Decyzja o tym, czy Cholewa wystąpi na drogę sądową, ma zapaść w tym tygodniu. - Jestem jeszcze na etapie zbierania materiału dowodowego. Dopiero po skompletowaniu wszystkich "asów" i rozmowie z prawnikiem podejmę ostateczną decyzję - mówi były burmistrz. - Jest to jednak bardzo prawdopodobne - dodaje.
- Co roku, przed świętami Bożego Narodzenia burmistrz Stefan Kolawiński lub radny Wojciech Cholewa straszą mnie sądami lub stawiają absurdalnie brzmiące zarzuty. Byłbym mocno zaskoczony, gdyby tym razem odeszli od tej świeckiej tradycji. Ja, jak co roku, składam im oraz ich rodzinom serdeczne życzenia. I tym razem postąpię tak samo - komentuje dla "GK" Bogdan Kosturkiewicz.
Przypomnijmy pokrótce przebieg sprawy. W 2007 roku, kiedy burmistrzem Bochni był Bogdan Kosturkiewicz, przed sądem w Myślenicach toczyła się sprawa o zasiedzenie kamienicy przy pl. św. Kingi 1 w Bochni. Podczas rozprawy Stanisława Dziadoszczyk, radczyni bocheńskiego UM, nie podtrzymała stanowiska poprzedniego burmistrza (czyli Wojciecha Cholewy), że miasto zrzeka się praw do tej nieruchomości.
Był to warunek ugody z prywatnym inwestorem. W zamian za to przedsiębiorca zobowiązał się wykonać m.in. remont poddasza muzeum. Radczyni, ku zaskoczeniu inwestora, zaczęła dowodzić, że miasto ma prawa do kamienicy. Przedsiębiorca potraktował to jako złamanie wcześniejszej ugody. Proces o zasiedzenie Bochnia przegrała - tracąc i kamienicę, i profity z ugody. Od tego czasu Kosturkiewicz wielokrotnie tłumaczył, że radczyni działała, nie mając jego pełnomocnictwa, a tylko to, podpisane przez poprzednika.
Na ostatniej komisji rewizyjnej Cholewa zarzucił Kosturkiewiczowi, że to on złamał ugodę. Dowodził, że radczyni miała podpisaną przez urzędującego burmistrza delegację na wyjazd do Myślenic. Kosturkiewicz twierdzi jednak, że nie wiedział, po co tam jedzie i nie uzgadniał z nią stanowiska.
Warto przypomnieć, że w tej samej sprawie Bogdan Kosturkiewicz przegrał dwukrotnie w sądzie z naszą redakcyjną koleżanką, Małgorzatą Więcek-Cebulą. Zarzucał jej wtedy, że pisząc w artykułach, że to on zerwał ugodę, skłamała. Sąd nie podzielił tego zdania. Wyrok jest prawomocny.
Tak dawniej wyglądała droga Kraków - Tarnów [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!