Bertold Kittel: Mafia zarabia na śmieciach

    Bertold Kittel: Mafia zarabia na śmieciach

    Gazeta Krakowska

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Najpierw było dwóch agentów CBA, którzy zaczęli służyć przestępcom. A potem okazało się, że śmieci, obok narkotyków, są dziś jednym z najlepszych przestępczych biznesów - mówi Marcie Paluch autor książki "System" Bertold Kittel.
    Bertold Kittel: Mafia zarabia na śmieciach
    Rozumiem, że na odpadach dobrze się w Polsce zarabia. Ale żeby aż mafia?
    Wiele firm musi usuwać toksyczne odpady przemysłowe - cyjanki, żrące kwasy pozostałe po galwanizacji. Płacą ogromne pieniądze ludziom, którzy je utylizują. A jeśli oni nie mają skrupułów, by takie odpady wyrzucać do wyrobisk, jaskiń, dawnych kamieniołomów czy innych miejsc, zarabiają na tym ogromne pieniądze. Tym w Polsce zajmuje się teraz mafia. Cały proces - od momentu wyszukania klientów, przez szukanie miejsc na składowanie odpadów, po ich wyrzucanie - jest obsługiwany przez kryminalistów z wyrokami. Ja opisuję m.in. tych, którzy wcześniej działali w grupie Ryszarda Boguckiego (płatny zabójca, skazany za udział w morderstwie "Pershinga" - przyp.
    red.). Po rozbiciu gangu pruszkowskiego ludzie pomyśleli, że w grze pozostały tylko trzepakowe grupy, które latają z kijami bejsbolowymi. Natomiast dziś zorganizowana przestępczośc kwitnie, tylko działa głównie w strefie ekonomicznej i ochrony środowiska.

    Jak Pan wpadł na trop śmieciowej mafii?
    Zaczęło się od dwóch agentów CBA, którzy zaczęli współpracować z bandytą, poszli do niego na służbę. Sprawa w CBA została zamieciona pod dywan. Mało tego - udało nam się zarejestrować ich pożegnanie, dostali nawet piłsudczykowskie szable na pamiątkę...

    Żegnali ich koledzy i przełożeni?

    Tak. Zacząłem drążyć tę historię. Okazało się, że ten przestępca zajmuje się działalnością dotyczącą ochrony środowiska - utylizuje niebezpieczne odpady i wystawia zaświadczenia wykonanego recyklingu. Takie zaświadczenia są bardzo cenne dla firm, które wprowadzają na rynek produkty w opakowaniach, np. szklanych i które dzięki takim zaświadczeniom unikają płacenia podatków. Zauważyłem, że państwo zupełnie straciło kontrolę nad tym rynkiem. Przepisy są tak skonstruowane, że nie ma praktycznie żadnej możliwości ukarania tych, którzy oszukują. Sami urzędnicy przyznają, że około 60 proc. tego rynku to szara strefa. Doszło do tego, że konkurencja przestępczych firm jest tak ostra, że ceny zaświadczeń spadły kilkukrotnie w ciągu ostatnich trzech lat. Nie jest żadnym problemem kupić lewe dokumenty. A w tej branży spotykają się przedstawiciele wielkich korporacji - np. alkoholowych i bandyci. Tego nikt nie kontroluje - może dlatego, że część byłych agentów jest w to zamieszana. Pojawiają się też nazwiska znanych polityków, którzy z tego czerpią dochody. To zaczyn do rozwijania się mafii. Zresztą, nie jesteśmy pierwsi, w Europie dzieje się tak od lat.

    Neapol?
    Na przykład. Tam grupy przestępcze terroryzują samorządy tym, że nie odbiorą śmieci. Znamy te obrazki z telewizji.

    Mówiąc - mafia, ma Pan na myśli związki legalnych firm w Polsce z bandytami. Zakładając, że te firmy doskonale wiedzą, że płacą im za fikcyjną utylizację?

    Tak. W Prokuraturze Okręgowej w Katowicach toczy się ciekawe śledztwo. Tam firmy-krzaki wystawiały certyfikaty na dziesiątki tysięcy ton rzekomo odzyskanego szkła (w rzeczywistości ono nigdy zutylizowane nie było). W tej sprawie zarzuty dostali przedstawiciele firm, które kupowały te certyfikaty. Występuje też tam człowiek, który przez wiele lat rządził na tym rynku, założył nawet dwie fikcyjne huty szkła, które wystawiały lewe certyfikaty. Ten przypadek pokazuje, jak kulawe i nieskuteczne są przepisy. Mówią one, że można sobie zarejestrować firmę recyklingującą szkło, składając oświadczenie w starostwie, że ma się hutę szkła. Tyle że nikt tego nie weryfikuje.

    Nikt?

    Absolutnie. A cała ta działalność szarej strefy powoduje, że po pierwsze, odpady trafiają na dzikie wysypiska, a po drugie - nikomu nie opłaca się prowadzić legalnie firm odzyskujących surowce i inwestować w drogie maszyny i technologie. Znam przypadek firmy z Warszawy, która bankrutuje, mimo że ma nowoczesną sortownię odpadów.

