Bułgarski kwiat mistrzów Polski

Redakcja
Napastnik Wisły, Cwetan Genkow, polubił Kraków dopiero wtedy, gdy zrobiło się w nim wreszcie ciepło i zielono, bo jak sam przyznaje, nie lubi zimy i chłodu
Napastnik Wisły, Cwetan Genkow, polubił Kraków dopiero wtedy, gdy zrobiło się w nim wreszcie ciepło i zielono, bo jak sam przyznaje, nie lubi zimy i chłodu Wojciech Matusik
Cwetan Genkow do Wisły Kraków został sprowadzony w miejsce Pawła Brożka. Bułgar sprostał wyzwaniu, bo wiosną strzelił już sześć bramek, czyli tyle samo, ile jesienią sprzedany do Turcji "Brozio". My jednak nie rozmawialiśmy z Bułgarem tylko o piłce nożnej, ale również o jego życiu w Krakowie, rodzinie, marzeniach oraz o polskim żurku, którego smaku, jak się okazuje, "Ceco" jeszcze nie miał okazji poznać.

Czy Cwetan po bułgarsku oznacza kwiatek?
Tak.

Czyli jesteś taki słodziutki, ładniutki?
Ja ładny? Nie wiem, nie zastanawiałem się nad tym (śmiech). Ale jest to dość rozpowszechnione imię bułgarskie. Rodzice dają je chłopcom, dziewczynom. Pełno mamy w Bułgarii Cwetanów i Cwetan.

Kwitnący kraj. A zdrobniale jak na Ciebie mówić?
Cycek, Cyc, Cyco.

Aha, a koledzy Polacy z drużyny też do Ciebie tak się zwracają?
Mówią głównie "Ceco". Ale na Cyca też się odezwę i nie obrażę się. Nie mam z tym problemów.

No dobrze Ceco, opowiedz, gdzie tak ładnie nauczyłeś się strzelać bramki?
To proste. Piłkę uwielbiałem już w dzieciństwie. Tylko o niej marzyłem, myślałem. Ciągle grałem i była najważniejszą częścią mojego życia.

Dopin w Warszawie prowadził Krzysztof Kononowicz (ZDJĘCIA)

Ale nie od razu zostałeś piłkarzem, najpierw była lekka atletyka?
Prawda, stało się tak dlatego, że w moim niewielkim mieście, Mezdra, w którym się wychowałem, nie było boiska i klubu piłkarskiego dla młodzieży. Nie było zatem żadnej możliwości uprawiać futbolu. Dlatego chodziłem na treningi lekkoatletyczne i żeby była jasność: też to lubiłem. Po każdym treningu szedłem jednak na łąkę koło szkoły, gdzie z chłopakami jeszcze przez kilka godzin kopaliśmy piłkę.

Jak lekkoatleta przekwalifikował się na piłkarza?
Raz mnie poproszono, aby pomóc jednej z lokalnych młodzieżowych drużyn piłkarskich. Wówczas zauważył mnie trener. Zaproponował mi, bym wszedł w skład tej drużyny na stałe.

Od razu zgodziłeś się?
Jasne, czekałem przecież na tę chwilę. Sport to moja żyzń. Jak to będzie po polsku?

Życie.
No właśnie, całe moje życie, a ja marzyłem o piłce nożnej, więc jak dostałem propozycję, nie miałem wątpliwości, żeby się zgodzić.

Skoro byłeś lekkoatletą i piłkarzem to pewnie wiesz, gdzie jest więcej emocji: w lekkiej atletyce czy piłce nożnej?
Dla mnie zdecydowanie w piłce nożnej.
Coś interesowało Cię w dzieciństwie poza piłką nożną i sportem w ogóle?
Szczerze mówiąc nie za bardzo.

Żartujesz? A do szkoły przynajmniej chodziłeś między tymi swoimi treningami?
Oczywiście, że chodziłem i nawet całkiem dobrze się uczyłem.

Tak? To powiedz, co miałeś w takim razie z matematyki?
Piątkę, ale jeśli mam być szczery, to matematyka nie interesowała mnie jednak wcale. Od małego wiedziałem, że zostanę sportowcem. Mam to we krwi, najlepiej mi to wychodziło, a poza tym lubiłem to. Pot, wysiłek, rywalizacja. To jest to!

Dopin w Warszawie prowadził Krzysztof Kononowicz (ZDJĘCIA)

Na boisku jesteś napastnikiem, a w życiu najczęściej też atakujesz czy jednak bronisz się?
Boisko i życie to dwie różne sprawy. W życiu trzeba czasami bardzo uważać. Za dużo niebezpieczeństw jest wokół nas. Dlatego napastnikiem jestem tylko na boisku. Staram się niewielkimi krokami iść naprzód, ale naprawdę robię to powoli i nie spiesząc się.

