologowie z racji ich cech osobowościowych określają jako diadę przestępczą - wyjaśniał kielecki sąd, który wydawał w poniedziałek wyrok w tej sprawie. Orzeczenie jest nieprawomocne.
Artykuły, za które warto zapłacić! Sprawdź i przeczytaj
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+