    Bo nie ma klientów?

    I nie ma czego sortować. Tymczasem w fakturach, które trafiają do obiegu polskich urzędów i Głównego Urzędu Statystycznego, Polska przetapia dwa razy więcej szkła niż mogą to zrobić wszystkie huty w naszym kraju. Absurd! I wszyscy na tym korzystają, bo Ministerstwo Środowiska wysyła taki raport do Unii Europejskiej. Wychodzimy na superekologiczny kraj. A to fikcja, bo firmy, a nawet spółki giełdowe, które inwestują w przetwarzanie stłuczki szklanej, nie mają czego przetwarzać - nikt nie zbiera szkła. Ono trafia na dzikie wysypiska.

    Gdzie?

    Schemat ich powstawania jest prosty. Firma-krzak wynajmuje plac, wyrzuca tam odpady, a potem porzuca ten plac albo, w przypadku odpadów ropopochodnych, podpala je. A firma ulatnia się. Potem szukaj wiatru w polu.

    Ile przestępcy na tym zarabiają?
    Jednym z głównych wątków, które opisuję w książce, jest los odpadów, które były w miejscu obecnego centrum handlowego Bonarka w Krakowie. Wcześniej zalegało tam m.in. kilkaset tysięcy ton fluorku wapnia. Badali to uczeni AGH. Za utylizację tych odpadów firma zaangażowana w budowę centrum zapłaciła podobno 10-20 mln zł. Te pieniądze trafiły do różnych pośredników. Natomiast odpady w końcu wylądowały w kamieniołomie koło Zawiercia, w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Kamieniołom należał do brata byłego premiera Polski. To pokazuje, ile można zarobić - miliony. Jeśli firma produkuje szkodliwe kwasy, odpady po galwanizacji, to utylizacja tych odpadów jest bardzo droga. Wymaga specjalistycznych oczyszczalni. Sam transport, odbiór odpadów może kosztować setki tysięcy złotych. I te pieniądze mogą sobie przestępcy włożyć do kieszeni. Bezkarnie - bo polskie instytucje ochrony środowiska nie mają żadnych instrumentów, by z nimi walczyć. A kara administracyjna dla grupy przestępczej jest po prostu śmieszna.

    Nie ma kar?
    Za odpady w kamieniołomie Urząd Marszałkowski w Katowicach chce naliczyć 20 mln zł kary. Ale co naliczy, to sprawa wraca do ponownego rozpatrzenia. Postępowanie jest skomplikowane, odbija się o Samorządowe Kolegia Odwoławcze. A nawet jeśli decyzja się uprawomocni, to kary nie będzie z kogo ściągać, bo firmy-krzaki nie mają majątku.

    A policja, prokuratura?

    Niech sobie pani wyobrazi potok płynący przez osiedla w Katowicach skażony tak, że smród nie pozwala się zbliżyć. Jest sprawca, który dokonał zanieczyszczenia. A prokurator umarza sprawę, bo stwierdza, że nie jest to wielka szkoda dla środowiska. I to mając w ręku ekspertyzy, z których wynika, że to wielkie zagrożenie dla życia mieszkańców! Trudno się dziwić - takie sprawy trafiają do prokuratur rejonowych, gdzie śledczy mają po kilkadziesiąt spraw i brak im kompetencji do prowadzenia takich postępowań. To nie jest zwyczajna sfera przestępczości, a wyspecjalizowana dziedzina. Albo inna sytuacja - duża firma staje się niewygodnym graczem dla szarej strefy. Płonie samochód właściciela, jego dom. Sprawą zajmuje się prokuratura rejonowa. Nie ma sprawcy, sprawa umorzona. Czy człowiek, który doświadczył czegoś podobnego, będzie walczył i wierzył, że państwo za nim stanie? Dlaczego takimi sprawami nie zajmuje się np. ABW? Nie ma woli - ani politycznej, ani innej, by walczyć z tym zjawiskiem.

    Czyli, segregując śmieci, jesteśmy naiwni?
    Jesteśmy zadowoleni, że coś robimy dla środowiska. A potem niektórzy z nas patrzą na śmieciarkę, która wrzuca wszystko do jednego kubła i to miesza. Nasza wiedza na temat rynku odpadów jest zerowa. Jeśli uczciwe firmy nie mogą się utrzymać, to znaczy, że szara strefa zdominowała ten rynek.

    To co, mamy nie segregować?
    Nie sądzę, że moja książka zmieni tą sytuację, zrobi rewolucję. Ale może chociaż ludzie staną się bardziej świadomi, jak działa ten system.

    ***

    Bertold Kittel
    Dziennikarz śledczy "Rzeczpospolitej", teraz TVN, laureat nagrody Grand Press. "Mafia po polsku", PWN 2013




    Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
    "Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+

    Czytaj treści premium w Gazecie Krakowskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo