Andrychów: Szymon Burliga nie jest już trenerem Beskidu

Jerzy Zaborski
Jerzy Zaborski
Szymon Burliga
Szymon Burliga Fot. Jerzy Zaborski
Szymon Burliga nie jest już trenerem Beskidu Andrychów, który po dziesięciu kolejkach, z jednym zdobytym punktem, plasuje się na ostatnim miejscu w grupie małopolsko-świętokrzyskiej III ligi piłkarskiej. Jego następcą został miejscowy człowiek od trudnych spraw, czyli Edward Wandzel, który także po wiosennym przesileniu, kiedy z Andrychowa odszedł Krzysztof Wądrzyk, także prowadził zespół do końca rundy.

Zmiana szkoleniowca w Beskidzie może być dla kibiców o tyle zaskakująca, że działacze decydując się na zatrudnienie Szymona Burligi postawili przed nim zadanie budowy perspektywicznego zespołu, bo w sezonie reorganizacji rozgrywek, w którym na szczeblu międzywojewódzkim utrzyma się tylko kilka ekip, W Andrychowie pogodzono się ze spadkiem. - Podejmując się pracy w Andrychowie inne były ustalenia, niż to wyszło w rzeczywistości _– powiedział na odchodnym Szymon Burliga. - Jeśli ktoś oczekiwał, że po dwóch miesiącach pracy zespół złożony w większości z juniorów będzie regularnie punktował w III lidze, to się pomylił. Na odchodnym usłyszałem od działaczy, że gdybyśmy mieli na koncie cztery, czy pięć punktów, rozmowa byłaby inna. Jakby te kilka „oczek” miało coś zmienić w sytuacji zespołu, który w założeniach miał być budowany już pod kątem czwartoligowych zmagań. Młodzież pracowała sumiennie, więc życzę jej wszystkiego dobrego. Powiem tak, że po tej dymisji kamień spadł mi z serca._

- Owszem, trener dostał od zarządu duży kredyt zaufania, ale wydaje mi się, że wyczerpały się jego możliwości współpracy w Andrychowie. Była to dla nas decyzja trudna, ale zdecydowaliśmy się ją podjąć – tłumaczy Jan Witkowski, kierownik drużyny Beskidu i zarazem członek zarządu klubu. - Być może trenerowi nie udało się w pełni wykorzystać możliwości wszystkich zawodników. Ostatnio być może za bardzo chcieliśmy strzelać gole, zapominając o tym, że najpierw trzeba się obronić. Tylko w jednym meczu nie straciliśmy gola. Po razie straciliśmy tylko dwie i trzy bramki, a w pozostałych znacznie więcej. Mając 33 „dziury” w siatce jesteśmy niechlubnymi rekordzistami w lidze pod względem straconych goli – dodaje działacz, sugerując, że nie można było nad tym problemem przejść obojętnie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie