- Życie pana Zbyszka to było życie dla drugiego człowieka - to zdanie pada pod koniec filmu "Skawinianin", stworzonego w ramach Skawińskiej Kroniki Filmowej. Morawskiego wspominają ludzie, z którymi współpracował, dla których był szefem i którym pomagał. I wszyscy wypowiadają się w tym samym tonie: - To była chodząca dobroć.
Zbigniew Morawski - wraz z rodzeństwem, a potem i z kolejnym pokoleniem w rodzinie - był kontynuatorem charytatywnej działalności swojej mamy, Teresy Morawskiej. Dzięki jego zabiegom powstał Środowiskowy Dom Samopomocy w Skawinie, jadłodajnia dla ubogich, angażował się w działalność Caritasu, skawińskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego. Był założycielem i prezesem Parafialnego Klubu Sportowego Milenium - i to też jest organizacja, której oddawał nie tylko serce, ponieważ finansował m.in. obozy sportowe dzieciom z biednych rodzin.
- Miał ogromną wrażliwość na ludzi niepełnosprawnych, potrzebujących pomocy - to głos z filmu.
Następny, o jadłodajni: - Jeden z panów jedzących tu mówił, że nie ma kurtki. Na drugi dzień pan Morawski mu przyniósł.
- Opłacał potrzebującym prąd, opiekował się bezdomnymi, kiedy było trzeba zawiózł zupę.
- Kupował lekarstwa, zakupy, zawoził do lekarza. Opiekuńczy był.
- Szlachetny, uczuciowy, wrażliwy, miły.
- Był osobą otwartą, ciepłą, przyciągał do siebie ludzi. Jednoczył ludzi, był osobą, której można było wszystko powiedzieć.
- Nikt od niego nie odszedł bez pomocy.
Zbigniew Morawski, przedsiębiorca z nietuzinkową osobowością, zmarł we wrześniu 2020 roku w wieku zaledwie 53 lat. "Dziękujemy Zbyszkowi za wszystko, co zrobił dla mieszkańców naszej Gminy" - czytamy w poście o nadaniu tytułu Honorowego Obywatela Skawiny.
