Andrychów. Specjalna strefa ekonomiczna tylko z czwórką inwestorów? Reszta terenu może być osuwiskiem

Bogumił Storch
Bogumił Storch
Ekspertyzy wyjaśnić mają, czy ważne inwestycja została błędnie zaprojektowana na osuwisku, zagrażającym firmom znajdującym się u podnóża wzniesienia. Bogumił Storch
Tylko fragment specjalnej strefy ekonomicznej w Andrychowie będzie oddany do użytku do końca tego roku. Na pozostałym obszarze na razie nic nie można budować. Prowadzone są tam badania geologiczne, po tym jak zaczął pękać mur oporowy. Trzeba sprawdzić czy przyczyną tego były wady konstrukcyjne, czy też może inwestycję zaprojektowano na czynnym osuwisku.

Roboty przy rozbudowie niezbędnej infrastruktury przy andrychowskich ulicach: Biała Droga i Strefowej, na pagórkowatych obrzeżach miasta, trwały od wiosny 2017 r. Wtedy zapowiadano, że wszystko będzie gotowe do listopada 2018 r. Potem przesuwano tę datę jeszcze kilka razy.

Ziemia i mury zaczęły pękać latem - zobacz jak to wyglądało

Teraz roboty, po wielomiesięcznej przerwie, ruszyły, ale tylko na fragmencie terenu, składającym się z czterech działek, położonych pomiędzy łącznikiem od ul Przemysłowej do ul.Strefowej a Białą Drogą.

Dwie z tych działek już są sprzedane a na dwie kolejne gmina ma szybko znaleźć nabywców. Na razie więcej inwestorów już tu nie będzie.

Najpierw trzeba bowiem sprawdzić, dlaczego pęka tam ziemia oraz zbudowane niedawno mury oporowe, chroniące znajdujące się poniżej tego wzniesienia zakłady.

Zlecone zostały ekspertyzy mające ustalić przyczyny awarii wykonanych murów oporowych. Gmina Andrychów pracuje nad rozwiązaniem zaistniałego problemu

- poinformowała Agnieszka Gierszewska, dyrektor biura burmistrza Tomasza Żaka.

Prace trzy lata temu zlecono konsorcjum trzech firm: dwóm z Sobkowa oraz jednej z Nowogrodu Bobrzańskiego. Wartość kontraktu wynosiła 12 mln 738 tys. zł, ale teraz nie ma pewności, że miasto zapłaci za tak wykonaną pracę.

Brana jest pod uwagę możliwość zmiany wykonawcy

- przyznaje Agnieszka Gierszewska.

Teraz gmina wydała jeszcze dodatkowo 400 tys. zł na ekspertyzy. Jeśli okaże się, że to wykonawca, który odpowiadał też za projekt, jest winny całej sytuacji, to będzie musiał zwrócić gminie także wydatki na badania gruntu i straci cały kontrakt a prace dokończy inna firma.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
klasyka PO

klasyka PO. zlecić roboty a potem zdziwienie, że wyszły osuwiska. tak się robiło za PO. może tam trzeba cba wysłać aby zbadać tą gminę za wydawanie publicznych środków?

Dodaj ogłoszenie