Taki młody i rozważny z Ciebie chłopak?
Inaczej się nie da...

Opowiedz nam o swojej rodzinie. Jesteś w niej jedynym piłkarzem?
Nie, mój brat Wasyl też kopie piłkę, ale amatorsko. Zawodowo jest strażakiem. W swojej jednostce mają jednak drużynę piłkarską i nawet nieźle mu idzie. Grał w reprezentacji bułgarskich strażaków.

Brat jest młodszy?
Nie, Wasyl jest starszy ode mnie o trzy lata.

I też, tak jak Ty, strzela bramki w swojej strażackiej drużynie?
Nie, on akurat jest obrońcą, więc częściej broni dostępu do swojej bramki niż strzela je innym.

A prosi młodszego brata czasami o rady?

Czasami prosi.

W Polsce mieszkasz sam czy z rodziną?

Sam, ale na pewno wkrótce rodzina do mnie przyjedzie.

Żona czy dziewczyna?
Nie mam na razie ani żony, ani dziewczyny. Przyjadą do mnie mama i brat.

Czyli mamy rozumieć, że jesteś na etapie poszukiwania dziewczyny?
Jak każdy, marzę o tym, żeby kiedyś spotkać właściwą osobę, zakochać się w niej, a następnie ożenić i mieć dzieci.

A dużo chcesz mieć tych dzieci?
Najlepiej trójkę.

Skoro podpisałeś z Wisłą długi kontrakt, to może żonę znajdziesz właśnie w Polsce?

Może, nie wiem. Zobaczymy, co życie przyniesie.

Poznałeś już smak polskiego żurku?
Ojej, a co to jest "żurek"?

Taka nasza zupa. Można ją jeść np. z kiełbasą.
Nie jadłem jej jeszcze. Będę musiał spróbować.

To co Ty jesz w Krakowie?
Chodzę do polskiej restauracji i zamawiam... pizzę albo spaghetti.

Jesteś w Polsce już kilka miesięcy. Potrafisz powiedzieć "chrząszcz brzmi w trzcinie"?
No nie. Tego nie da się przecież powiedzieć (śmiech).

Język polski jest aż tak trudny?
Z jednej strony nie, bo jest w nim wiele słów podobnych do bułgarskiego. Po tych kilku miesiącach sporo już nawet rozumiem. Gorzej jest jednak z mówieniem.

Uczysz się?
Nie będę kłamał i nie powiem, żebym siedział z podręcznikami. Staram się jednak dużo rozmawiać z chłopakami z drużyny i słuchać ich. To najlepsza metoda nauki.

Lubisz Kraków?

Tak, już lubię.

Już? A co, potrzebowałeś czasu, żeby się przyzwyczaić do nowego miejsca?
Nie, to nie oto chodzi. Po prostu teraz wreszcie jest tutaj ciepło, jest dużo zieleni, kwitną bzy - jest ślicznie. Nie lubię zimy i chłodu.

Trudno było przyjeżdżać do Wisły i zastąpić naszą legendę - Pawła Brożka?

Nie rozpatrywałem mojego przejścia do Wisły w tych kategoriach. Kupili mnie, więc muszę grać, strzelać bramki w każdym meczu. Im więcej, tym lepiej. Nie zawsze to mi się udawało, ale staram się.

Jakie masz marzenia piłkarskie?

Nie wiem, nie zastanawiam się nad tym specjalnie. Jestem piłkarzem i tyle. Dzisiaj gram tutaj, jutro kupi mnie być może ktoś inny, i tak samo będę musiał się starać. Chcę przede wszystkim grać jak najlepiej potrafię, rozwijać się i stale podnoszę sobie poprzeczkę.

No to jaki wyznaczyłeś sobie swój piłkarski szczyt - grać w Barcelonie?

Grają w tej chwili najładniejszą i najlepszą piłkę na świecie. Ale jestem realistą. Nie trafię tam.

Liga Mistrzów?
O, to już szybciej może się udać. Wszystko zależy tak naprawdę ode mnie. Nie tylko od drużyny czy trenera, ale właśnie ode mnie. Staram się iść cały czas naprzód. A co z tego wyjdzie, czas pokaże.

Anna Górska, Bartosz Karcz

Piwo, zabawa, śpiew. Zobacz, jak bawią się krakowscy studenci**Juwenalia 2011 na zdjęciach**

Chcesz iść za darmo do Parku Wodnego w Krakowie? Rozdajemy bilety.**Rozdajemy bilety**

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3