Adam Buksa uderza w zarząd i właścicieli Wisły Kraków. Broniąc siebie i syna Aleksandra, nazywa ich "nieudacznikami"

Krzysztof Kawa
Krzysztof Kawa
Aleksander Buksa Andrzej Banas / Polska Press
Nasz wywiad z Tomaszem Jażdżyńskim, który ujawnił kulisy zerwanych negocjacji z Aleksandrem Buksą w sprawie przedłużenia wygasającego 30 czerwca tego roku kontraktu z Wisłą Kraków, odbił się szerokim echem. W odpowiedzi zareagował ojciec 18-letniego piłkarza, który na stronie meczyki.pl stwierdził: "Wystarczy spojrzeć, co faktycznie zrobili z Olkiem. Wspomniany obiecany projekt sportowy okazał się bujdą. Nieudaczni zarządzający klubem nie potrafili wcielić go w życie. Dziś chcą wybielać się przed kibicami, udając budowanie Wielkiej Wisły podczas gdy nie potrafią podejmować sensownych kroków wobec swojego wychowanka."

Buksa kontra Wisła Kraków

Adam Buksa, ojciec Aleksandra, przedstawił wersję wydarzeń z piątku 29 stycznia, widzianą oczami jego syna. To na tym spotkaniu ostatecznie 18-letni piłkarz odmówił podpisania wynegocjowanej wcześniej umowy do 2023 roku.

- W piątek mój syn został poproszony do biura zarządu Wisły Kraków w celu podpisania umowy, której nigdy nie widział na oczy. Umowy, której nigdy sam nie negocjował i która nigdy nie była parafowana przez niego, mnie czy jego agenta. Władze Wisły dały mu znać dwa dni wcześniej, że chciałyby się z nim spotkać i porozmawiać. Natomiast nie raczyły nawet zaznaczyć, co będzie przedmiotem tej rozmowy. Ukrywały to - twierdzi Adam Buksa w oświadczeniu przesłanym Tomaszowi Włodarczykowi z portalu meczyki.pl.

I kontynuuje: - Kilka dni wcześniej wysłały jakiś projekt umowy Piniemu Zahaviemu. On nigdy nie został zaakceptowany. Następnie, już w piątek, postawiły mojego syna przed faktem dokonanym. Miał podpisywać dokument, być może ten wysłany Zahaviemu, bez obecności doradców. Niejako pod przymusem i presją, bez żadnej konsultacji ze swoim menedżerem czy mną. Członek zarządu, Maciej Bałaziński, chciał wprowadzić syna w błąd, że umowa jest ustalona z panem Zahavim, co zdziwiło Olka, bo nigdy nie słyszał, aby tak faktycznie było. Pan Bałaziński zadzwonił w trakcie spotkania do Zahaviego w celu wyjaśnienia zamieszania. Po zakończeniu rozmowy rozłączył się i oznajmił synowi, że pan Zahavi jest zaskoczony postawą Olka, bo wszystko jest ustalone i Olek może spokojnie złożyć podpis. W rzeczywistości był to zwykły blef. Metody z poprzedniej epoki. Mimo tych zapewnień Olek nie zgodził się i w obliczu tak agresywnego podejścia do sprawy opuścił spotkanie.

Tomasz Jażdżyński: Wisła została zwyczajnie naciągnięta

W rozmowie z nami Tomasz Jażdżyński, przewodniczący rady nadzorczej i zarazem właściciel Wisły SA, podkreślał, że sprawa jest zamknięta, a zarówno on osobiście, jak i inne osoby, które brały udział w negocjacjach ze strony klubu, czują się oszukane. Długo i szczegółowo opisał trwające wiele miesięcy negocjacje, które ostatecznie skończyły się fiaskiem.

Gdy zapytaliśmy Jażdżyńskiego, jaki był ostateczny cel rozmowy z Aleksandrem Buksą 29 stycznia, odparł: - Musieliśmy to jakoś formalnie zamknąć. Nie mogliśmy dopuścić do tego, że sprawa się rozmyje. Spotkanie zostało zorganizowane, aby nie było żadnych wątpliwości, kto się nie podpisał. Kontrakt został wynegocjowany jako trzyletni, więc zawodnik został poproszony o jego podpisanie, a on odmówił. To koniec tej historii.

