Gmina Łapanów. Szef oczyszczalni oraz właściciele ubojni...

    Gmina Łapanów. Szef oczyszczalni oraz właściciele ubojni podejrzani o skażenie wody

    Zdjęcie autora materiału
    Paweł Michalczyk

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Szef oczyszczalni oraz właściciele ubojni podejrzani o skażenie wody

    Szef oczyszczalni oraz właściciele ubojni podejrzani o skażenie wody ©Paweł Michalczyk

    Skażenie wody pitnej w wodociągu gminy Łapanów niebezpieczną dla zdrowia bakterią nie było przypadkiem. Badająca wydarzenia sprzed roku prokuratura zdecydowała się na zatrzymanie i postawienie zarzutów w tej sprawie trzem osobom.
    Szef oczyszczalni oraz właściciele ubojni podejrzani o skażenie wody

    Szef oczyszczalni oraz właściciele ubojni podejrzani o skażenie wody ©Paweł Michalczyk

    Ponad pięć tysięcy mieszkańców gminy Łapanów piło w styczniu ubiegłego roku skażoną wodę. Badania sanepidu wykazały w niej obecność bakterii nazywanej zgorzelą gazową. Może ona powodować groźne dla zdrowia skutki, np. uszkodzenie serca i nerek.

    - Odpowiedzialni za tę całą sytuację powinni za to zapłacić - uważa pani Danuta, mieszkanka Łapanowa. Jak wiele innych osób przez jakiś czas nie miała pojęcia, że woda z kranu nie nadaje się do użycia.

    Ścieki w potoku



    Pierwotnie przypuszczano, że przyczyną wystąpienia bakterii były roztopy i niski poziom wody w rzekach. Teraz okazuje się, że to nie przyroda była odpowiedzialna za skażenie, ale ludzkie zaniedbania.

    Ujęcie wody pitnej znajduje się na rzece Stradomka w Chrostowej. Wpływa do niej potok, przy którym jest wylot z gminnej oczyszczalni ścieków. Kontrole wód rzeki przeprowadzone przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska wykazały przekroczenie dopuszczalnych wartości we wszystkich wymaganych wskaźnikach. Brano pod uwagę stan fizyczny, warunki tlenowe i zanieczyszczenie organiczne, zasolenie, zakwaszenie i warunki biogenne.

    Prokuratura postawiła zarzuty m.in. Krzysztofowi T. i Jackowi T., właścicielom jednej z ubojni w gminie Łapanów.

    Ubojnia pod lupą



    Śledczy zarzucają im, że w okresie od marca 2015 do stycznia 2017 r. wypuszczali ze swojego zakładu ścieki zawierające zwierzęce szczątki.

    - Ustalono, że do oczyszczalni były odprowadzane z tej ubojni ścieki bez tego wstępnego oczyszczania, do tego w ilości nadmiernej, która uniemożliwiała technologiczny przerób - wyjaśnia prok. Mieczysław Sienicki, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.

    Tymczasem zgodnie z przepisami, ścieki przemysłowe powinny być poddawane wstępnemu oczyszczaniu.

    Dodatkowo, część ścieków z ubojni była odprowadzana, także bez oczyszczenia, wprost do potoku łączącego się ze Stradomką.

    - Ścieki zawierały znaczne ilości tkanki zwierzęcej i odpadów poubojowych - precyzuje rzecznik. Właścicielom ubojni grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

    Przymykali oko



    Trzecim z podejrzanych jest Sławomir G., który odpowiada za prawidłowe działanie łapanowskiej oczyszczalni. Jemu śledczy zarzucają, że przyjmował do oczyszczalni ścieki przemysłowe w ilościach znacznie przekraczających możliwości ich przerobienia.

    Sławomir G. obarczany jest także winą za to, że część surowych ścieków wydostawała się z oczyszczalni przez odpływ awaryjny. Fekalia trafiały najpierw do potoku, a następnie do rzeki, w której jest ujęcie wody pitnej.

    - Odpływ awaryjny jest zamontowany po to, by w sytuacji obfitych opadów odprowadzał nadmiar wody. Wówczas ścieki są rozwodnione i nie stanowią takiego zagrożenia - dodaje prokurator Sienicki.

    Wobec Krzysztofa T., Jacka T. i Sławomira G. śledczy zastosowali poręczenia majątkowe, zakaz opuszczania kraju oraz dozory policji.

    Domniemanie niewinności



    Jeden z właścicieli ubojni, gdy odwiedziliśmy go w piątek w zakładzie, nie był skory do rozmowy. Stwierdził, że zarzuty to jego prywatna sprawa. Sławomir G. nadal pracuje na swoim stanowisku, tyle że aktualnie przebywa na zwolnieniu chorobowym.

    - Zgodnie z zasadą domniemania niewinności, dopóki sąd nie wyda prawomocnego wyroku, kierownik Gminnego Zakładu Komunalnego jest osobą niewinną - mówi wójt Robert Roj. Jego reakcją na decyzje prokuratury jest... zapowiedź kontroli, które mają wykazać, czy mieszkańcy nie wpuszczają do kanalizacji deszczówki.

    Śledztwo trwa i nie są wykluczone zarzuty wobec kolejnych podejrzanych.

    ZOBACZ KONIECZNIE:




    Polub nas na Facebooku i bądź zawsze na bieżąco!


    WIDEO: Poważny program - odc. 6: Mieszkańcy walczą o zapomniany park

    Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Wstyd

    tomek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Wszystko wiadomo a wójt swoje

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Kto zasługuje na tytuł Osobowość Roku 2018? Zagłosuj lub zgłoś swoje propozycje nominacji

    Kto zasługuje na tytuł Osobowość Roku 2018? Zagłosuj lub zgłoś swoje propozycje nominacji

    Gigantyczny śnieżny labirynt [ZDJĘCIA]

    Gigantyczny śnieżny labirynt [ZDJĘCIA]

    Wybierz najpiękniej oświetlone na święta miasto w Polsce

    Wybierz najpiękniej oświetlone na święta miasto w Polsce

    Oto 15 najbardziej zadłużonych gmin w Małopolsce

    Oto 15 najbardziej zadłużonych gmin w Małopolsce