Adam Buksa: Wisła zabrała Olkowi możliwość harmonijnego rozwoju

Buksa senior odpowiada na stronie meczyki.pl: - Skoro Wisła tak chętnie podnosi argument o uściśnięciu sobie dłoni i nie dotrzymaniu słowa, rozumiem, że dotyczy to tylko jednej strony - rodziny Buksów? Wystarczy spojrzeć, co faktycznie zrobili z Olkiem. Wspomniany obiecany projekt sportowy okazał się bujdą. Nieudaczni zarządzający klubem nie potrafili wcielić go w życie. Dziś chcą wybielać się przed kibicami, udając budowanie Wielkiej Wisły podczas gdy nie potrafią podejmować sensownych kroków wobec swojego wychowanka. Dlaczego? Bo nie mieli i nie potrafili stworzyć do tego narzędzi. Po kilku miesiącach to zauważyłem, dlatego powiedziałem, że rozmowy o podpisie w styczniu zaczynamy od nowa.

Jak wiadomo jednak, do otwarcia nowych negocjacji nie doszło. I wiele wskazuje na to, że w obecnym "stanie wojny" szanse na ich wznowienie są nikłe.

- Ja osobiście uważam, biorąc pod uwagę wszystko, co usłyszałem od osób, które brały udział w rozmowach, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż te negocjacje były od samego początku prowadzone w złej wierze - powiedział nam Tomasz Jażdżyński. - To jedna sprawa. Druga jest taka, że Wisła została zwyczajnie naciągnięta. Bo chyba nie sądzicie panowie, że za przedłużenie umowy o pół roku z 17-letnim juniorem klub myślałby o płaceniu za sam podpis na kontrakcie i podwyżce do poziomu seniorskiej pensji. A panowie Buksa dokładnie to uzyskali od klubu na rok.

Oddajmy raz jeszcze głos Adamowi Buksie: - Latem syn mógł podpisać kontrakt z klubami występującymi w Lidze Mistrzów za kilka milionów euro. Czy by tam grał? Pewnie nie. Ale mógłby rozwijać się w drużynach młodzieżowych czy rezerwach. Miałby alternatywę. Alternatywą w Wiśle jest co najwyżej wypożyczenie. Wisła zabrała mu możliwość harmonijnego rozwoju, jednocześnie obiecując, że chłopak będzie szedł do przodu. Pytam więc, kto tu złamał dane słowo? - stwierdza w oświadczeniu.

I dodaje, że "gdy wyszło na jaw, że kontrakt został formalnie przedłużony o pół roku, Dawid Błaszczykowski podał się do dymisji, ale nie została ona przyjęta."

Wisła kontra Buksa w sądzie?

Jarosław Królewski i Tomasz Jażdżyński powołują się na obietnice słowne, które złożyli Adam i Aleksander Buksa w sierpniu 2020 roku. Wtedy to niespełna 17-letni Olek pozował nawet do zdjęć z koszulką "Buksa 2023", zapewniając, że po skończeniu 18. roku życia (co nastąpiło 15 stycznia tego roku) przedłuży kontrakt z klubem.

- Umowa ustna jest tak samo ważna, tylko trzeba ją udowodnić, co jest zawsze trudniejsze, niż w przypadku umowy pisemnej. Umowa ustna oczywiście nie obowiązuje w PZPN, bo kontrakty muszą być w formie pisemnej, ale to było ustne przyrzeczenie podpisania umowy przyszłości, z czym wiązały się określone benefity, tak więc podstawa do rozpoczęcia sporu prawnego na pewno jest - konkluduje Jażdżyński.

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Materiał oryginalny: Adam Buksa uderza w zarząd i właścicieli Wisły Kraków. Broniąc siebie i syna Aleksandra, nazywa ich "nieudacznikami" - Dziennik Polski

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Każdy spec od piłki to powie - nie ma nic gorszego niż ojciec menadżer.

Dodaj ogłoszenie